PORTAL
start
Aktualności
Filmy polskie
Box office
Baza wiedzy
Książki filmowe
Dokument
Scenarzyści
Po godzinach
Blogi
Konkursy
SFP
start
Wydarzenia
Pożegnania
Zostań członkiem SFP
Informacje
Dla członków SFP
Kontakt
ZAPA
www.zapa.org.pl
Komunikaty
Informacje
Zapisy do ZAPA
Kontakt
KINO KULTURA
www.kinokultura.pl
Aktualności
Informacje
Repertuar
Kontakt
STUDIO MUNKA
www.studiomunka.pl
Aktualności
Informacje
Zgłoś projekt
Kontakt
AKTORZY POLSCY
www.aktorzypolscy.pl
Aktualności
Informacje
Szukaj
Kontakt
FILMOWCY POLSCY
www.filmowcypolscy.pl
Aktualnosci
Informacje
Szukaj
Kontakt
MAGAZYN FILMOWY
start
O magazynie
Kontakt
STARA ŁAŹNIA
www.restauracjalaznia.pl
Aktualności
Informacje
Rezerwacja
Kontakt
PKMW
start
Aktualności
Filmy
O programie
Kontakt
Portal
SFP
ZAPA
Kino Kultura
Studio Munka
Magazyn Filmowy
Stara Łaźnia
PKMW
Aktorzy Polscy
Filmowcy Polscy
MENU
Polskie kino zaczęło się od nowa - cytując słowa krytyka Tadeusza Sobolewskiego.  Proces  zaczął się sześć lat temu, od wprowadzenia w życie ustawy o kinematografii i założenia Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej. Na razie jest on w zalążku. Ale efekty już widać.

Powiecie –  większość popularnych komedii romantycznych powstaje poza systemem kinematografii publicznej, więc czy rola PISF i ustawy nie jest przeceniana? Nie. Bo zarówno walka o podstawowy dla kinematografii  europejskiej akt prawny,  jak i kolejne lata  działalności Instytutu nauczyły środowisko filmowe wielu umiejętności. Między innymi  pozyskiwania pieniędzy z różnych źródeł, zachowania na rynkach międzynarodowych, nowych form promocji. Polskie kino zyskało swój adres, łatwiej było więc kreować modę na chodzenie do kina, wzmacniać festiwale filmowe czy zadbać o polską obecność na międzynarodowej arenie.


"Obława", reż. M. Krzyształowicz, fot. Skorpion Arte

W 2005 roku na najpopularniejszy polski film poszło niecałe 200 tysięcy osób, a udział polskiego filmu w rynku kinowym wynosił raptem kilka procent. W następnych latach wartość ta wahała się między 15 a 25%.  Wzrosła liczba produkowanych filmów fabularnych, od około 20., do mniej więcej 40 rocznie, choć w produkcji, w tym samym czasie, jest ich zazwyczaj więcej. Co istotne, rosła ilość debiutów, czego dowodem był rozwój festiwalu „Młodzi i Film” w Koszalinie, przeglądu krajowej produkcji.

Czy możemy zatem otwierać  butelki z szampanem? Niestety, jeszcze  nie. Były lata dla polskiego filmu lepsze, jak 2011, kiedy Polacy tłumnie poszli na rodzime produkcje, jak „Listy do M.”, „Bitwę Warszawską 1920”, „Wyjazd integracyjny”,  „Och Karol 2” czy „Baby są jakieś inne”, „Salę Samobójców”.  Były też lata dystrybucyjnie gorsze, jak rok 2010. Przyjrzyjmy się, jak zapowiada się rok 2012.

Kreowanie mody na polskie filmy historyczne od samego początku było celem Instytutu, który wypełniał w tym względzie także politykę państwa.  Inicjatywa trafiła zresztą na podatny grunt, Polacy zawsze kochali filmy historyczne, które w box office powojennym zajmowały niezmiennie poczesne miejsce  („Krzyżaków” Aleksandra Forda obejrzało w kinach ponad 30 mln widzów).  w rozpoczynającym się roku będziemy czekać na ważny temat, który na warsztat wziął wielki reżyser. „Wałęsa” Andrzeja Wajdy to jedna z najbardziej oczekiwanych premier kinowych. Jak mistrz ukaże postać  złożoną, niejednoznaczną, co trudniejsze – postać bohatera żyjącego i aktywnego. I jak poradzi sobie z tym Robert Więckiewicz?

Jeszcze ciekawsze jest pytanie, na ile Andrzej Wajda zdecyduje się odbrązowić  bohatera narodowego, którego odbiór w społeczeństwie zmienia się wraz z rozwojem sytuacji politycznej. To pytanie będzie nas dotyczyło również, kiedy wreszcie na ekrany wejdzie "Tajemnica Westerplatte" Pawła Chochlewa. Burza wokół tej prowadzonej z wielkimi przygodami produkcji ostatnich lat wzięła się między innymi z tego, że debiutujący reżyser, według doniesień i wywiadów, zdecydował się pokazać postaci historyczne jako ludzi niewolnych od wad i zachowujących się, nazwijmy to, bardzo ludzko. Pamiętajmy, że kilka lat temu wystarczył plakat kinowy z nieco zbyt przystojnym  Adamem Woronowiczem  w roli księdza Popiełuszki, by podniosła się wrzawa.  Dlaczego on wygląda jak Bond?


