PORTAL
start
Aktualności
Filmy polskie
Box office
Baza wiedzy
Książki filmowe
Dokument
Scenarzyści
Po godzinach
Blogi
Konkursy
SFP
start
Wydarzenia
Pożegnania
Zostań członkiem SFP
Informacje
Dla członków SFP
Kontakt
ZAPA
www.zapa.org.pl
Komunikaty
Informacje
Zapisy do ZAPA
Kontakt
KINO KULTURA
www.kinokultura.pl
Aktualności
Informacje
Repertuar
Kontakt
STUDIO MUNKA
www.studiomunka.pl
Aktualności
Informacje
Zgłoś projekt
Kontakt
AKTORZY POLSCY
www.aktorzypolscy.pl
Aktualności
Informacje
Szukaj
Kontakt
NIEPODLEGŁOŚĆ
FILMOWCY POLSCY
www.filmowcypolscy.pl
Aktualnosci
Informacje
Szukaj
Kontakt
MAGAZYN FILMOWY
start
O magazynie
Kontakt
STARA ŁAŹNIA
www.restauracjalaznia.pl
Aktualności
Informacje
Rezerwacja
Kontakt
PKMW
start
Aktualności
Filmy
O programie
Kontakt
Portal
SFP
ZAPA
Kino Kultura
Studio Munka
Magazyn Filmowy
Stara Łaźnia
Niepodległość
PKMW
Aktorzy Polscy
Filmowcy Polscy
MENU
Konkurs polski na festiwalu Se-Ma-For odsłania największe atuty, ale i braki polskiej animacji. Najciekawsze tytuły to filmy odważne, świetnie skonstruowane i dopracowane artystycznie.

Pierwsze wrażenie po zakończonym 11 października konkursie to przeświadczenie, że mógłby być dłuższy.  Festiwal Se-Ma-For, mimo wyraźnej formuły programowej, spokojnie zniósłby jeszcze jeden czy dwa zestawy filmów animowanych. Przydałoby się więcej etiud z Akademii Sztuk Pięknych z kilku miast, Studia Munka, więcej filmów dyplomowych, debiutów. Festiwal, organizowany w sercu Łodzi, przez niezwykle zasłużone dla polskiej kultury Studio Se-ma-For, mogłoby stać się, nazwijmy to, "Koszalinem polskiej animacji", na którym prezentowane byłyby praktycznie wszystkie znaczące filmy animowane polskiej produkcji z ostatniego sezonu. Łódzka impreza szybko stałaby się celem pielgrzymek fanów animacji, środowiska twórców, dziennikarzy i krytyków filmowych. Świetnie skomunikowana Łódź, dobrze wyposażona w kina i infrastrukturę, umocniłaby w ten sposób swój animacyjno-filmowy wizerunek, a mapa imprez spolaryzowałaby się - latem w Poznaniu odbywa się Animator, który prezentuje animację światową na najwyższym poziomie, a w październiku w Łodzi Se-ma-For - owszem, również z konkursem międzynarodowym, z ciekawymi przeglądami (jak np. wysoko oceniany przegląd animacji litewskiej, estońskiej czy słowackiej), ale nade wszystko z mocnym, atrakcyjnym, szerokim konkursem polskim, reprezentatywnym dla minionego sezonu. Ot, takie sugestie uważnego, acz życzliwego widza.


"Rybak na dnie morza", fot. Kuchnia Filmowa

Ciekawym pomysłem jest włączenie do konkursu polskiego kina dziecięcego, które również ma przewidzianą w regulaminie statuetkę za najlepszy film. To dobry pomysł, wart rozwinięcia, bo dzięki temu te niedoceniane zazwyczaj filmy wchodzą do głównego nurtu festiwalowego.  W tym roku zaprezentowano kilka tytułów, w tym nową produkcję Studia w Bielsku-Białej "Kuba i śruba. Porwana królewna" i film Leszka Gałysza "Rybak na dnie morza". Rysunki do "Rybaka" wyszły spod ręki wybitnego artysty Józefa Wilkonia i one sprawiają, że film ten urzeka niezwykłą, oryginalną i wyrazistą stroną plastyczną. Cały film Gałysza ogląda się jak projekcję wyobraźni lub sennych marzeń - a potem na długo pozostaje w pamięci.

Wśród filmów tzw. dorosłych wyróżnia się kilka - scenariuszem, pomysłem, oprawą plastyczną. "Tajemnica góry Malakka" Jakuba Wrońskiego to niezwykle interesująca pod względem artystycznym, zdyscyplinowana opowieść o chłopcu, który wyrusza do Azji, aby rozwiązać tajemnicę zaginięcia ojca, słynnego lotnika. Film ten na Lecie Filmów dostał wyróżnienie w Scenariuszowym Konkursie Filmów Krótko- i Średniometrażowych za "artystyczny luz, przewrotny wdzięk i niekończące się zaskoczenia" - co dość dobrze charakteryzuje tę  produkcję Fumi Studio.


