PORTAL
start
Aktualności
Filmy polskie
Box office
Baza wiedzy
Książki filmowe
Dokument
Scenarzyści
Po godzinach
Blogi
Konkursy
SFP
start
Wydarzenia
Komunikaty
Pożegnania
Zostań członkiem SFP
Informacje
Dla członków SFP
Kontakt
ZAPA
www.zapa.org.pl
Komunikaty
Informacje
Zapisy do ZAPA
Kontakt
KINO KULTURA
www.kinokultura.pl
Aktualności
Informacje
Repertuar
Kontakt
STUDIO MUNKA
www.studiomunka.pl
Aktualności
Informacje
Zgłoś projekt
Kontakt
AKTORZY POLSCY
www.aktorzypolscy.pl
Aktualności
Informacje
Szukaj
Kontakt
FILMOWCY POLSCY
www.filmowcypolscy.pl
Aktualnosci
Informacje
Szukaj
Kontakt
MAGAZYN FILMOWY
start
O magazynie
Kontakt
STARA ŁAŹNIA
www.restauracjalaznia.pl
Aktualności
Informacje
Rezerwacja
Kontakt
PKMW
start
Aktualności
Filmy
O programie
Kontakt
Portal
SFP
ZAPA
Kino Kultura
Studio Munka
Magazyn Filmowy
Stara Łaźnia
PKMW
Aktorzy Polscy
Filmowcy Polscy
MENU
Na festiwalu Ars Independent w Katowicach stało się coś ważnego. Po raz pierwszy spotkali się dyrektorzy polskich festiwali by porozmawiać o najważniejszych problemach, z jakimi stykają się na co dzień przygotowując cały rok swoją imprezę.

Na pomysł zorganizowania spotkania wpadła Anita Skwara, filmoznawczyni i animatorka kultury. Pierwszy dzień miał charakter międzynarodowy, drugi - polski. Konfrontacja krajowych doświadczeń z kolegami z zagranicy była cenną okazją do refleksji nad festiwalowym rynkiem rodzimym, bo choć na polskim gruncie stykamy się z nieco innymi problemami, wspólnych kwestii jest wiele - jak budowanie relacji z widzem, szukanie formuły programowej czy nawiązywanie kontaktów ze sponsorami.


Anita Skwara, fot. Jędrzejowski / Liboska

Polscy organizatorzy festiwali czekali z niecierpliwością na wtorek 25 września. Do tej pory nikt - poza ekipą Ars Independent - nie pokusił się o zorganizowanie spotkania tej szczególnej grupy zawodowej. Organizatorzy forum - wśród nich niżej podpisana - mieli zadanie łatwe i trudne jednocześnie. Łatwe, bo jeśli się coś robi po raz pierwszy, nie muszą ograniczać nas żadne tematy, nie musimy zawężać tematu rozmowy, możemy iść na żywioł i "dać się ludziom  wygadać"; trudne - bo kiedy mówi się o czymś po raz pierwszy, łatwo o emocje, chaos i powierzchowne traktowanie tematu, zaledwie "liźnięcie" palących spraw.

I tak się stało, ale nic nie szkodzi. Pomysłodawcy panelu  i uczestnicząca w nim Anna Sienkiewicz-Rogowska, szefowa Działu Upowszechniania Kultury Filmowej w Polskim Instytucie Sztuki Filmowej zaproponowali, aby tezy i głosy z katowickiej debaty zostaną spisane i udostępnione środowisku filmowemu. Jerzy Armata, redaktor naczelny "Magazynu Filmowego SFP" (a jednocześnie dyrektor artystyczny Tarnowskiej Nagrody Filmowej i selekcjoner poznańskiego Animatora) już zapowiedział, że festiwale będą tematem numeru grudniowego, dystrybuowanego do organizatorów imprez filmowych. Teksty na ten temat pojawią się także na stronach PISF i SFP.


