PORTAL
start
Aktualności
Filmy polskie
Box office
Baza wiedzy
Książki filmowe
Dokument
Scenarzyści
Po godzinach
Blogi
Konkursy
SFP
start
Wydarzenia
Komunikaty
Pożegnania
Zostań członkiem SFP
Informacje
Dla członków SFP
Kontakt
ZAPA
www.zapa.org.pl
Komunikaty
Informacje
Zapisy do ZAPA
Kontakt
KINO KULTURA
www.kinokultura.pl
Aktualności
Informacje
Repertuar
Kontakt
STUDIO MUNKA
www.studiomunka.pl
Aktualności
Informacje
Zgłoś projekt
Kontakt
AKTORZY POLSCY
www.aktorzypolscy.pl
Aktualności
Informacje
Szukaj
Kontakt
FILMOWCY POLSCY
www.filmowcypolscy.pl
Aktualnosci
Informacje
Szukaj
Kontakt
MAGAZYN FILMOWY
start
O magazynie
Kontakt
STARA ŁAŹNIA
www.restauracjalaznia.pl
Aktualności
Informacje
Rezerwacja
Kontakt
PKMW
start
Aktualności
Filmy
O programie
Kontakt
Portal
SFP
ZAPA
Kino Kultura
Studio Munka
Magazyn Filmowy
Stara Łaźnia
PKMW
Aktorzy Polscy
Filmowcy Polscy
MENU
Poznański Animator zbliża się do końca. Podsumowanie festiwalu, wbrew pozorom nie jest  łatwe, choć na pewno  trudniejsze zadanie miała komisja selekcyjna (Jerzy Armata, Hanna Margolis, Piotr Muszalski). Z ponad 650 filmów wybrała 50 pozycji, a kilka filmów (m.in. produkcje Macieja Szczerbowskiego i Witolda Giersza) zostało zakwalifikowanych poza selekcją, na zaproszenie dyrektora artystycznego Marcina Giżyckiego. W rezultacie widzowie otrzymali bardzo reprezentatywny przegląd tendencji w światowej animacji, a oprócz tradycyjnie już obecnych w Poznaniu filmów kanadyjskich czy japońskich mogli obejrzeć produkcje z Tunezji czy Iranu.

O wiele łatwiej poszło autorom filmów długometrażowych - animacji dla dorosłych produkuje się na świecie tak mało, że wszystkie zgłoszone na festiwal zostały zakwalifikowane do konkursu. Niestety, wpłynęło to na poziom tego przeglądu, który trudno ocenić inaczej niż jako przeciętny. Projekty, delikatnie mówiąc, niezbyt udane, jak "Anima Buenos Aires" (reż. María Verónica Ramírez) czy "Ból i współczucie" (reż. Phil Mulloy) powodują, że na ich tle błyszczą produkcje takie jak "Apostoł" (świetnie animowany film lalkowy, reż. Fernando Cortizo) czy "Consuming Spirits" (reż. Chris Sullivan). Ten ostatni wygrał ostatnio festiwal Anifilm w Trzeboniu, myślę więc, że wśród podobnych konkurentów w Poznaniu również zgarnie główne trofeum.


"Apostoł" ("O Apóstolo"), reż. Fernando Cortizo, fot. www.moscowfilmfestival.ru

  Selekcja krótkometrażowa pokazała, że animacja jest jak damska torebka - pomieści wszystko. Tworzywem filmowym mogą być nawet listki herbaty. Granice między poszczególnymi technikami, dzięki użyciu komputerowego compositingu, stają się płynne. Najsilniejsze wrażenie w zalewie barokowej dowolności robią więc obrazy proste, czyste i klarowne. Polscy twórcy, nierozpieszczani przez sytuację finansową, w jakiej od kilku lat tkwi nasza animacja, na tle światowej czołówki są zadziwiająco mocną ekipą. Silny charakter pisma mają zarówno filmy realizatorów doświadczonych ("The Rolling Stones" Krzysztofa Kiwerskiego, "Ex Animo" Wojciecha Wojtkowskiego, "Signum" Witolda Giersza), jak i młodych ("Do serca twego" Ewy Borysewicz, "Toto" Zbigniewa Czapli, "Ziegenort" Tomasza Popakula). To oznacza, że termin "polska szkoła animacji" ma szansę nie tylko przetrwać, ale i nabrać nowego znaczenia - filmów osobistych, ale opowiedzianych tak, że stają się uniwersalne.


"Do serca twego" Ewy Borysewicz, fot. Krakowski Festiwal Filmowy

Na osobisty użytek podzieliłam wszystkie krótkometrażówki na trzy kategorie: problemy pierwszego świata (reżyser, przeważnie również scenarzysta, kieruje kamerę na siebie i najbliższe otoczenie), problemy trzeciego świata (reżyser penetruje problemy społeczne i ekonomiczne) i problemy samotnych kobiet (w tym: podlotków, matek i tramwajarek). Filmów, które godzą piękno plastyczne z przekazem dotykającym uniwersum, nie było zbyt wiele. Na pewno są trzy, które mają szansę na nagrody: "Feral" Daniela Sousy, niezwykłej urody opowieść o dzikim dziecku, dotykająca podskórnie problemu odrzucenia, poszukiwania tożsamości i nonkomformizmu... "Signum" Giersza (omówiłam ten film w najnowszym blogu) ma konkurentkę: "Paula" Dominica Étienne Simarda to historia animowana szerokim pędzlem, bolesna i choć nieco słabo spointowana, to na pewno ważna. Film opowiada o chłopcu, który zaprzyjaźnia się z "urzędującą" na jego ulicy prostytutką, a gdy stanie się przypadkowym świadkiem gwałtu na niej, jest w takim szoku, że ucieka, nie próbując jej pomóc. Świat dorosłych, pozornie bezpieczny, okazuje się wrogim emocjonalnie terytorium. "Toto" Zbigniewa Czapli, inny malarski, impresyjny obraz, dotyka tabu, jakim jest molestowanie seksualne dzieci przez księży. Zasługuje na uwagę, ale nie wiem, czy jurorom wystarczy odwagi, by go nagrodzić.


"Paula" Dominica Étienne Simarda, fot. www.nfb.ca

Przeżyłam na festiwalu kilka filmowych rozczarowań, ale nie będę ich punktować, bo po pierwsze każdy artysta ma prawo do potknięć, a po drugie, mój gust nie musi być dla nikogo wyrocznią.

Jest jednak rozczarowanie, którym muszę się podzielić, bo nie chciałabym, by się powtórzyło (i nie chodzi o nieprzytulny i daleki od szosy namiot, w którym mieściło się tegoroczne biuro festiwalowe) . Otóż żaden zagraniczny film krótkometrażowy nie miał polskiego tłumaczenia. Uważam to za mega-wtopę i brak szacunku zarówno dla twórcy, który nie miał szansy dotrzeć w pełni do widza, jak i dla widzów: nie każdy włada angielskim na tyle perfekcyjnie, by nadążyć z percepcją i za dźwiękiem, i za obrazem.


Agnieszka Sadurska
Portalfilmowy.pl
Ostatnia aktualizacja:  13.01.2014
Zobacz również
Zwycięzcy festiwalu Animator 2013
"Basen", "Olena" i "Vocuus" najlepsze w Sopocie
Copyright © by Stowarzyszenie Filmowców Polskich 2002 - 2020
Scroll