"Tajemnica góry Malakka", fot. WFF
 
Film Wrońskiego wyróżnia się dobrym poziomem scenariuszowym, konsekwencją opowiadania, czy wreszcie czytelnością. Jest w nim także wyraźny pomysł na film, podobnie jak jest on widoczny w skromnej etiudzie "Loading" Zofii Mikołajczyk, która zmierzyła się z doskonale znanym twórcom  stanem pustej białej kartki, dzisiaj zastąpionej przez biały obraz na komputerze z migającym czarnym kursorem.

Tych właśnie cech zbyt często brakuje polskim animacjom, co było widać także podczas Krakowskiego Festiwalu Filmowego. Zbyt często, aby zorientować się, o czym jest film, trzeba przeczytać streszczenie w katalogu. Oczywiście, animacja często polega na wrażeniu, impresji, czasem jest po prostu teledyskiem czy filmem eksperymentalnym. Ale fakt, że film operuje obrazem, wrażeniem, nie powinien zwalniać twórców od pracy nad scenariuszem. Ba, nawet muzyczne impresje Piotra Kamlera mają w sobie więcej dyscypliny narracyjnej niż niektóre z animacji lalkowych czy komputerowych z  ostatnich lat. Ciekawy film "Distance" Marcina Wojciechowskiego ze Studia Munka przy SFP, eksperyment  nawiązujący do szkoły dawnych mistrzów, ogromnie zyskałby na skrócie i wewnętrznym cięciu. Podobnie jak mrówczo zrealizowany lalkowy "Zgrzyt" Michała Mroza. Debiutant wykonał ogromną pracę, zaryzykował, wybierając trudnych wizualnie bohaterów i scenografię, ale gdyby skrócił swoje dzieło o kilka minut, czytelność jego filmu znacznie by wzrosła.


"Kołysanka", fot. OFAFA

Ciekawe jest to, że solidniejszą konstrukcję scenariuszową mają filmy, których z natury by się o to nie podejrzewało. "Kołysanka" Piotra Dumały to krótki film animowany, stanowiący część dokumentu o Krzysztofie Komedzie. Wizjonerska ilustracja słynnego motywu z "Dziecka Rosemary" zwraca uwagę świetnym wyczuciem rytmu filmowego i doskonałą harmonią między warstwą plastyczną a muzyczną. Podobna sytuacja jest z nagradzanym na licznych festiwalach "Papierowym pudełkiem" Zbigniewa Czapli. Autor wpadł na bardzo interesujący pomysł - sfilmował fotografie rodzinne, które ocalały z powodzi. Jak się okazuje, ocalały tylko pozornie, bo szlam i muł wniknęły w papier i spowodowały proces stopniowego niszczenia. Czapla rejestruje fotografie co kilka miesięcy - są coraz mniej widoczne, mniej rozpoznawalne, a wymazywanie z papieru osób i wydarzeń powoduje także wymazywanie ich z pamięci ludzkiej. W rytmie pojawiających się przez 9 minut fotografii jest więcej napięcia, niż w niejednej obejrzanej w konkursie historii z zamysłu fabularnej.


"Papierowe pudełko", fot. Animator

Se-Ma-For organizowany jest po raz trzeci. Rozpoczął się w środę 10 października, zakończy 13 października. Widzowie w kinie Silver Screen oglądają jeszcze filmy z konkursu międzynarodowy, a także świetny retrospektywny pokaz filmów dawnego Se-Ma-Fora, czyli obrazy Zbigniewa Rybczyńskiego, Stanisława Lenartowicza, Hieronima Neumanna, Zbigniewa Sturlisa. Trwają także przeglądy animacji z Europy Środkowej i Wchodniej - "Animacja po sąsiedzku". 12 października wieczorem przewidziana jest projekcja "Robot Chicken: Star Wars", filmu określanego w katalogu jako "animacja gęsta jak budyń przyrządzony z ikon popkultury". 11 października ruszyło muzeum animacji, uruchomione przez Se-Ma-For. W sobotę 14 października późnym wieczorem poznamy werdykt jury, któremu przewodniczy Jerzy Armata, redaktor naczelny "Magazynu Filmowego SFP".

Portalfilmowy.pl jest patronem medialnym festiwalu Se-Ma-For.


Maria Witkowska
Portalfilmowy.pl
Ostatnia aktualizacja:  17.10.2012
Zobacz również
Kultura 2.0. Idea, program, termin
Muzyka z "Gwiezdnych Wojen" na żywo w Warszawie
Copyright © by Stowarzyszenie Filmowców Polskich 2002 - 2019
Scroll