PORTAL
start
Aktualności
Filmy polskie
Box office
Baza wiedzy
Książki filmowe
Dokument
Scenarzyści
Po godzinach
Blogi
Konkursy
SFP
start
Wydarzenia
Komunikaty
Pożegnania
Zostań członkiem SFP
Informacje
Dla członków SFP
Kontakt
ZAPA
www.zapa.org.pl
Komunikaty
Informacje
Zapisy do ZAPA
Kontakt
KINO KULTURA
www.kinokultura.pl
Aktualności
Informacje
Repertuar
Kontakt
STUDIO MUNKA
www.studiomunka.pl
Aktualności
Informacje
Zgłoś projekt
Kontakt
AKTORZY POLSCY
www.aktorzypolscy.pl
Aktualności
Informacje
Szukaj
Kontakt
FILMOWCY POLSCY
www.filmowcypolscy.pl
Aktualnosci
Informacje
Szukaj
Kontakt
MAGAZYN FILMOWY
start
O magazynie
Kontakt
STARA ŁAŹNIA
www.restauracjalaznia.pl
Aktualności
Informacje
Rezerwacja
Kontakt
PKMW
start
Aktualności
Filmy
O programie
Kontakt
Portal
SFP
ZAPA
Kino Kultura
Studio Munka
Magazyn Filmowy
Stara Łaźnia
PKMW
Aktorzy Polscy
Filmowcy Polscy
MENU
Ciesząca się sporym zainteresowaniem sekcja mockumentów jest świetnym dowodem na to, jak bardzo w procesie realizacji filmu liczy się dobry, oryginalny koncept. To właśnie on nierzadko decyduje o tym, że danego dzieła nie możemy wyrzucić z pamięci na długo po projekcji, podczas gdy o innym zapominamy tuż po przejściu napisów końcowych.

Nie inaczej jest z propozycjami, które w ramach sekcji prezentującej dokumentalne fałszywki dla widzów wrocławskiego festiwalu przygotowali jego organizatorzy. Obok perełek, jak chociażby "F jak fałszerstwo" (1973) Orsona Wellesa czy "Kenny" (2006) Claytona Jacobsona, znalazły się tam produkcje znacznie od nich odstające, jak „Fudge 44” (2006) Grahama Jonesa bądź "Zakazana wyprawa" (1993) Petera Delpeuta.


"Kenny", fot. materiały prasowe

Paradoksalnie jednak największym wydarzeniem tej części programu Nowych Horyzontów był nie film, a słuchowisko radiowe. Dziennikarze Programu Trzeciego Polskiego Radia w jednej z sal kina Helios zaimprowizowali studio, z którego przy udziale publiczności na całą Polskę nadali wyjątkową audycję. Była to przeniesiona w polskie realia luźna adaptacja legendarnej „Wojny światów”, którą w 1938 roku Orson Welles wywołał w Stanach Zjednoczonych niemały skandal. Przez blisko godzinę brawurowo odgrywający swoje role radiowcy przekonywali, że w podwrocławskich Łosicach wylądowali kosmici. Tym samym sugerowali, że publiczność Nowych Horyzontów wcale nie może czuć się bezpiecznie, wywołując tym co rusz salwy śmiechu na widowni.

Welles, który śmiało mógłby być patronem całej sekcji, przemówił także ze srebrnego ekranu. W głośnym filmie "F jak fałszerstwo" bawi się z widzami w kotka i myszkę, co chwila nadbudowując kolejną warstwę swojej absurdalnej opowieści. Jej bohaterem jest słynny fałszerz dzieł sztuki Elmyr de Hory, specjalista zwłaszcza od podróbek prac Picassa i Cézanne’a. Mężczyzna stał się obiektem zainteresowania niejakiego Clifforda Irvinga, autora biografii Howarda Hughesa. Rzecz jasna… fałszywej. Manipulacja goni tu manipulację, a amerykański reżyser, najwyraźniej świetnie się przy tym bawiąc (podobnie zresztą jak widz), podejmuje znany dobrze trop poszukiwania prawdy.


"Być jak Michael Madsen”, fot. materiały prasowe

Pomysłu na film, jaki stanął u podstaw mockumentu „Być jak Michael Madsen” (2007) Michaela Mongillo, Welles pewnie by się nie powstydził. Jak sugeruje tytuł, produkcja obraca się wokół popularnego amerykańskiego aktora, któremu wyjątkowo za skórę zaszedł pewien paparazzo. W efekcie czego postanawia on zaserwować natrętnemu dziennikarzowi powtórkę z rozrywki. Wynajmuje trójkę dokumentalistów, których zadaniem jest nieodstępowanie mężczyzny ani na moment, a w efekcie - zrealizowanie ośmieszającego go materiału. Znakomity pomysł nie współgra tutaj, niestety, z dość siermiężnym wykonaniem. Nie pomagają nawet pojawiający się w charakterze rozmówców Daryl Hannah czy David Carradine, a na najgorszego aktora całego spektaklu wyrasta niespodziewanie sam Madsen.

Dużo lepsze wrażenie pozostawia po sobie kolejna produkcja zza oceanu, których notabene w sekcji jest całkiem sporo, "American Movie" (1999) Chrisa Smitha. To niezwykle zabawna, autotematyczna opowiastka o nowym wcieleniu Eda Wooda. Przekonany o własnym talencie Mark Borchardt to reżyserski samouk, krok po kroku starający się realizować własne marzenia. A te, rzecz jasna, są związane z karierą w branży filmowej. Zlokalizowany na zakurzonych przedmieściach przewodnik po tym, jak w chałupniczych warunkach rozwiązywać twórcze dylematy, to do pewnego stopnia odbicie w krzywym zwierciadle amerykańskiego snu. Mark, podobnie jak bohaterowie oraz twórcy innych mockumentów, w dobitny sposób udowadnia, że chcieć znaczy móc.


Kuba Armata
Portalfilmowy.pl
Ostatnia aktualizacja:  28.07.2012
Zobacz również
Zwierzyniec: rusza Letnia Akademia Filmowa
Zielony Jazdów: Duńsko-fińska „Recepta na klęskę”
Copyright © by Stowarzyszenie Filmowców Polskich 2002 - 2021
Scroll