"Wałęsa", reż. A. Wajda, fot. M. Makowski, Akson Studio

Ale także najgłośniejsza premiera tego tygodnia, "W ciemności" Agnieszki Holland, również ma szansę dostarczyć niektórym powodów do narzekań. Reżyserka przyznaje otwarcie, że jej celem nie było ukazanie bohaterstwa Polaków ratujących Żydów, ale ukazanie ich postaw i takimi, jacy byli.  Gorzkie karty historii powojennych Mazur przypomina „Róża” Wojciecha Smarzowskiego, film, o którym w 2011 roku mówiono i pisano najwięcej. Trzeba podkreślić, że film ten otrzymał i nagrodę główną, i nagrodę publiczności na Warszawskim Festiwalu Filmowym. Wielką tajemnicą jest „Syberiada Polska” Janusza Zaorskiego. Jest to opowieść o mieszkańcach polskiej wsi Czerwony Jar: Polakach, Ukraińcach, Żydach, zmuszonych porzucić dotychczasowe życie i zesłanych na Syberię.

Jan Kidawa – Błoński
wzmocniony sukcesem „Różyczki”  realizuje film „Nigdy się nie dowiesz”. Według informacji producenta,  akcja osadzona jest w realiach końca II wojny światowej i początkach powojennej rzeczywistości, a film będzie historią obsesyjnej i zaborczej miłości, z dwiema kobietami w rolach głównych.  Czegoś takiego jeszcze  w Polsce nie braliśmy. Kontrowersyjny temat to także cecha projektu Władysława Pasikowskiego "Pokłosie", który jako pierwszy zdecydował się zrobić film fabularny o Jedwabnem. Trudny, budzący polemiki nie tylko historyków temat, wstydliwa karta w polskiej historii. Jakich  Polaków pokaże reżyser ? 

Marcin Krzyształowicz z kolei zapowiada, że jego „Obława” ma ukazać prawdziwe oblicze polskiej okupacji. Czyżby był to sygnał, że filmowcy postanowili zmienić postawę rodaków wobec kina historycznego? Ten i kolejny rok przyniesie na pewno część odpowiedzi na to pytanie.

Debiuty i drugie filmy to ten nurt kina, na który szczególnie zwracają uwagę selekcjonerzy festiwali. Sądzę, że Katarzyna Rosłaniec musi przygotowywać „Baby Blues” pod dużą presją. Sukces frekwencyjny i artystyczny „Galerianek”  budzi wielkie oczekiwania, a według starej maksymy najtrudniejszy jest drugi film. Zwłaszcza, gdy pierwszy był bardzo dobry.  Temat trudny – macierzyństwo nastolatki. Za kamerą stanął  Sławomir Fabicki, realizując „Miłość”, rzecz o współczesnej klasie średniej.  Ludzie dorobili się,  mają pracę, perspektywy i problemy małżeńskie.  Katarzyna Klimkiewicz, która za swój krótkometrażowy  „Hanoi-Warszawa” otrzymała nagrodę EFA, pracuje w Wielkiej Brytanii nad pełnometrażowym debiutem „Flying Blind”, historią o twardej kobiecie, która pracuje jako inżynier, projektuje samoloty wojskowe, a w pewnym momencie  spotyka miłość, tyleż gwałtowną, co niestosowną.  W tle – polityka i terroryzm.


"Baby Blues", reż. K. Rosłaniec

Kobieta o wyrazistej osobowości (z twarzą niezwykle interesującej aktorki Katarzyny Kwiatkowskiej) jest również bohaterką  „Dnia Kobiet” Marii Sadowskiej. Piosenkarka, bywalczyni salonów  i reżyserka zaskoczyła wszystkich, na temat debiutu wybierając  sytuację pracownicy sieci supermarketu, czyli sytuację wprost z otaczającej rzeczywistości.  Zgrzebną i trudną. Tym bardziej trzymamy kciuki.

Młode kobiety za kamerą to widocznie znak czasu. Barbara Białowąs, która w ramach programu „30 minut” nakręciła obyczajową i ironiczną „Moją nową drogę”, teraz pracuje nad "Big Love",  historią o dorastaniu, niezależności i o miłości. Oraz o muzyce.  Młoda reżyserka nie ukrywa, że liczy na widownię i że dla niej chce robić filmy.  „Być jak Kazimierz Deyna” Anny Wieczur-Bluszcz to kolejny ostatnio film poruszający temat sportu, przez ostatnie dekady niemal zupełnie pomijany (nie wiadomo właściwie, dlaczego). Według informacji producenta film to „historia małego Kazia, urodzonego w PRL-u, który dojrzewa w burzliwych czasach transformacji, by w nowe tysiąclecie wkroczyć już z własną rodziną.”

