PORTAL
start
Aktualności
Filmy polskie
Box office
Baza wiedzy
Książki filmowe
Dokument
Scenarzyści
Po godzinach
Blogi
Konkursy
SFP
start
Wydarzenia
Pożegnania
Zostań członkiem SFP
Informacje
Dla członków SFP
Kontakt
ZAPA
www.zapa.org.pl
Komunikaty
Informacje
Zapisy do ZAPA
Kontakt
KINO KULTURA
www.kinokultura.pl
Aktualności
Informacje
Repertuar
Kontakt
STUDIO MUNKA
www.studiomunka.pl
Aktualności
Informacje
Zgłoś projekt
Kontakt
AKTORZY POLSCY
www.aktorzypolscy.pl
Aktualności
Informacje
Szukaj
Kontakt
FILMOWCY POLSCY
www.filmowcypolscy.pl
Aktualnosci
Informacje
Szukaj
Kontakt
MAGAZYN FILMOWY
start
O magazynie
Kontakt
STARA ŁAŹNIA
www.restauracjalaznia.pl
Aktualności
Informacje
Rezerwacja
Kontakt
PKMW
start
Aktualności
Filmy
O programie
Kontakt
Portal
SFP
ZAPA
Kino Kultura
Studio Munka
Magazyn Filmowy
Stara Łaźnia
PKMW
Aktorzy Polscy
Filmowcy Polscy
MENU
WYDARZENIA
  19.02.2013
19 lutego 2013 roku zmarł Jan Włodarczyk, jeden z najbardziej znanych kierowników produkcji. Wraz z nim odchodzi pamięć polskiego kina: jego historii, ludzi, filmów, aktów prawnych, systemów organizacyjnych i urzędników. A także tysiąca anegdot, które miał zapisane w głowie lepiej niż na twardym dysku.

„Niezwykle ważną osobą w 'Oku' jest Jan Włodarczyk, szef produkcji. Towarzyszy każdemu przedsięwzięciu od samego początku i jest niezwykle aktywny na każdym etapie. Dyskretnie załatwia wszystkie sprawy produkcyjne, jest obecny podczas debat nad scenariuszem, kompletowaniem ekipy i ustalaniem obsady. Od wielu lat w 'Oku' nie jest obsadzone stanowisko kierownika literackiego, a mimo to ten 'pion' dobrze funkcjonuje. Tadeusz [Chmielewski] ma w osobie Janka świetnego partnera do oceny materiału literackiego" - mówił w wywiadzie do książki "Oko szeroko otwarte" reżyser Andrzej Barański. „Doskonały fachowiec z wieloletnim doświadczeniem, mistrz dobrej organizacji o wielkiej kulturze negocjacji" – dopowiadał szef Studia, Tadeusz Chmielewski.


Jan Włodarczyk (1934-2013). Fot. Ada Kędzierska/SF Oko

Ze Studiami, a wcześniej - z  Zespołami Filmowymi, Jan Włodarczyk związany był od ich początków, trafił do "Kadru" już w 1957 roku jako świeżo upieczony absolwent PWSTiF w Łodzi. Należał do pokolenia dotkniętego doświadczeniem wojny, ale przez to zahartowanego i niepodatnego na zawirowania losu.

Urodził się w 1934 roku w małym miasteczku Horodyszcze, w województwie nowogródzkim. Po dramatycznych przeżyciach wojennych rodzina Włodarczyków osiadła w Krakowie, gdzie Jan chodził najpierw do szkoły podstawowej, a potem do słynnego Liceum Bartłomieja Nowodworskiego, gdzie w 1953 roku zdał maturę.

Po studiach na Wydziale Organizacyjno-Ekonomicznym w łódzkiej szkole filmowej dostał etat w Zespołach. Pracował przede wszystkim przy filmach realizowanych w Wytwórni Filmów Fabularnych we Wrocławiu, z którym czuł się silnie związany. Najpierw był asystentem kierownika produkcji w „Kadrze", terminował przy „Popiele i diamencie" Andrzeja Wajdy. „Była to epoka szybkich awansów - wspominał po latach w rozmowie, której fragmenty ukazały się w książce "Filmowcy. Polskie kino według jego twórców", wydanej przez SFP. - W wieku 29 lat zostałem kierownikiem produkcji, co na owe czasy było mistrzostwem świata". Kierował produkcją takich filmów, jak „Salto", „Przerwany lot", „Zaraza", „Kardiogram", „Anatomia miłości", „Sekret". A także jednego z najbardziej „pechowych" filmów w historii, „Na srebrnym globie" Andrzeja Żuławskiego W 1977 roku niesławny wiceminister kultury Janusz Wilhelmi nakazał przerwać zdjęcia do filmu, który – ukończony w porę – miał szansę stać się kamieniem milowym w rozwoju science fiction. Niestety, reżyser mógł dokończyć swoje dzieło dopiero 11 lat później.

Włodarczyk przetrwał cios, jakim było zawieszenie produkcji, w 1978 roku został szefem produkcji ZF Silesia, a w 1984 roku – ZF Oko.

