PORTAL
start
Aktualności
Filmy polskie
Box office
Baza wiedzy
Książki filmowe
Dokument
Scenarzyści
Po godzinach
Blogi
Konkursy
SFP
start
Wydarzenia
Komunikaty
Pożegnania
Zostań członkiem SFP
Informacje
Dla członków SFP
Kontakt
ZAPA
www.zapa.org.pl
Komunikaty
Informacje
Zapisy do ZAPA
Kontakt
KINO KULTURA
www.kinokultura.pl
Aktualności
Informacje
Repertuar
Kontakt
STUDIO MUNKA
www.studiomunka.pl
Aktualności
Informacje
Zgłoś projekt
Kontakt
AKTORZY POLSCY
www.aktorzypolscy.pl
Aktualności
Informacje
Szukaj
Kontakt
FILMOWCY POLSCY
www.filmowcypolscy.pl
Aktualnosci
Informacje
Szukaj
Kontakt
MAGAZYN FILMOWY
start
O magazynie
Kontakt
STARA ŁAŹNIA
www.restauracjalaznia.pl
Aktualności
Informacje
Rezerwacja
Kontakt
PKMW
start
Aktualności
Filmy
O programie
Kontakt
Portal
SFP
ZAPA
Kino Kultura
Studio Munka
Magazyn Filmowy
Stara Łaźnia
PKMW
Aktorzy Polscy
Filmowcy Polscy
MENU
AKTUALNOŚCI
  16.03.2012
Gdyby oceniać rozwój aktora w zależności od tego, kiedy udało mu się zagrać Hamleta, okazałoby się, że Tomasz Kot został aktorem, zanim na dobre zaczął grać w teatrze. Zagrał swojego Hamleta na pożegnanie sceny, która go ukształtowała i utwierdziła w postanowieniu o wyborze życiowej drogi. Było to na deskach Teatru im. Modrzejewskiej w jego rodzinnej Legnicy w 2001 roku, zanim jeszcze ukończył krakowską PWST.

Zanim jednak odkrył teatr, Tomasz Kot chciał zostać plastykiem, szykował się nawet do liceum plastycznego. Los skierował go jednak do ogólniaka, a pomysł, by spróbować aktorstwa, naszedł go w drugiej klasie. Przez szkolne kółko teatralne trafił na prawdziwą scenę, przełamał wrodzoną nieśmiałość i tak już zostało. Bakcyl aktorstwa był silniejszy niż instynkt samozachowawczy, dziś przyznaje, że początki nie były łatwe i trudno było wiązać koniec z końcem. Ale pojawiła się szansa zagrania w pewnym serialu, potem w następnym, wreszcie w „Niani” (2005-2008), która przyniosła mu autentyczną popularność, Chociaż wtedy jeszcze wyraźnie rozdzielał występy serialowe – „To tylko telewizja!” - od poważnych ról, nigdy nie ukrywał, że to właśnie udział w serialach zapewnił mu stabilizację finansową.


"Erratum", fot. Best Film

Prawdziwe oblicze aktora Tomasza Kota, od kilku lat zbierającego świetne recenzje na scenie krakowskiego Teatru Bagatela, widownia kinowa odkryła wraz z premierą „Skazanego na bluesa” (2005). Kot dostał nagrodę za debiut na festiwalu w Gdyni, publiczność przyznała mu swoją Nagrodę im. Zbyszka Cybulskiego, a parę lat temu podczas Koszalińskiego Festiwalu „Młodzi i Film” błyskotliwą kreację Ryszarda Riedla uznano za debiut dekady.

Wkrótce miał się objawić jako ekranowe zwierzę: grał w kilku serialach, stał się reklamową twarzą potentata na rynku mediów i jednego z banków, dając w reklamowych etiudach żywiołowy popis  swoich możliwości. A kiedy już wydawało się, że mamy do czynienia z wysokiej klasy komikiem, zaskoczył po raz kolejny – skupioną kreacją w "Erratum" (2010), gdzie zagrał współczesnego trzydziestoparolatka, który wraca do rodzinnego miasta, by odszukać prawdziwego siebie. Film Marka Lechkiego obwołano jednym z najciekawszych dokonań sezonu, ale bez Kota byłby to zupełnie inny film.


"Hans Kloss. Stawka większa niż śmierć", fot. Kino Świat

Dziś Tomasz Kot twierdzi, że „już nasycił się komediami”, wraca do teatru, przyjmuje zaproszenie do Teatru Bogusławskiego w Kaliszu i wygrywa w cuglach nagrodę aktorską na 51. Kaliskich Spotkaniach Teatralnych (2011) za kreację w „Moim Nestroyu” Petera Turriniego. A jednocześnie jeździ po kraju z zabójczo śmiesznym monodramem Wolfganga Weinbergera „Jak zostać sex guru w 247 łatwych krokach", do kin wchodzi sensacyjny „Hans Kloss. Stawka większa niż śmierć”, na premierę czeka gangsterska "Yuma". „Nie boję się zaszufladkowania” – deklarował przed kilku laty. Jak widać, dotrzymuje słowa.


Konrad J. Zarębski
portalfilmowy.pl
Ostatnia aktualizacja:  23.05.2012
Zobacz również
Sukces Żuławskiego w USA
Film historyczny narzędziem polityki zagranicznej?
Copyright © by Stowarzyszenie Filmowców Polskich 2002 - 2020
Scroll