PORTAL
start
Aktualności
Filmy polskie
Box office
Baza wiedzy
Książki filmowe
Dokument
Scenarzyści
Po godzinach
Blogi
Konkursy
SFP
start
Wydarzenia
Komunikaty
Pożegnania
Zostań członkiem SFP
Informacje
Dla członków SFP
Kontakt
ZAPA
www.zapa.org.pl
Komunikaty
Informacje
Zapisy do ZAPA
Kontakt
KINO KULTURA
www.kinokultura.pl
Aktualności
Informacje
Repertuar
Kontakt
STUDIO MUNKA
www.studiomunka.pl
Aktualności
Informacje
Zgłoś projekt
Kontakt
AKTORZY POLSCY
www.aktorzypolscy.pl
Aktualności
Informacje
Szukaj
Kontakt
FILMOWCY POLSCY
www.filmowcypolscy.pl
Aktualnosci
Informacje
Szukaj
Kontakt
MAGAZYN FILMOWY
start
O magazynie
Kontakt
STARA ŁAŹNIA
www.restauracjalaznia.pl
Aktualności
Informacje
Rezerwacja
Kontakt
PKMW
start
Aktualności
Filmy
O programie
Kontakt
Portal
SFP
ZAPA
Kino Kultura
Studio Munka
Magazyn Filmowy
Stara Łaźnia
PKMW
Aktorzy Polscy
Filmowcy Polscy
MENU
Jurorzy Festiwalu Pięć Smaków oceniają film "Bunohan" malezyjskiego reżysera Daina Saida. Mroczna opowieść o rodzinnych tajemnicach, która pełna jest symboli osadzonych w kontekście szamańskich wierzeń regionu Kelantan, stawia przed widzami interpretacyjne wyzwanie.



Bogna Konior

„Bunohan” to kino świadome. Mimo że narracja i rozwój postaci zadowolą tych, którzy cenią historie o mroczniejszym zabarwieniu i eksplorację niełatwych związków międzyludzkich, to znaczenie „Bunohan” zakodowane jest właśnie w języku filmowym.

Film Daina Saida to historia trzech braci: kickboksera, płatnego zabójcy i wiejskiego nauczyciela. Fabuła jest  wielowątkowa: poczynając od gorzkiego powrotu do rodzimej Malezji, przez zemstę, szukanie tożsamości, przemoc na ringu, aż po tradycje animistyczne i szamańskie malezyjskiej kultury. Aktorzy w dojrzały sposób rozwijają swoje postaci, każdą z nich prowadząc ku niepewnej przyszłości. Choć brutalna relacja braci potrafi być wciągająca, , „Bunohan” przede wszystkim przypomina o sile kinowej estetyki. Film koncentruje się  na trzech powiązanych ze sobą zagadnieniach: krajobrazie, tożsamości i przemocy. Malezja, geograficznie jeden z najpiękniejszych archipelagów, od wieków znajduje się pod wpływem Chin, Indii i Japonii. W ostatnich latach do tej listy można dopisać globalizację, a co za tym idzie widoczne efekty kultury europejskiej i amerykańskiej. Coraz szerszy jest też wpływ konserwatywnego Islamu. Nic więc dziwnego, że w „Bunohan” chodzi o Malezję, o ziemię, o to, do kogo należy, co reprezentuje. Bracia  walczą o nią między sobą, próbując w krajobrazach rodzinnych plaż i lagun odnaleźć malezyjską tożsamość: opartą na sile, animistycznych tendencjach i bliskich relacjach z naturą, lub przeciwnie – zawłaszczyć ją jako teren pod fabrykę ryb.

Przemoc zadawana sobie nawzajem lub malezyjskiej ziemi jest tematem bliskim reżyserowi. W „Bunohan” to właśnie ona prowadzi do nieszczęścia, a ukojenie przynosi powrót do matek - zarówno tych prawdziwych, jak i tych reprezentujących nieokiełznane siły przyrody. Przez swój „pogański” wydźwięk film został narażony na krytykę ze strony organizacji religijnych Malezji.

