PORTAL
start
Aktualności
Filmy polskie
Box office
Baza wiedzy
Książki filmowe
Dokument
Scenarzyści
Po godzinach
Blogi
Konkursy
SFP
start
Wydarzenia
Komunikaty
Pożegnania
Zostań członkiem SFP
Informacje
Dla członków SFP
Kontakt
ZAPA
www.zapa.org.pl
Komunikaty
Informacje
Zapisy do ZAPA
Kontakt
KINO KULTURA
www.kinokultura.pl
Aktualności
Informacje
Repertuar
Kontakt
STUDIO MUNKA
www.studiomunka.pl
Aktualności
Informacje
Zgłoś projekt
Kontakt
AKTORZY POLSCY
www.aktorzypolscy.pl
Aktualności
Informacje
Szukaj
Kontakt
FILMOWCY POLSCY
www.filmowcypolscy.pl
Aktualnosci
Informacje
Szukaj
Kontakt
MAGAZYN FILMOWY
start
O magazynie
Kontakt
STARA ŁAŹNIA
www.restauracjalaznia.pl
Aktualności
Informacje
Rezerwacja
Kontakt
PKMW
start
Aktualności
Filmy
O programie
Kontakt
Portal
SFP
ZAPA
Kino Kultura
Studio Munka
Magazyn Filmowy
Stara Łaźnia
PKMW
Aktorzy Polscy
Filmowcy Polscy
MENU
Anonsowany jako film rozliczeniowy, obraz Aleksieja Germanowa "Mój przyjaciel Iwan Łapszyn" z 1984 roku, pokazuje w jak trudnej sytuacji znaleźli się sowieccy twórcy w okresie przed pieriestrojką zainicjowaną przez Michaiła Gorbaczowa.


"Mój przyjaciel Iwan Łapszyn", fot. 35mm

Znany i utytułowany reżyser podjął się ekranizacji opowiadania swojego ojca pisarza Jurija Germana, autora m.in. propagandowych opowiadań o Feliksie Dzierżyńskim. W przypadku losów Iwana Łapszyna o propagandzie jednak – jeśli mowa – to tylko szeptem i bez tradycyjnego patosu. Akcja filmu osadzona została w mrocznych latach 30-tych XX wieku, w prowincjonalnym, skutym lodem, rosyjskim miasteczku. Tytułowy bohater to dzielny milicjant śledczy, walczący z groźnymi przestępcami, nie pozbawiony jednak trosk i rozterek w osobistym życiu. Z lat bolszewickiej wojny domowej Łapszynowi pozostała nie wyleczona kontuzja, której psychiczne skutki chwilami bywają tyle groźne, co wręcz zabawne. Nieustraszony bojownik przeistacza się bowiem w zwalistego, nieporadnego chłopca i budzi w środku nocy, zlany potem albo wstydliwymi łzami.

Daleki od znanej ze standardowych produkcji sowieckich kalki "prawdziwego człowieka”, tworu najbardziej szczęśliwego społeczeństwa na świecie, jest również portret uczuciowy bohatera. Okazuje się on zdolny do dziecinnej miłości, a przy tym wielce nieśmiały i naiwny, co tylko potwierdza brutalna konfrontacja z rzeczywistością.
I tak dochodzimy do najpoważniejszego, w moim przekonaniu, problemu, przed którym stanął German – junior. Jak skrytykować i odciąć się od ponurych czasów stalinowskich, nie mówiąc niczego wprost, operując niedomówieniami i licząc na domyślność widza. O tę ostatnią z pewnością w kinach ZSRR drugiej połowy lat 80. zbyt trudno nie było. Wspomnienia bestialstwa i upokorzeń epoki Wielkiej Czystki musiały być jeszcze wyjątkowo świeże – a jednocześnie wiekowi następcy Breżniewa realizowali dość konsekwentną politykę restalinizacji ZSRR. W wielu uszach kinomanów brzmiała też wciąż zapewne pełna aluzji, przesycona niewyrażonym bólem piąta symfonia Dymitra Szostakowicza z lat trzydziestych. To z jej pomocą wielki twórca oskarżał i demaskował istotę stalinizmu.

Rzecz jasna w filmie "Mój przyjaciel Iwan Łapszyn” podobnie przejmujących zabiegów nie znajdziemy. Są za to wyraźne sygnały nędzy sowieckiego życia. Ciasne, wykluczające prywatność mieszkania, w których gnieździło się wiele obcych sobie osób. Bieda popychająca zubożałych ludzi do przestępstw. Cierpiące na brak opału i wystawiające propagandowe sztuki teatry. Czy wreszcie ludzie, których zmęczone, poszarzałe od cierpienia twarze dobitnie wyrażają strach przed śmiercionośnym donosem lub zsyłką do lagru na Sołowkach.
Aleksiej German ani razu wprost nie krytykuje stalinizmu. W jego filmie nie ma scen nocnych aresztowań niewinnych ludzi czy rozpaczy matek, którym przy bramie więzienia odmówiono widzeń z synami. Tylko raz, umieszczony  na dachu zatłoczonego tramwaju, miga portret „ojca narodów” – Stalina. A mimo to, reżyser osiąga efekt wyjątkowo jednoznaczny. Szczęśliwy ten, kto w tamtym świecie żyć nie musiał. Błogosławione czasy, w których nocny hałas nie oznacza przybycia oprawców z NKWD, a tylko rodzinną sprzeczkę.

Jest w filmie Germana postać kreowana przez znakomitego, przedwcześnie zmarłego aktora Andrieja Mironowa – moskiewski dziennikarz Chanin. Na zabitą deskami prowincję przyjeżdża w poszukiwaniu tematów i wrażeń. Jego smutna twarz – oblicze człowieka rozczarowanego i rozgoryczonego mówi sama za siebie. Próba samobójcza, której ku przerażeniu współlokatorów dokonuje wydaje się jedynie naturalną konsekwencją przegranego życia. Przegranego w totalitarnym kraju, gdzie przecież jak nigdzie indziej, "ludzie oddychali wolnością”.

Rafał Kotomski
Ostatnia aktualizacja:  21.06.2012
Zobacz również
10 najciekawszych wydań dvd/blu-ray maja
"Hugo i jego wynalazek" od 11 lipca na dvd i blu-ray
Copyright © by Stowarzyszenie Filmowców Polskich 2002 - 2021
Scroll