Drugi film Leszka Dawida. "Jesteś Bogiem"  opowiada historię kontrowersyjnego zespołu „Paktofonika” i jej lidera. Film powstaje w Studiu Filmowym „Kadr”, który ma ostatnio szczęśliwą rękę do produkcji („Rewers”, „Sala samobójców”, „Baby są jakieś inne”).  - Środowisko hiphopowe jest dość hermetyczne, nie możemy sobie pozwolić na żadną ściemę - mówił Portalowi Filmowemu producent Wojciech Kabarowski. - Stąd długi okres preprodukcji: aktorzy jeździli z muzykami Paktofoniki na koncerty, uczyli się od nich, jak się poruszać po scenie, jak mówić, jak się ubierać. Łączy nas bliska współpraca, jesteśmy skazani na siebie, w pozytywnym tego słowa znaczeniu, bo oni także chcą, żeby film osiągnął sukces.

Dodajmy, że artykuł o filmie jest najczęściej czytanym tekstem od początku istnienia naszego portalu, czyli od października 2011 roku. Fora internetowe pełne są wpisów i dyskusji. "Jesteś Bogiem" może być jednym z największych zaskoczeń 2012 roku. Liczymy, że na plus.


"Jesteś Bogiem", reż. L. Dawid, fot. SF Kadr

Przypomnijmy, że na premierę czeka interesujący, dojrzały debiut Bartka Konopki „Lęk wysokości”, opowieść o trudnych relacjach ojca z synem, nagrodzony główną nagrodą na „Młodzi i Film” niskobudżetowy "Heniek" Elizy Kowalewskiej i Grzegorza Madeja.  A także film twórcy „Melodramatu”, Filipa Marczewskiego – bohaterem jego debiutanckiej „Kamfory” jest 18-latek, przeżywający trudną pierwszą miłość.  Niewiele wiemy o drugim filmie Jacka Borcucha „Chwile nieulotne”, producent milczy na jego temat, licząc widocznie na potęgowanie zainteresowania.

Zaskakuje na plus aktywność średniego i starszego pokolenia filmowców. Jan Jakub Kolski realizuje „Zabić bobra”,  film o byłym żołnierzu polskich sił specjalnych, który po misji w Afganistanie, powraca do rodzinnego zrujnowanego domu.  Cieszy powrót za kamerę Jerzego Domaradzkiego. Twórca „Historii Liliany” nakręcił „Piątą stronę świata” , dramat obyczajowy i kino drogi, którego bohaterami celowo uczynił ludzi starszych. Brawa za tę decyzję.  Podobnie jak Piotrowi Trzaskalskiemu za pomysł na „Mój rower”, czyli historii pana w mocno średnim wieku, od którego odchodzi żona. Bohaterowi, granemu przez… Michała Urbaniaka, pomagają syn i wnuk. Młodość jest fotogeniczna, ale dojrzałość  także skrywa tajemnice – uważają widocznie twórcy.



"Dzień Kobiet", reż. Maria Sadowska, fot. J. Drygała, Studio Munka

Z niecierpliwością czekam na kolejny polityczny film Ryszarda Bugajskiego. Opowiada o biznesmenach, którzy ponieśli ogromne szkody materialne i osobiste z powodu nieuczciwości  i korupcji urzędników państwowych: prokuratorów i naczelników urzędów skarbowych.  To jeden z najrzadziej dotykanych tematów w polskim filmie po 1989 roku, i jeden z najbardziej palących. Tematów tabu porusza także „Sponsoring” Małgorzaty Szumowskiej, którego główna bohaterka,  grana przez Juliette Binoche dziennikarka, przygotowuje artykuł o  prostytucji wśród studentek.

Nie sposób omówić wszystkich projektów, najwyraźniej strzeżonych przez swoich zapracowanych twórców. Czekamy na nowe filmy Leszka Wosiewicza, Andrzeja  Jakimowskiego, Lecha Majewskiego. Podkreślmy, że powstaje także kilka filmów z przeznaczeniem dla szerokiej publiczności – Patryka Vegi, Łukasza Karwowskiego, Eugeniusza Korina. 

Nie wiemy, czy nowe polskie filmy spełnią nasze oczekiwania. Ale nie możemy nie doceniać różnorodności tematów, gatunków, motywów. Polskie kino nie tylko zaczyna się, ale otwiera od nowe. Choć przed nim jeszcze wiele wyzwań, z których najtrudniejsze to - wzmocnić obecność na międzynarodowych festiwalach klasy "A" i  wejść do światowej dystrybucji. Na to 6 lat to za mało.

I co ciekawe. W kinematografii nikt nie stawia żądań parytetowych, ale obecność kobiet jest tu bardziej niż widoczna. Na szefowej PISF począwszy, na ambitnych debiutantkach skończywszy.

 


Anna Wróblewska
portalfilmowy.pl
Ostatnia aktualizacja:  3.01.2012
Zobacz również
„Układ zamknięty” coraz bliżej końca zdjęć – fotosy z planu
Film o najsłynniejszej filmowej kawiarni
Copyright © by Stowarzyszenie Filmowców Polskich 2002 - 2019
Scroll