PORTAL
start
Aktualności
Filmy polskie
Box office
Baza wiedzy
Książki filmowe
Dokument
Scenarzyści
Po godzinach
Blogi
Konkursy
SFP
start
Wydarzenia
Komunikaty
Pożegnania
Zostań członkiem SFP
Informacje
Dla członków SFP
Kontakt
ZAPA
www.zapa.org.pl
Komunikaty
Informacje
Zapisy do ZAPA
Kontakt
KINO KULTURA
www.kinokultura.pl
Aktualności
Informacje
Repertuar
Kontakt
STUDIO MUNKA
www.studiomunka.pl
Aktualności
Informacje
Zgłoś projekt
Kontakt
AKTORZY POLSCY
www.aktorzypolscy.pl
Aktualności
Informacje
Szukaj
Kontakt
FILMOWCY POLSCY
www.filmowcypolscy.pl
Aktualnosci
Informacje
Szukaj
Kontakt
MAGAZYN FILMOWY
start
O magazynie
Kontakt
STARA ŁAŹNIA
www.restauracjalaznia.pl
Aktualności
Informacje
Rezerwacja
Kontakt
PKMW
start
Aktualności
Filmy
O programie
Kontakt
Portal
SFP
ZAPA
Kino Kultura
Studio Munka
Magazyn Filmowy
Stara Łaźnia
PKMW
Aktorzy Polscy
Filmowcy Polscy
MENU
WYDARZENIA
  13.12.2012

W środę wieczór w ramach sekcji MFF WATCH DOCS - Dyskretny urok propagandy: Panie na prawo, panowie na lewo, odbyła się debata: „Matki, żony i kochanki… Wizerunki kobiet w polskim kinie”. Poprzedziła ją projekcja filmu „Och, Karol!” w reżyserii Romana Załuskiego

W dyskusji udział wzięli: Agnieszka Graff – wykładowczyni Ośrodka Studiów Amerykańskich UW, feministka, członkini Krytyki Politycznej i współzałożycielka Porozumienia Kobiet 8 Marca, Ilona Łepkowska – scenarzystka filmowa, m. in. wspomnianej komedii „Och, Karol!” czy „Kogel Mogel”, autorka scenariuszy popularnych seriali telewizyjnych, m.in. „M jak miłość” oraz Janusz Wróblewski – recenzent tygodnika Polityka. Spotkanie poprowadził pomysłodawca sekcji - pisarz i krytyk filmowy, aktywista w środowiskach LGBT - Bartosz Żurawiecki.

Dyskusja w kinie Iluzjon. Od lewej: Ilona Łepkowska, Agnieszka Graff, Bartosz Żurawiecki, Janusz Wróblewski, fot. EJ

Zanim przejdziemy do kobiecości, zadajmy sobie pytanie: Jaki obraz mężczyzny wyłania się z komedii Romana Załuskiego? Tytułowy bohater - przeciętny z wyglądu i osobowości architekt mieszkający z żoną w nowobogacko urządzonej wilii – dosłownie nie może się opędzić od kobiet. Same pakują mu się do łóżka, czekają na niego z utęsknieniem, załatwiają mu zagraniczne kontrakty itd. itp. Karol bez skrupułów korzysta z tych wszystkich dobrodziejstw, do momentu, gdy panie dogadują się ze sobą i biorą sprawy w swoje ręce.

- To był przebój polskich ekranów w połowie lat 80., w czasach szarości, marazmu i ubóstwa. Kusił widzów, na co dzień wystających w długaśnych kolejkach przed sklepami, wizją życia wygodnego i luksusowego, także w dziedzinie seksu – mówił Żurawiecki.
– Ten film stanowi przełom w mówieniu o obyczajowości. Nagość w polskim kinie to była dziedzina dramatu – gwałtu, wstydu. To spadek romantyzmu. A wizja kobiety w romantyzmie to obraz wyidealizowany albo plugawy.   Głębi tymczasem nie widać. – podkreślił Janusz Wróblewski. Według krytyka archetypem męskości jest postać Kmicica (Daniel Olbrychski) z "Potopu", birbanta, uświęconego przez wojenna martyrologię, którego wybranka, niezdobyta Oleńka wyznaje w końcu: "Jam niegodną Twych ran całować".