Jerzy Armata, Anna Wróblewska, Anna Sienkiewicz-Rogowska, Krzysztof Gierat, fot. Jędrzejowski / Liboska

Z konieczności więc ten tekst tylko sygnalizuję wątki, jakie padły w dyskusji w Rondzie Sztuki. Wyszliśmy od współpracy z samorządem, firmami lokalnymi, instytucjami. Paneliści dzielili się swoimi doświadczeniami - a byli to: Krzysztof Gierat, szef Krakowskiego Festiwalu Filmowego, Michał Chaciński, dyrektor artystyczny festiwalu w Gdyni, i wspomniany wcześniej nasz redakcyjny kolega Jerzy Armata. Krzysztof Gierat decydując się na formalne usankcjonowanie nazwy "Krakowski Festiwal Filmowy" szybko zrozumiał, że trwale związał się z miastem, będąc niejako odeń zależny. Festiwal nie może istnieć bez samorządu, nie rozkwitnie, jeśli władzom nie będzie zależało na rozwoju promującej miasto imprezy. Jednakże osadzając w nazwie miasto, organizator staje się częściowo bezradny, skazany na decyzję włodarzy miasta.

Wie o tym doskonale Michał Chaciński. W 2012 roku Komitet Organizacyjny zdecydował o zmianie starej nazwy na bardziej funkcjonalną i prostszą Gdynia Film Festival, co spotkało się z krytyką części środowiska filmowego. A jednak nazwa ta, z miastem w mianowniku, jest dla władz Gdyni gwarantem, że narodowy festiwal, w który corocznie inwestują, nie przeniesie się do innej, równie atrakcyjnej lokalizacji. Czasem więc cena za lojalność i wsparcie samorządu (lub też sponsora) jest naprawdę wysoka.  Artur Liebhart, szef Planete Plus Doc Film Festival kilkakrotnie zmieniał swoją nazwę - kiedy do organizacji przyłączył się kanał telewizyjny, zrezygnował z przymiotnika Warsaw, tym bardziej, że samorząd nie jest partnerem strategicznym tego festiwalu. Liebhart główne fundusze czerpie od reklamodawców i sponsorów (ponad połowa budżetu!), ponadto festiwal się świetnie sprzedaje (38 tys. biletów w 2012 roku). Ale nazwa głównej nagrody (a i inne zresztą także) pochodzi od sponsora - Millenium.


Michał Chaciński, Jerzy Armata, Anna Wróblewska, Krzysztof Gierat, fot. Jędrzejowski / Liboska

Sygnalizuję sprawę nazwy, bo w niej w najbardziej efektowny i czytelny sposób odbijają się dylematy, z jakimi musi dawać sobie radę menedżer kultury filmowej.  Kilka nakreślonych tutaj zdań zaledwie zapowiada, a nie opisuje temat. Podobnie jak kwestia najbardziej emocjonująca dla uczestników panelu, a podniesiona przez organizatorów zasłużonej Tarnowskiej Nagrody Filmowej - Jerzego Armatę i Annę Grygiel. To bolesna sprawa braku dostępności do polskich filmów, blokowanych "na Gdynię" lub na międzynarodowe festiwale.  Sprawa ta jest cierniem w oku organizatorów mniejszych festiwali - mówili o tym m.in. Andrzej Kawala, szef Lubuskiego Lata Filmowego, najstarszego polskiego festiwalu filmów fabularnych, "ojca"  FPFF, czy Macieja Gila, dyrektora organizowanego na pograniczu polsko-czeskim Kina Na Granicy. - Nie ma powodu, by z powodu festiwalu w Gdyni blokować pokazywanie filmów na festiwalach - jasno i wyraźnie powiedział Michał Chaciński. Szefowie festiwali mówili, że zatrzymywanie polskich filmów jest sprzeczne z ideą upowszechniania kultury filmowej. Inną sprawą jest strach właścicieli praw przed pokazaniem filmu w kraju - nawet w Gdyni - w sytuacji, kiedy film ma potencjalną szansę zaistnieć na festiwalach kategorii A. Czasem można uznać te obawy uzasadnione, bo rzeczywiście zdarzają się sytuacje, kiedy absolutna premierowość albo jest warunkiem, albo może przeważyć szalę, częściej są to obawy na wyrost, które mocno komplikują prezentowanie filmu przed krajową publicznością.

