PORTAL
start
Aktualności
Filmy polskie
Box office
Baza wiedzy
Książki filmowe
Dokument
Scenarzyści
Po godzinach
Blogi
Konkursy
SFP
start
Wydarzenia
Komunikaty
Pożegnania
Zostań członkiem SFP
Informacje
Dla członków SFP
Kontakt
ZAPA
www.zapa.org.pl
Komunikaty
Informacje
Zapisy do ZAPA
Kontakt
KINO KULTURA
www.kinokultura.pl
Aktualności
Informacje
Repertuar
Kontakt
STUDIO MUNKA
www.studiomunka.pl
Aktualności
Informacje
Zgłoś projekt
Kontakt
AKTORZY POLSCY
www.aktorzypolscy.pl
Aktualności
Informacje
Szukaj
Kontakt
FILMOWCY POLSCY
www.filmowcypolscy.pl
Aktualnosci
Informacje
Szukaj
Kontakt
MAGAZYN FILMOWY
start
O magazynie
Kontakt
STARA ŁAŹNIA
www.restauracjalaznia.pl
Aktualności
Informacje
Rezerwacja
Kontakt
PKMW
start
Aktualności
Filmy
O programie
Kontakt
Portal
SFP
ZAPA
Kino Kultura
Studio Munka
Magazyn Filmowy
Stara Łaźnia
PKMW
Aktorzy Polscy
Filmowcy Polscy
MENU
WYDARZENIA
  20.04.2013
To truizm, ale wart powtórzenia: kino niezależne to kino młodych. Zanim się zestarzeją, zanim zaczną odrabiać komercyjną pańszczyznę lub znajdą poważną pracę i dadzą sobie spokój ze sztuką, dwudziesto-, trzydziestoletni reżyserzy opowiadają o swoich rówieśnikach.

Wystarczy przejrzeć program Off Plus Camery. Obojętnie, czy mamy do czynienia z żałobnikami z Cincinnati („Redlegs” Brandona Harrisa), rumuńskimi imprezowiczami („A Month in Thailand” Paula Negoescu), czarnoskórymi bandziorami ("Chłopaki z sąsiedztwa" Johna Singletona), dresami z Kopenhagi („Northwest” Michaela Noera), komuną hipisów-morderców („The Manson Family” Jima Van Bebbera), seksualnym frustratem („Simon Killer” Antonio Camposa), dziewczyną ogarniętą macierzyńską obsesją („Bejbi blues” Katarzyny Rosłaniec), zakochanymi studentami ("Nieulotne" Jacka Borcucha) czy zmagającą się z poststudencką depresją hipsterką („Mebelki” Leny Dunham), młodość zawsze jest na celowniku tego festiwalu. Sięgają po nią zresztą nie tylko debiutanci, ale i klasycy: wiedzeni nostalgią lub moralną wyższością, zaciekawieni lub zbulwersowani.


Kadr z filmu "Bejbi blues". Fot. Off Plus Camera

Trudno mówić o jakimś wspólnym mianowniku poza różnorodnością. Jest śmiesznie i strasznie, chłodno i emocjonalnie. Patologie pokazywane są z przymrużeniem oka, a drobne potknięcia bywają rozdmuchiwane do rozmiarów przeżyć granicznych. Twórcy opowiadają o młodości za pomocą gatunkowych klisz lub poza jakimikolwiek schematami.

Rozpoznawalnym stylistycznym i narracyjnym idiomem stało się młode, amerykańskie kino niezależne, skupione wokół festiwalu Sundance. Łączące bezczelność z umiarkowanym optymizmem, naturalizm z kom-romową słodyczą, pokazuje poczciwych bohaterów w świecie wypełnionym leniwą nudą, złotym popołudniowym światłem i mdłym indie rockiem.