"Och, Karol", fot. mat. prasowe

A Karol? Czy słuszne są zarzuty o mizoginię i uleganie stereotypom, czy też – przeciwnie – rejestruje on kryzys męskości, a zarazem promuje kobiety silne i wyzwolone? – pytał Żurawiecki. - To bystre, żywe dziewczyny, każda z nich pracuje, dokonują zemsty na niewiernym z wielką klasą. Nie mogą mieć tego mężczyzny na wyłączność, to się nim bawią, chcą seksu. Rok późniejsza "Seksmisja" była dużo bardziej mizoginistyczna w wymowie, kobiety reprezentują tam reżim panujący w rzeczywistości.  - odpowiadała mu Agnieszka Graff. – Jeden z najważniejszych filmów to „Kobieta samotna” Holland. Jeszcze w „Człowieku z marmuruAndrzeja Wajdy, Agnieszka grana przez Jandę to równoprawna partnerka mężczyzny, Birkuta. Ale już w „Człowieku z żelaza” nie ma nic z tej energicznej chłopczycy przemierzającej korytarze telewizji, tylko gładko przyczesane włosy, i powtarza: „Uspokoiłam się, uspokoiłam się”. Jest żoną opozycjonisty, Matką Polką, której zadaniem jest nie przeszkadzać mężowi, walczącemu na barykadach. – podkreśliła Graff.

- Figura kobiety zawsze występuje w parze z cierpieniem, niestety ta tendencja przeradza się w cierpiętnictwo. Jest taki film Zaorskiego "Panny i wdowy", gdzie kobiety podążają za swoimi mężami na Sybir. – zauważyła  Łepkowska. 

Kobiecy archetyp to zatem cierpiąca Matka Polka, ale też kobietą, o której najchętniej opowiada polskie kino jest... Ojczyzna.

A najnowsze kino? – Wystarczy spojrzeć na reklamę „Mojego roweru” – to „męski świat” – zauważyła Ilona Łepkowska. – Młodzi reżyserzy opowiadają także o kryzysie figury ojca – jest "Lęk wysokości", "Erratum", filmy, w których kobiet właściwie nie ma. Czy wynika to z niedostatku języka, może polscy filmowcy po prostu nie wiedzą jak mówić o kobietach? – zastanawiał się Żurawiecki. - Oczywiście, rozmawiając o polskim kinie mówimy tak naprawdę o męskiej fantazji o świecie – dodała Graff.- Jest blokada, wynikająca z historii polskiego kina, nad którą ciąży jakiś cień, że to kino musi być metafizycznego niepokoju, z wielka polityką w tle.

A może brak kobiet na ekranie to wynik mniejszości po drugiej stronie kamery? Kobiety od niedawna wykonują zawód reżysera, zarezerwowany wcześniej dla mężczyzn, jako wymagający siły, wytrzymałości i bezkompromisowego charakteru. 

- W innych dziedzinach sztuki jesteśmy dużo dalej, odważniej. O sprawach damsko-męskich szczerze, bez pruderii mówi polski teatr. Myślę o Warlikowskim, Jarzynie ale i o reżyserkach, jak Kleczewska. W polskim teatrze dzieją się ciekawsze rzeczy niż w polskim filmie, nad czym ubolewam - przyznał Janusz Wróblewski.

- Kino jest przemysłem, w przeciwieństwie do teatru. Kaganiec cenzury, został dziś zamieniony na ograniczenia finansowe. Oczywiście, zdarza się zrobić wybitny film, za niewielki pieniądze, jak "Plac Zbawiciela". – tłumaczyła Łepkowska. - To zrozumiałe, że kino jako wymagające dużych nakładów, potrzebuje kalkulacji zwrotu kosztów, oglądalności. Ale to nie znaczy, że projektując przeciętnego widza, będziemy myśleć o idiocie.– dodała Graff. - Obwinianie systemu produkcyjnego to marna wymówka. - podsumował Janusz Wróblewski. Weźmy przykład z amerykańskich niezależnych.


EJ
portalfilmowy.pl
Ostatnia aktualizacja:  9.12.2013
Zobacz również
Irańskie fabuły i animacje w Kulturze
Znamy pierwsze tytuły Berlinale
Copyright © by Stowarzyszenie Filmowców Polskich 2002 - 2022
Scroll