Inteligentnie zrealizowany „Bunohan”  pozwala odnaleźć wykraczające poza narrację znaczenia mistrzowsko ukryte w estetyce. Wszak głosy kobiece, kojarzone w  filmie z odrodzeniem, słyszymy tylko za kadru, a Natura jawi się jako powracający z pól duch. 


"Bunohan", fot. mat. prasowe

Monika Pomijan


Tam, gdzie rzeczywistość miesza się ze sferą sacrum nie ma miejsca na przyszłość. Przeszłość wkracza w teraźniejszość, siła pięści zderza się z prastarymi wierzeniami i pozostaje już tylko jedno – przeżyć. Pytanie, czy warto?

Pierwsze, co zwraca uwagę w filmie Daina Iskandara Saido to nielinearna fabuła i granicząca z mrocznym oniryzmem warstwa wizualna. Kilka dość chaotycznych scen, przedstawiających dwóch spośród trzech głównych bohaterów, składa się  na opowieść o instynkcie przetrwania, pogoni za mamoną, niewinności i duchach. Na pierwszy rzut oka ta różnorodność tematów może wydać się zbyt duża i rzeczywiście łatwo się w niej pogubić. Ale reżyser zadbał o dobrego przewodnika podczas tej niebezpiecznej podróży. Jest nim krajobraz malezyjskiej wioski, którą z jednej strony otacza plaża, z drugiej zaś jezioro porośnięte szuwarami. I choć daleko przyrodzie w „Bunohan” do opiekuńczej Matki Ziemi, okazuje się kojącym towarzyszem dla widza, dla bohaterów natomiast – schronieniem bądź karą. To natura bowiem jest świadkiem brutalności, która splecie losy trzech braci i  rozstrzygnie spory z przeszłości. Jednak trudno się tu doszukiwać sprawiedliwości w czarno-białych barwach, gdyż i relacje między bohaterami - głównymi i drugoplanowymi - nie są proste.

Film, który miał potencjał na błyskotliwą refleksję nad problemem generowanej przez mężczyzn przemocy w Malezji, gubi się w nadmiarze kontekstów i symboli. Mimo że szybko klaruje się główny wątek, jakim jest sprzedaż rodzinnej ziemi, odniesienia do przeszłości natychmiast burzą linearność fabuły. Nie byłoby to zarzutem, gdyby nie fakt, iż to zaburzenie znacznie utrudnia odbiór całości. Wprawdzie widz z łatwością wkracza do świata niewielkiej malezyjskiej społeczności, podziela rozterki rodzinne głównych bohaterów i stara się zrozumieć ich trudne wybory, lecz nagłe pojawienie się duchów konfuduje go. O dziwo, sfera wierzeń płynnie wpisuje się w  koncepcję filmu, i - jak się potem okazuje - bez tego elementu „Bunohan” straciłby na znaczeniu, stając się obrazem wyłącznie o przemocy. 

Brutalność przekształca się tutaj w smutną pieśń o miłości i sile. I ma tym silniejszy wydźwięk, że jest śpiewana przez zmarłą kobietę, która  splata ze sobą losy braci. Jest to ich matka, której jedni nie znali, a inni się wyrzekli. Jest to również żona ich ojca, niegdyś przez niego odrzucona. Staje się ona niewidzialną opiekunką wszystkich mężczyzn, ale też ich sędzią.

Kontrapunktem dla wierzeń okazuje się krajobraz spowity we mgle, często fotografowany po zmroku w zimnych, nieprzyjaznych kolorach. Wydawałoby się więc, że nie ma dla bohaterów ani rozgrzeszenia, ani ratunku. Ale na pierwszy plan wysuwa się wola przetrwania. I choć jest pokazywana na różnych płaszczyznach - duchowej, cielesnej, a nawet historycznej – zmierza do tego samego zakończenia. Natura jest okazuje się więc sprawiedliwym sędzią dla tych, którzy przeciw niej występują i dobrą matką dla tych, którzy pokładają w niej nadzieję.


Edyta Jarząb/Iwona Cegiełkówna
portalfilmowy.pl
Ostatnia aktualizacja:  30.10.2012
Zobacz również
Bollywood - nowa fabryka snów
Kinopolis - Festiwal Filmu Polskiego w Dublinie
Copyright © by Stowarzyszenie Filmowców Polskich 2002 - 2020
Scroll