PORTAL
start
Aktualności
Filmy polskie
Box office
Baza wiedzy
Książki filmowe
Dokument
Scenarzyści
Po godzinach
Blogi
Konkursy
SFP
start
Wydarzenia
Komunikaty
Pożegnania
Zostań członkiem SFP
Informacje
Dla członków SFP
Kontakt
ZAPA
www.zapa.org.pl
Komunikaty
Informacje
Zapisy do ZAPA
Kontakt
KINO KULTURA
www.kinokultura.pl
Aktualności
Informacje
Repertuar
Kontakt
STUDIO MUNKA
www.studiomunka.pl
Aktualności
Informacje
Zgłoś projekt
Kontakt
AKTORZY POLSCY
www.aktorzypolscy.pl
Aktualności
Informacje
Szukaj
Kontakt
FILMOWCY POLSCY
www.filmowcypolscy.pl
Aktualnosci
Informacje
Szukaj
Kontakt
MAGAZYN FILMOWY
start
O magazynie
Kontakt
STARA ŁAŹNIA
www.restauracjalaznia.pl
Aktualności
Informacje
Rezerwacja
Kontakt
PKMW
start
Aktualności
Filmy
O programie
Kontakt
Portal
SFP
ZAPA
Kino Kultura
Studio Munka
Magazyn Filmowy
Stara Łaźnia
PKMW
Aktorzy Polscy
Filmowcy Polscy
MENU
Uroczysty pokaz zrekonstruowanego cyfrowo "pierwszego polskiego filmu amerykańskiego"  "Zabij mnie glino" w reżyserii Jacka Bromskiego - odbył się 15 października w warszawskim kinie Kultura. Współorganizatorem premiery było Stowarzyszenie Filmowców Polskich.

- Wertowałem prawdziwe kroniki policyjne. Była tam historia przestępcy, który nazywa się Maliszewski, u mnie w filmie nazywa się Malik. Historia trochę podobna - on ciągle uciekał z więzieni, nie można go było aresztować aż został namierzony przez milicję obywatelską gdyż cierpiał na rzadką chorobę. Wszystkie apteki były uprzedzone, że jak zjawi się pacjent z receptą, muszą zawiadomić milicję. W ramach przygotowań do filmu  jeździliśmy z operatorem zobaczyć jak wygląda wewnątrz wóz operacyjny milicji . Trzy tygodnie nam to zajęło aż nas dopuścili do tego samochodu. Okazało się, że  tam wewnątrz była: sofa, lodówka i dwa telefony. Trochę nas to zmartwiło, ale wymyśliłem wtedy, że u mnie w filmie to będzie wielki wóz operacyjny naszpikowany elektroniką, z kamerami. W tamtych czasach takie filmy przed emisją oglądał komendant główny milicji. Po obejrzeniu uwierzył, że ma taki sprzęt i był bardzo dumny z tego - wspomniał podczas premiery Jacek Bromski, reżyser.



Premiera zrekonstruowanego cyfrowo filmu "Zabij mnie glino", reż. Jacek Bromski, fot. Kuźnia Zdjęć

Niebezpieczny i inteligentny przestępca (Bogusław Linda) kontra skuteczny, acz nieco zmęczony życiem i pracą stróż prawa (Piotr Machalica). Bezwzględny bandyta ucieka z milicyjnego konwoju. Jego plany obejmują odzyskanie łupu z ostatniego napadu i zemstę na milicjancie, który wsadził go za kratki. Zaczyna się pojedynek obu mężczyzn, zakończony - niczym w klasycznym westernie - widowiskową strzelaniną. Inspirowany amerykańskimi klasykami gatunku i milicyjnymi aktami jeden z najlepszych filmów kryminalnych czasów PRL-u.

Kręciliśmy ten film w stanie wojennym. Nie było to łatwe zrobić wtedy film z udziałem milicji. Ale z drugiej strony jak zrobić kryminał bez milicji i gangsterów... Dawaliśmy sygnał widzom, że to nie jest ta prawdziwa milicja, pokazywaliśmy trochę inną rzeczywistość, na przykład w filmie były 3 programy telewizyjne przerywane reklamami (w rzeczywistości tylko dwa), policjanci odżywiali się hamburgerami sprowadzonymi przeze mnie z Londynu. To się przysłużyło filmowi, bo nie zestarzał się  przez to, że tak wybiegaliśmy w przyszłość - wspominał reżyser.

Po premierze kinowego debiutu Jacka Bromskiego, niemal ćwierć wieku temu, pisano, że reżyser "wzniósł się ponad polskie błoto", realizując "amerykański film produkcji polskiej", z bandytą "na miarę naszych oczekiwań i aspiracji". Zawartość milicyjnych archiwów ujęta w konwencję filmu policyjnego, doprawiona znakomitą obsadą zaowocowała efektownym kryminałem. "Zabij mnie, glino" stało się zapowiedzią tzw. nurtu bandyckiego kina lat 90, a Bogusławowi Lindzie pozwoliło stworzyć pierwszą pozycję w jego galerii ekranowych twardzieli.

- Mieliśmy 49 dni zdjęciowych, ponad 70 obiektów do filmowania, ogromną plejadę gwiazd, ogrom scen pirotechnicznych, kaskaderskich - wspominała Dorota Ostrowska-Orlińska, kierownik produkcji.


Wiesława Starska, kostiumolog, fot. Kuźnia Zdjęć

- Kręciliśmy ten film w czasach kiedy w sklepach nic nie było. Ubranie wszystkich aktorów wymagało wysiłków prawie heroicznych. Jeździłam po fabrykach w całej Polsce, zdobywałam materiały z odrzutów, z eksportu. Chciałam żeby ci ludzie jakoś wyglądali - wspominała Wiesława Starska, kostiumolog.

Reżyser zaprosił do filmu całą plejadę gwiazd, m.in. Bogusława Lindę, Piotra Machalicę, Juliusza Machulskiego, Jadwigę Jankowską-Cieślak, Andrzeja Grabarczyka, Marka Barbasiewicza.


Jacek Bromski, reżyser, fot. Kuźnia Zdjęć

Jestem wdzięczny Jackowi, że po rolach lukrowanych, amantów, wreszcie dostałem za zadanie zagrać wrednego milicjanta - wspominał Marek Barbasiewicz.

Poniedziałkową premierę poprowadził Łukasz Maciejewski. Wśród zaproszonych gości byli twórcy filmu: Jacek Bromski (reżyser i scenarzysta), Wiesława Starska (kostiumy), Dorota Ostrowska-Orlińska (kierownik produkcji), Henri Seroka (muzyka) oraz aktorzy: Andrzej Grabarczyk (Jachimowski, partner Popczyka), Marek Barbasiewicz ("Donald").

"Zabij mnie, glino" to jeden z 26 polskich filmów zrekonstruowanych cyfrowo w 2012 roku w ramach projektu KinoRP. Projekt KinoRP honorowym patronatem objął Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego Bogdan Zdrojewski.

Organizatorzy  premiery "Zabij mnie, glino": Stowarzyszenie Filmowców Polskich, Polski Instytut Sztuki Filmowej, Studio Filmowe Zebra i kino Kultura oraz twórcy projektu KinoRP.


AK
SFP
Ostatnia aktualizacja:  17.10.2012
Zobacz również
WFF: Wystartował Konkurs Filmów Krótkometrażowych
Warszawski Festiwal Filmów o Tematyce Żydowskiej
Copyright © by Stowarzyszenie Filmowców Polskich 2002 - 2020
Scroll