PORTAL
start
Aktualności
Filmy polskie
Box office
Baza wiedzy
Książki filmowe
Dokument
Scenarzyści
Po godzinach
Blogi
Konkursy
SFP
start
Wydarzenia
Komunikaty
Pożegnania
Zostań członkiem SFP
Informacje
Dla członków SFP
Kontakt
ZAPA
www.zapa.org.pl
Komunikaty
Informacje
Zapisy do ZAPA
Kontakt
KINO KULTURA
www.kinokultura.pl
Aktualności
Informacje
Repertuar
Kontakt
STUDIO MUNKA
www.studiomunka.pl
Aktualności
Informacje
Zgłoś projekt
Kontakt
AKTORZY POLSCY
www.aktorzypolscy.pl
Aktualności
Informacje
Szukaj
Kontakt
FILMOWCY POLSCY
www.filmowcypolscy.pl
Aktualnosci
Informacje
Szukaj
Kontakt
MAGAZYN FILMOWY
start
O magazynie
Kontakt
STARA ŁAŹNIA
www.restauracjalaznia.pl
Aktualności
Informacje
Rezerwacja
Kontakt
PKMW
start
Aktualności
Filmy
O programie
Kontakt
Portal
SFP
ZAPA
Kino Kultura
Studio Munka
Magazyn Filmowy
Stara Łaźnia
PKMW
Aktorzy Polscy
Filmowcy Polscy
MENU
Reżyser obsypanego nagrodami dramatu "300 mil do nieba" od ponad dekady rozwija karierę głównie na małym ekranie. Przez kilkanaście ostatnich lat Maciej Dejczer sygnował swoim nazwiskiem takie serialowe przeboje jak „Na dobre i na złe” i „M jak miłość”, a ostatnio – głośną produkcję Canal+, „Misja Afganistan”.

Kariera Macieja Dejczera, jednej z najważniejszych postaci polskiej telewizji ostatnich lat, rozpoczęła się ponad dwie dekady temu za sprawą wielkiego sukcesu kinowego. Cofnijmy się więc na chwilę do przeszłości: jest jesień 1990 roku, trwa właśnie Festiwal Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni. Do sekcji konkursowej trafiło kilka produkcji, które uznano za ważny powiew świeżości w polskim kinie. Ich młodzi autorzy, określeni mianem pokolenia stanu wojennego, szybko znaleźli się na ustach wszystkich. Byli rówieśnikami i w większości absolwentami reżyserii w katowickiej szkole filmowej, uznawanej za kuźnię rodzimego kina społecznego. Do tej grupy należeli autor „Ostatniego promu” Waldemar Krzystek, Magdalena Łazarkiewicz ze swoim „Ostatnim dzwonkiem”, Jacek Skalski wraz z kameralnym "Chce mi się wyć" i właśnie Maciej Dejczer, który przywiózł do Gdyni nakręcone rok wcześniej "300 mil do nieba" ze świetnym scenariuszem Cezarego Harasimowicza. Jego debiut okazał się jednym z największych artystycznych spełnień i najgłośniejszych produkcji sezonu. Oparta na faktach dramatyczna opowieść o dwóch braciach, którzy uciekli z komunistycznej Polski do Skandynawii, zdobyła na festiwalu wyróżnienie za najlepszy debiut i zdjęcia, a za granicą – m.in. Nagrodę Młodych w Cannes i Europejską Nagrodę Filmową.


Paweł Małaszyński i Maciej Dejczer na planie "Misji: Afganistan", fot. Rafał Pawłowski

Drugim ważnym krokiem tego autora był zrealizowany znów we współpracy z Harasimowiczem "Bandyta" (1997), gdzie fabuła ponownie rozwijała wokół dzieci, a ściślej: handlu żywym towarem, którego ofiarami padali mieszkańcy rumuńskiego sierocińca. Ten poruszający dramat ze świetnie poprowadzoną intrygą kryminalną ugruntował pozycję Dejczera w przemyśle filmowym, udowadniając, że jest on twórcą nie tylko wnikliwie przyglądającym się rzeczywistości, ale też świadomie i sprawnie korzystającym z reżyserskiego warsztatu. Już pierwsze jego projekty (do których później dołączyli „Kieszonkowcy” z 1998 roku oraz krótkometrażowy dokument „Walker”, (2004) wyłaniały twórcę otwartego na publiczność. Skupionego nie tyle na sobie, ile przede wszystkim na jej emocjach i zaangażowaniu w historię. „Chodzi o to, żeby wciągnąć widza w grę, żeby scena była jak najlepsza z punktu widzenia siedzącego przed telewizorem widza” – wyznał reżyser w kontekście pracy nad serialami, z którymi od dłuższego czasu kojarzone jest jego nazwisko.