Anna Sienkiewicz-Rogowska podzielając obawy uczestników, proponowała, aby rozmawiać z producentami i próbować zmieniać ich nastawienie. W tej delikatnej, a jak było widać - bardzo emocjonującej sprawie - bardzo przyda się wsparcie centralnej instytucji.


Przemysław Młyńczyk, Łukasz Maciejewski, fot. Jędrzejowski / Liboska

Nie dało się uniknąć, rzecz jasna, tematu pieniędzy, a właściwie ich braku, i decyzji PISF w sprawie podziału pieniędzy. Ale, i tu ukłon w stronę uczestników - choć niejeden dyrektor na sali miał swoje pretensje, wszyscy starali się, aby dyskusja była kreatywna, a nie roszczeniowa. Anna Sienkiewicz-Rogowska prezentowała na słupkach skalę dofinansowań, porównywała udziały PISFu, środków samorządowych i pieniędzy sponsorskich na przykładzie konkretnych imprez. Pokazała sumy dotacji PISF w skali rocznej - widać z nich wyraźnie, że w tym roku spadły fundusze na imprezy lokalne, a więc te, które mają najtrudniej. Anna Sienkiewicz-Rogowska tłumaczyła, że decyzja ta spowodowana jest koniecznością przesunięcia funduszy na ratowanie zagrożonych kin; przyznawała, że każda decyzja o przyznaniu, a zwłaszcza - o odmowie finansowania jest bardzo trudna i rozumie rozżalenie organizatorów, kiedy dostają minimum lub nic. (Artykuł o polityce festiwalowej PISF - ukazujący m.in. liczby oraz rekomendacje czy też porady dla wnioskodawców, Portalfilmowy.pl zamieści w niedalekiej przyszłości.)


Andrzej Kawala (stoi), obok - Jerzy Moszkowicz, Maciej Gil, Artur Liebhart, fot. Jędrzejowski / Liboska

Spraw, które poruszyli uczestnicy konferencji, było bardzo wiele. Warto było wysłuchać szefa Międzynarodowego Festiwalu Filmów dla Dzieci Ale Kino! w Poznaniu Jerzego Moszkowicza, który opowiadał o szczególnej sytuacji festiwalu tematycznego, i to organizowanego w kraju, w którym praktycznie filmów dla dzieci i młodzieży się nie robi. Klarownie i ciekawie o sytuacji swojego festiwalu opowiadali Andrzej Kawala - o Łagowie, który stara się sobie radzić z brakiem infrastruktury, czy o prezentowanym przez Przemka Młyńczyka festiwalu  Euroshorts, który jest imprezą "wędrującą", co niestety powoduje brak płynnego finansowania. Czy wreszcie młodego dyrektora Przemysława Glajznera młodego festiwalu krytyków filmowych Kamera Akcja! w Łodzi. Ukoronowaniem tego naprawdę bardzo ciekawego i żywego spotkania była spontaniczna prezentacja Festiwalu Filmów Kultowych w Katowicach. Otóż jest to impreza, która po pewnym czasie zmieniła formułę programową, głównym nurtem festiwalu czyniąc filmy klasy "B", otoczone legendą i trwałą popularnością. Na tym festiwalu na otwarcie prezentuje się np. "Bojowe ryjówki", a kiedyś w ramach eksperymentu dopłacano widzom symboliczną złotówkę za obejrzenie od początku do końca fatalnego filmu. Barwny katalog imprezy, można rzec - a rebours, zawiera teksty pod tytułem, na przykład, "Rzuć pomidorem".


