PORTAL
start
Aktualności
Filmy polskie
Box office
Baza wiedzy
Książki filmowe
Dokument
Scenarzyści
Po godzinach
Blogi
Konkursy
SFP
start
Wydarzenia
Pożegnania
Zostań członkiem SFP
Informacje
Dla członków SFP
Kontakt
ZAPA
www.zapa.org.pl
Komunikaty
Informacje
Zapisy do ZAPA
Kontakt
KINO KULTURA
www.kinokultura.pl
Aktualności
Informacje
Repertuar
Kontakt
STUDIO MUNKA
www.studiomunka.pl
Aktualności
Informacje
Zgłoś projekt
Kontakt
AKTORZY POLSCY
www.aktorzypolscy.pl
Aktualności
Informacje
Szukaj
Kontakt
NIEPODLEGŁOŚĆ
FILMOWCY POLSCY
www.filmowcypolscy.pl
Aktualnosci
Informacje
Szukaj
Kontakt
MAGAZYN FILMOWY
start
O magazynie
Kontakt
STARA ŁAŹNIA
www.restauracjalaznia.pl
Aktualności
Informacje
Rezerwacja
Kontakt
PKMW
start
Aktualności
Filmy
O programie
Kontakt
Portal
SFP
ZAPA
Kino Kultura
Studio Munka
Magazyn Filmowy
Stara Łaźnia
Niepodległość
PKMW
Aktorzy Polscy
Filmowcy Polscy
MENU
Nic początkowo nie wskazywało, że Daniel Szczechura – późniejszy klasyk filmu animowanego, jeden ze współtwórców słynnej w latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych ubiegłego wieku polskiej szkoły animacji – przez większość swego życia będzie się zajmował tym rodzajem kina. Zaczynał bowiem od kręconych amatorsko krótkich filmów fabularnych, a w łódzkiej szkole filmowej studiował sztukę operatorską, wspomagając często zdjęciami etiudy dokumentalne i fabularne, realizowane przez kolegów z wydziału reżyserii.



Daniel Szczechura fot. Bohdan Dziworski

Swą edukację zaczynał od warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych, do której notabene powrócił po latach jako pedagog, prowadząc na Wydziale Grafiki Pracownię Filmu Animowanego przez ponad trzydzieści lat. Związał się wtedy blisko – malując plakaty i przygotowując scenografię – z niezwykle popularnym Studenckim Teatrem Satyryków. Wydaje się, że dla Szczechury esteesowski epizod był bardzo ważny. Tu zetknął się z młodą i gniewną śmietanką intelektualną tamtych czasów, tu upewnił się, że – jak głosił tytuł jednego ze spektakli STS-u – "Myślenie ma kolosalną przyszłość".

Pełnienie roli operatora, a więc sprawowanie funkcji w mniejszym czy większym stopniu, ale jednak, usługowej w stosunku do reżysera, do końca mu nie odpowiadało. Stąd chyba animacja, którą odkrył nieco przypadkowo podczas studiów operatorskich. Ona dawała samodzielność, zbliżała autora do swego dzieła, znacznie ograniczając dodatkowych pośredników w przenoszeniu własnych idei na ekran, zamieniała kino, które ze swej istoty jest sztuką kolektywną, w bardziej indywidualną, osobistą wypowiedź. "Mnie animacja zainteresowała głównie dlatego, że z jednej strony mogłem sam jeden opanować cały proces twórczy, z drugiej, jak się okazało później, ten typ pracy odpowiada mej mentalności" – potwierdził w jednym z wywiadów. A z technik animacyjnych najbliższa ideału – pozwalająca się pozbyć całego bagażu animatorów, fazistów, asystentów – okazała się wycinanka, którą z takim upodobaniem – i powodzeniem – będzie przez długie lata uprawiał.


"Fotel", fot. FN


"Fotel", fot. FN

Pierwsze filmy Szczechury – "Konflikty" (1960), "Maszyna" (1961), "Litera" (1962) i "Fotel" (1963) – w dużej mierze wynikają ze specyfiki esteesowskiego pojmowania satyry oraz jej społecznej funkcji. "Konflikty" kierują swe ostrze w stronę cenzury, "Maszyna" ośmiesza absurdy naszego życia codziennego, "Litera" wykpiwa ludzką głupotę i nadgorliwość, a "Fotel" to krótka, skondensowana opowiastka – wręcz instruktaż – o sposobach zdobywania władzy.