Kadr z filmu "Smashed". Fot. Off Plus Camera

W sundance'owym stylu utrzymany jest biorący udział w Konkursie Głównym „Smashed” Jamesa Ponsoldta. Ten film to ćwiczenie w pobłażliwości. W centrum historii mamy młode małżeństwo, które lubi pić tak bardzo, że z każdym kolejnym dniem zbliża się do linii, za którą „zabawa” zmienia się w „problem”. On pracuje jako dziennikarz-freelancer. Ona jest nauczycielką i chociażby z tej racji powinna się pilnować. Niestety, zwymiotowawszy raz na oczach dzieci, chcąc zachować pracę, kłamie raz, a potem musi kłamać dalej. W końcu postanawia iść na spotkanie AA. Nie znajdziemy tu jednak scen delirium rodem z "Pod wulkanem" lub psychomachii a la "Pętla". Tak, obserwujemy stopniowe upodlenie dziewczyny, ale ma ono w pewnym stopniu komiczny charakter. Owszem, jej związek z czasem się rozpada, jednak dramat nie jest zbytnio wyeksponowany. Budzi to wszystko mieszane uczucia. Sympatyzuje się z brakiem zadęcia i świetnie zagranymi bohaterami (Mary Elizabeth Winstead i Aaron Paul tworzą naprawdę fajną parę), ale seansowi towarzyszy wrażenie, że patrzy się na świat trochę wypreparowany, pozbawiony ostrych kantów. Że w alternatywnej rzeczywistości ta historia mogłaby mieć dużo bardziej tragiczny przebieg.

Z pewnością w alternatywnej rzeczywistości żyje Aura z „Mebelków” Leny Dunham (sekcja „Nadrabianie zaległości”). W tym wypadku „alternatywność” wynika z pewnego ekonomicznego uprzywilejowana. Dziewczyna kończy studia i wraca do domu. Nie ma pracy, ma za to matkę, która – z ociąganiem, ale zawsze – jest w stanie dotować ją i dać jej własny kąt. Aura może sobie pozwolić na Weltschmerz i nieodpowiedzialność: kiedy nudzi ją zajęcie hostessy, po prostu je rzuca; bez wyrzutów sumienia pozwala pod nieobecność matki spać w jej pokoju poznanemu na imprezie chłopakowi. Dunham nie ukrywa pewnego rozwydrzenia swojej bohaterki, a także jej znajomych. Zbudowany z dość luźno powiązanych ze sobą epizodów filmu portretuje równocześnie ambitnych i zblazowanych hipsterów. Ich pierwsze próby działalności artystycznej wydają się raczej żałosne – wrzucają na YouTube egzaltowane video arty i wciąż sprawdzają liczbę wyświetleń; ich seksualne przygody nie budzą zazdrości – w jednej ze scen Aura odbywa stosunek z kolegą z pracy w pozostawionej na ulicy metalowej rurze. Satyrze towarzyszy jednak spora dawka empatii; ironia temperowana jest przez wyrozumiałość.


Kadr z filmu "Mebelki". Fot. Off Plus Camera

Z dala od amerykańskiej ziemi obiecanej żyje się w znacznie gorszych warunkach. Szczególnie Grecja to nie jest kraj dla młodych ludzi. W tym leju po gospodarczej bombie niespodziewanie rozkwitło niezależne kino: łączące quasi-dokumentalną obserwację z drapieżną fantazją, pokazujące rozpad norm społecznych i biologicznych. W „Kle” patriarchalna rodzina zmienia się w laboratorium, w którym królikami doświadczalnymi są dorastające dzieci; w „Attenbergu” dwudziestoletnia dziewczyna kwestionuje swoją przynależność do Homo sapiens. W „Chłopcu jedzącym ziarno”, wyświetlanym na Off Plus Camerze w sekcji „Oblicza kryzysu”, tytułowy bohater również nie czuje się człowiekiem. Je karmę dla ptaków, wydaje z siebie dziwne odgłosy, biega bez celu po mieście, śledzi nieznajomą kobietę i masturbuje się. Metafora jest absurdalnie dosadna: sytuacja ekonomiczna sprowadziła młodych ludzi do poziomu zwierząt, mających problem z zaspokojeniem podstawowych potrzeb. To, co zapowiada się jako brutalny żart w stylu „Idiotów” lub "Trash Humpers", zmienia się jednak w krzyk rozpaczy. Równocześnie pretensjonalny i monotonny, niepotrafiący wzbudzić u widza zbyt wiele współczucia.



Piotr Mirski
Portalfilmowy.pl
Ostatnia aktualizacja:  20.04.2013
Zobacz również
Czasami wiek ma znaczenie
"Figurantka": serialowa satyra na Waszyngton już na DVD
Copyright © by Stowarzyszenie Filmowców Polskich 2002 - 2020
Scroll