Anna Grygiel, fot. Jędrzejowski / Liboska

Ten zabawny przykład pokazuje pewną prawdę - aby zrobić festiwal, trzeba mieć pomysł na formułę, na sponsorów, na przyciągnięcie uwagi i wyłowienie z szumu informacyjnego. Dlaczego to spotkanie było ważne? Raz, że było pierwsze. Dwa, że poruszono na nim naprawdę wiele ważnych spraw. Jak choćby te, o których wzmiankowali tylko kolejni moderatorzy - Łukasz Maciejewski i Janusz Wróblewski. O często rozbieżnych oczekiwaniach dystrybutorów i organizatorów, którzy, zamiast współpracować, stają na wrogich szańcach, i to nie tylko w przypadku polskich filmów. O rozczarowaniu organizatorów brakiem zainteresowania mediów. Ale i o oczekiwaniach dziennikarzy, którzy jadą, chcąc obejrzeć dobre, nowe filmy, które później mogą recenzować, i którzy "mrożeni" są nader często brakiem miejsca w ich gazecie na solidną relację czy wywiad.

Maciejewski i Wróblewski powiedzieli jeszcze coś ważnego - należy podziękować młodemu festiwalowi Ars Independent i jego organizatorom za ten pomysł. W ten oto sposób Katowice stały się nie tylko "miastem ogrodów" (to przewrotne w postindustrialnym mieście hasło z czasów kandydowania do Europejskiej Stolicy Kultury stało się nazwą instytucji kultury, która m.in. organizuje wrześniową imprezę), ale także miastem dialogu festiwalowego. Tutaj animatorzy kultury filmowej spotkają się za rok, by rozmawiać już - może w nieco bardziej selektywny sposób.


Anna Sienkiewicz-Rogowska, Janusz Wróblewski, fot. Jędrzejowski / Liboska

A może coś się do tego czasu uda załatwić, przewalczyć. Animatorzy kultury filmowej to chyba jedyna grupa, która nie ma swojego koła w SFP. - Róbcie swoje, róbcie festiwale - powiedziała po prostu Anna Sienkiewicz-Rogowska. Padł pomysł - wysyłajmy do siebie maile, stwórzmy grupę na Facebooku, jak Apel Dokumentalistów. Ale - ktoś zapytał - czy to ma sens? Przecież nieustannie konkurujemy ze sobą, o filmy, o pieniądze, o przychylność PISFu czy samorządów. Ale - padło także - widać, że się  lubimy, bo atmosfera w ten wrześniowy dzień w Katowicach przypominała klimat pikniku przyjaciół, choć przecież mówiono o sprawach poważnych.

Czas pokaże, czy pomysł kolegów dziennikarzy był słuszny, czy organizatorzy festiwali na stałe zagoszczą w makabrycznie rozkopanym obecnie "mieście ogrodów". Portalfilmowy.pl będzie regularnie zamieszczał wszystkie powstałe po tym spotkaniu materiały. Możemy się przecież "pięknie różnić", ale cel jest wspólny - a jest nim budzenie miłości do kina.


Uczestnicy debaty, na sali siedzą m.in. Przemysław Glajzner, Jonathan Davies, Anita Skwara, Krzysztof Gierat, Anna Sienkiewicz-Rogowska, Piotr Czerkawski, Maciej Gil, fot. Jędrzejowski / Liboska

Portalfilmowy.pl jest patronem medialnym 2. Międzynarodowego Festiwalu Filmowego Ars Independent.
Anna Wróblewska
Portalfilmowy.pl
Ostatnia aktualizacja:  27.09.2012
Zobacz również
Korea Południowa: Polski Projekt Azja
"Cezar musi umrzeć" w drodze po Oscara
Copyright © by Stowarzyszenie Filmowców Polskich 2002 - 2020
Scroll