Grupę satyrycznych filmów Szczechury domykają: "Karol" (1966), zabawna historyjka o mężczyźnie malującym ukradkiem hasło na murze oraz stróżach porządku, usiłujących mu w tym przeszkodzić (gdy zauważają, że pisze na murze: "Precz z K...", on dopisuje KAROL), oraz "Desant" (1968), pełna purnonsensowego humoru, skrząca się dowcipnymi dialogami opowieść o dwóch spadających żołnierzach – kapralu i szeregowcu – którzy wyskoczyli z samolotu, zapominając o spadochronach. Ten drugi film – oparty na monologu kabaretowym Andrzeja Warchała z krakowskiej Piwnicy pod Baranami – dostąpił zaszczytu miana najstarszego "półkownika" w dziejach polskiej animacji. Zatrzymany przez Urządu Kontroli Prasy, Publikacji i Widowisk w 1968 roku, doczekał premiery – ograniczonej zresztą do sieci kin studyjnych i dyskusyjnych klubów filmowych – dziewiętnaście lat później.

Równie zgeometryzowaną plastykę, jak w "Fotelu", zaprezentował Szczechura w  "Wykresie" (1966). Narysowany niedbałą, ascetyczną kreską człowieczek i gęstniejąca tkanka odcinków tytułowego wykresu, w finale zaczerniająca cały ekran. Ale tu już nie chodzi o krytyczne spojrzenie na ludzkie wady czy społeczne nonsensy. Miejsce satyrycznych uszczypliwości zajmuje filozoficzna zaduma nad sensem ludzkiej egzystencji. Bohater "Wykresu" biegnie za czymś, co nieosiągalne, cały swój żywot poświęcając pogoni za „nieuchwytnym". Egzystencjalną refleksję zawartą w tym filmie kontynuują "Podróż" (1970) i "Skok" (1978). Warto zwrócić uwagę, że w obu tych filmach animowany bohater wcale nie jest anonimowy, jego rysy zbyt przypominają samego reżysera. To jego filmy bardzo osobiste, a zarazem kto wie, czy nie najważniejsze.


"Hobby", fot. FN

Do rekordowego – pod względem przyznanych nagród i wyróżnień "Fotelu" – zbliżyło się zrealizowane pięć lat później groteskowe "Hobby" (1968), efektowna surrealistyczna przypowiastka o złej, wyrafinowanej kobiecie i naiwnych mężczyznach. - Pokusa, aby powtarzać pewne chwyty stylistyczne, jeśli film odniósł sukces, jest wielka. Wydaje mi się, że ja tego uniknąłem. Pamiętam, jak po "Fotelu" wszyscy myśleli, że będę chłostał biczem satyry. Podsuwali mi pomysły, scenariusze, niektóre naprawdę dobre i śmieszne. Jakoś instynktownie się przed tym broniłem. Uważałem, że powinienem robić stale coś nowego – wspomina Szczechura. I udało się. "Hobby" rozpoczynało nową ścieżkę w jego twórczości. Miejsce realistycznego opisu, uproszczonego do form prawie abstrakcyjnych, jak w "Fotelu" czy "Wykresie", ale jednak realistycznego, zaczyna zastępować luźna gra wyobraźni, a linearną akcję – penetracja w głąb. W surrealistycznej poetyce utrzymane są "Fatamorgana" (1981) i "Fatamorgana 2" (1983). To także swoiste kino drogi, ale nie wędrują w nim ludzie, a przedmioty. W tym zrealizowanym z przetworzonych fotografii filmie logika przyczynowo-skutkowa została zamieniona poetyką marzenia sennego. Opowieścią podróżną jest również, pełna poezji i nostalgii, inspirowana plastyką Stasysa Eidrigeviciusa "Dobranocka" (1997).

Kino Szczechury zaczęło się od opisu rzeczywistości, satyrycznego, przejaskrawionego, szyderczego, ale jednak opisu. Szybko tonację buffo zastąpiło spojrzenie bardziej serio, a dokumentowanie naszej "zewnętrzności" – penetrowanie spraw, które siedzą ukryte gdzieś głęboko w nas.

Jerzy Armata
Portalfilmowy.pl
Ostatnia aktualizacja:  14.12.2013
Zobacz również
Akademia Ruchu: telewizja osobista i polska ulica na 16 mm
Bereś i Baron w drodze z Władysławem Bartoszewskim
Copyright © by Stowarzyszenie Filmowców Polskich 2002 - 2019
Scroll