Idealną przestrzeń do dialogu z rodzimą publicznością Dejczer odnalazł bowiem właśnie w telewizji, z którą związał się jeszcze w połowie lat 90. Jego romans z małym ekranem zaczął się od serialu obyczajowego „Jest jak jest” (1994). Choć produkcję trudno byłoby podejrzewać o większe walory artystyczne, to oglądana z dzisiejszej perspektywy stanowi ciekawy zapis epoki – burzliwego okresu, w którym Polacy oswajali nowy system i próbowali odnaleźć się w drapieżnej rzeczywistości kapitalizmu. Główny bohater, kreowany przez Zbigniewa Buczkowskiego Darek Hadała, zarabiał na życie jako kamerzysta na imprezach rodzinnych. Ze swoimi problemami i aspiracjami wpisującymi się w czas przełomu, był klasycznym everymanem, z którym wielu mogło się identyfikować – co zresztą pozostało kluczowym wyznacznikiem postaci zaludniających serialowy świat Dejczera. Podobne figury powracały w jego kolejnych „swojskich” produkcjach. Większość z nich stała się przebojami małego ekranu. To właśnie on był jedną z osób odpowiedzialnych za sukces takich tytułów jak „M jak miłość” (którego odcinki reżyserował w latach 2000-2006), „Na dobre i na złe” (2001-2003) i „Samo życie” (2002-2006), które stały się wizytówką polskiej telewizji i trafiły w gusta znacznej części publiczności.

W tym samym czasie Dejczer podpisał się też pod jednym z bardziej udanych rodzimych seriali sensacyjnych, jakim był „Oficer” z gwiaździstą obsadą, w której znaleźli się m.in. Borys Szyc, Andrzej Chyra, Karolina Gruszka i Jan Frycz. Parę lat później kontynuował zresztą podjęte w nim wątki, realizując „Oficerów” i „Trzeciego oficera”, a w międzyczasie stanął obok Jacka Borcucha i Krzysztofa Langa za reżyserskim sterem „Magdy M”. Serial z Joanną Brodzik, będący kwintesencją tego, co kojarzyło się z produkcją stacji TVN, szybko zdobył serca telewidzów. Co tydzień przed telewizorami zasiadało niemal 3 miliony odbiorców, a widownia ostatnich odcinków sięgała 4,5 miliona. W kolejnych produkcjach z ostatnich lat reżyser konsekwentnie idzie obraną przez siebie drogą: przygląda się przemianom dotykającym polską rzeczywistość i portretuje zamieszkujących ją ludzi, szukając w nich tego, co najbardziej „zwykłe”. Tego, w czym miliony Polaków mogą dostrzec siebie.


Kadr z serialu "Misja Afganistan", fot. Canal+

W swoim ostatnim serialu, głośnej „Misji Afganistan”, Dejczer zmienił scenerię opowieści – tym razem przestrzenią wydarzeń jest oczywiście Bliski Wschód, a fabuła skupia się na kilku miesiącach z życia członków kontyngentu wojskowego. Wojenny serial (będący pierwszą w Polsce fabularną produkcją, mierzącą się z tym tematem), w symboliczny i dość nieoczywisty sposób dopełnia filmowy debiut tego autora. O ile "300 mil do nieba" obrazowało konfrontację z upragnionym Zachodem, który pod gładką i kuszącą powierzchnią skrywał wiele skaz, o tyle „Misja Afganistan” opowiada o polskich marzeniach śnionych znacznie później, już po okresie politycznego przełomu. Od czasu, gdy ojciec chłopców z filmu wykrzyknął do słuchawki słynne zdanie: „Nie wracajcie tu nigdy!”, gorzko kwitujące ówczesną rzeczywistość, minęło 20 lat i wiele zdążyło się zmienić: żelazna kurtyna opadła, Polska znalazła się w NATO, a nasi żołnierze walczą u boku tych amerykańskich. Marzenie o Zachodzie stało się więc (pozornie?) realne, ale dla niektórych postaci z tego serialu jedynym wyjściem jest znów tylko ucieczka. Tym razem na Wschód.

Magdalena Bartczak
Portalfilmowy.pl
Ostatnia aktualizacja:  8.12.2012
Zobacz również
Granice swobody twórczej w telewizji publicznej
Dobre tradycje polskiego kina
Copyright © by Stowarzyszenie Filmowców Polskich 2002 - 2020
Scroll