„Zespół Filmowy Oko uznaje się za spadkobiercę Silesii, ale de facto związku pomiędzy dwoma zespołami nie było - wyjaśniał na łamach książki "Oko szeroko otwarte". -Zespoły działały na zasadzie kadencji, władze zdecydowały – oczywiście z powodów politycznych, chodziło o Ernesta Brylla – o nieprzedłużeniu kolejnej kadencji Silesii. W tym samym czasie powołano Tadeusza Chmielewskiego na szefa nowego Zespołu. Mieścił się on w dwóch pokoikach po dawnej Silesii. Tadeusz powołał mnie na szefa produkcji, Ernesta Brylla na kierownika literackiego. Z Silesii do Oka przeszła grupa reżyserów, ale nie byli jedyni; obok nich 'przejęliśmy' kilku reżyserów z rozwiązanego Zespołu X”.

Wtedy właśnie rozpoczęła się trwająca ponad blisko 30 lat współpraca i przyjaźń z Tadeuszem Chmielewskim: „Porozumieliśmy się natychmiast – wspominał Chmielewski. - Obaj chcieliśmy Zespołu, a potem Studia, gdzie będziemy realizować to, co rodzi się w głowach poszczególnych twórców, a nie wbijać im w głowy, że są artystami i muszą robić wielką sztukę. Postanowiliśmy, że przyjmujemy każdego, kto ma coś interesującego do pokazania. Nawet jeśli przychodzi z zewnątrz. Ja na rok rezygnuję z kręcenia własnych filmów i zajmuję się szukaniem scenariuszy. Pracuję z reżyserem na każde jego wezwanie. Jasio zabiera się do szukania nowych środków na produkcje w nieco inny sposób i w zakresie znacznie szerszym niż robiono to dotychczas".


Jan Włodarczyk i Tadeusz Chmielewski dzielą tort z okazji jubileuszu Studia Filmowego Oko. Fot. Ada Kędzierska/SF Oko

Zarządzane przez Chmielewskiego i Włodarczyka Studio rzeczywiście w tych wyjątkowo szarych czasach, ale i później, konsekwentnie dostarczało publiczności kino gatunkowe, wówczas mało popularne wśród filmowców. Do dzisiaj rekordy popularności biją "Och, Karol""Kogel-mogel" i "Galimatias" Romana Załuskiego czy białostocka trylogia Jacka Bromskiego "U Pana Boga za piecem", „U Pana Boga w ogródku", „U Pana Boga za miedzą". Zgodnie z założeniem w Oku powstawały jednak filmy bardzo różne, także autorskie, jak  "Stan strachu" Janusza Kijowskiego, "Sezon na bażanty"  Wiesława Saniewskiego czy utwory Andrzeja Barańskiego, jak "Kobieta z prowincji" czy "Kramarz".. Do największych artystycznych sukcesów Studia należały nagrody dla filmów „Wrony" Doroty Kędzierzawskiej i „To ja, złodziej" Jacka Bromskiego. Przez 28 lat pracy w Oku Włodarczyk wyprodukował (jako producent lub koproducent) blisko 40 filmów pełnometrażowych, ponad 20 telewizyjnych, 11 seriali telewizyjnych i kilka etiud szkolnych.

W biografii Jana Włodarczyka odbijają się trudne, dramatyczne dzieje polskiej kinematografii. Nie potrafił być z boku. Przełom 1989 roku był dla niego - i innych szefów Zespołów - szkołą przetrwania; właśnie wtedy zdecentralizowane Zespoły zmieniły się  w autonomiczne Studia, podległe resortowi kultury. Przez wiele lat, wraz z innymi filmowcami, walczył o nowe prawo filmowe, także w 2005 roku, kiedy ważyły się losy Ustawy o kinematografii.

W 2010 roku decyzją ministra kultury Studio Filmowe Oko przestało istnieć jako samodzielna instytucja, zostało połączone ze Studiem Kadr. Zdążyło jeszcze "dołożyć się" do „Galerianek", „Piątej pory roku" i „Róży". Gdy ten ostatni film wchodził do kin, koproducent, którego plansza widnieje na początku filmu, już nie istniał. Włodarczyk przeszedł na zasłużoną emeryturę. Zmarł zaledwie dwa lata później, w wieku 78 lat, po ciężkiej chorobie.

Przez wiele lat praktycznie nie zmieniał się fizycznie. Nazywany przez dawnych kolegów "Jasiem Szczoteczką", zachował energię i młodzieńczość ruchów. I tę niezwykłą pamięć, która powodowała, że udawali się do niego ci, którzy próbowali odtworzyć historię polskiej kinematografii. Ale choć zapisy tej pamięci znajdują się w wielu książkach i artykułach, nie sposób oprzeć się refleksji, że wraz z Janem Włodarczykiem odchodzi w przeszłość świat, którego nie będzie miał już kto odtworzyć.




Anna Wróblewska
Portalfilmowy.pl
Ostatnia aktualizacja:  20.02.2013
Zobacz również
Wiktory 2012 - ogłoszono nominacje
Brazyliska fiesta w Łodzi
Copyright © by Stowarzyszenie Filmowców Polskich 2002 - 2019
Scroll