PORTAL
start
Aktualności
Filmy polskie
Box office
Baza wiedzy
Książki filmowe
Dokument
Scenarzyści
Po godzinach
Blogi
Konkursy
SFP
start
Wydarzenia
Komunikaty
Pożegnania
Zostań członkiem SFP
Informacje
Dla członków SFP
Kontakt
ZAPA
www.zapa.org.pl
Komunikaty
Informacje
Zapisy do ZAPA
Kontakt
KINO KULTURA
www.kinokultura.pl
Aktualności
Informacje
Repertuar
Kontakt
STUDIO MUNKA
www.studiomunka.pl
Aktualności
Informacje
Zgłoś projekt
Kontakt
AKTORZY POLSCY
www.aktorzypolscy.pl
Aktualności
Informacje
Szukaj
Kontakt
FILMOWCY POLSCY
www.filmowcypolscy.pl
Aktualnosci
Informacje
Szukaj
Kontakt
MAGAZYN FILMOWY
start
O magazynie
Kontakt
STARA ŁAŹNIA
www.restauracjalaznia.pl
Aktualności
Informacje
Rezerwacja
Kontakt
PKMW
start
Aktualności
Filmy
O programie
Kontakt
Portal
SFP
ZAPA
Kino Kultura
Studio Munka
Magazyn Filmowy
Stara Łaźnia
PKMW
Aktorzy Polscy
Filmowcy Polscy
MENU
Obiecywano najwspanialsze potrawy, pyszną kuchnię w profesjonalnym wydaniu, acz dostępnym dla laików, przyprawioną odrobiną rywalizacji i zabawy. Tymczasem przyprawy w pierwszych dwóch odcinkach polskiej edycji "MasterChef" zastąpiono cukrem (o ile nie słodzikiem), a grę opowieściami o kolejach życia.

Patrzę, słucham i nie wierzę. Oprawa wizualna zgadza się. Imponujące studio, scenografia, charakterystyczne symbole, grafika, rozmach. "MasterChef" po polsku! Jeden z najpopularniejszych formatów kulinarno-rozrywkowych ostatnich lat w końcu u nas. Zaczynamy!


Jury "MasterChef", fot. TVN (materiały prasowe)

Wprowadzenie, jeden uczestnik, drugi, trzeci. I coraz większa przepaść pomiędzy tym, co widziałam w edycji australijskiej (oryginalnej, brytyjskiej, niestety, nie znam), a tym, co dochodzi do mnie z ekranu. Niby wszystko się zgadza, ale mam coraz większe wrażenie, iż śledzę kolejny odcinek programu "Urzekła mnie twoja historia". Oto jeden z uczestników opowiada o tym, jak stracił węch i przeszedł trudną psychoterapię. Potem pani mówi o wypadku, w wyniku którego straciła pamięć i musiała na nowo budować swoje życie. Kolejna osoba snuje opowieść o tym, jak rodzice wyjechali do Niemiec, inna o tym, jak sama rozpoczęła nowe życie we Włoszech. Ktoś wspomina o kontuzji, ktoś inny o bracie bliźniaku, szwagierce, mężu, zamku… W tle ckliwa muzyczka. Coraz częściej łzy, a przynajmniej szklące się oczy. A gdzie kuchnia i gotowanie? Smaki i pasja? Aromaty tak intensywne, iż niemal wychodzące z telewizora?

Jurorzy ten słodki klimat tylko potęgują. Przynajmniej tak rzecz ma się w przypadku Anny Starmach. Ciągle wzruszona, zachwycona i oniemiała. Nie zawsze smakami, bywa, że kolczykami i kolorem paznokci którejś z uczestniczek. Wygląda, że jest przestraszona rolą, którą pełni. Tak jakby cała sytuacja onieśmielała ją równie mocno, jak tych, których ocenia. Tylko, że kandydaci do tytułu Mistrza Kuchni mogą być zestresowani - kamera, tłum ludzi, telewizyjne zamieszanie, walka o marzenia, nowa sytuacja. Juror - nie. A Starmach - posągowo piękna, idealnie wystylizowana (może nawet trochę za bardzo - to przecież nie "Top Model") - sprawia wrażenie niemal sparaliżowanej tym, co dzieje się dookoła. Brak jej swobody, naturalności. Każde słowo wypowiada z tak dużym namaszczeniem, iż gdyby nie pozostali członkowie jury, trzeba by natychmiast udać się po specyfik, reklamowany przez Magdę Gessler.

Ona przynajmniej z kamerą jest zaprzyjaźniona. Pewna siebie, wygadana, trochę przekorna, trochę zadziorna, dobrze ubrana - bez przesady - posiada atuty predestynujące ją do tego, by zasiadać w tego typu gremium. Choć, tu też kilka niespodzianek. Popularna restauratorka pokazuje swoje zupełnie nowe oblicze, inne niż w "Kuchennych rewolucjach". Jest… ciepła, serdeczna, uprzejma. Kto wie czy gdyby nie Michel Moran - już całkiem nie rozpłynęlibyśmy się w opowieściach o życiowych perypetiach kucharzy-amatorów. On wydaje się być osobą najbardziej skoncentrowaną na tym, czym "MasterChef" ma być. Nie daje się wciągnąć w kolejne zwierzenia - szybko przypomina uczestnikom o kulinariach. Ufff…, przynajmniej tyle. Choć to o wiele za mało na show o takiej renomie. W dodatku, nawet jeżeli Moran stara się trzymać tematu, to i tak tkliwości zdają się najbardziej interesować realizatorów.

Bo to przecież oni powyciągali takie, a nie inne wątki, tak, a nie inaczej zmontowali program. Zafundowali nam rozrywkę po najmniejszej linii oporu, wedle zasad: konfrontacja "typów ludzkich", galeria tanich wzruszeń, ładne obrazki, Chyba nie uwierzyli w polskiego widza? W uczestników? Jurorów? Samych siebie? Australijska edycja wciągała, choć poza kuchnią niewiele było w niej osobistych wycieczek. Osoby rywalizujące poznawałam przez to, co robią i jak oceniane jest to przez mistrzów po drugiej stronie kuchennego blatu… Czy w edycji angielskiej śledzono losy bohaterów i na tym opierano show? Jakoś nie mogę w to uwierzyć. 

Nie jestem jedyną osobą, której uczuciowo-rodzinny kierunek "MasterChef" przeszkadza. Zajrzałam na forum na stronie oficjalnej. "Kilka wykwintnych dań było, owszem. Ale pani, która dostaje fartuch za to, że urządza bardzo mierny kabaret, to już jakaś żenada. Zresztą nie ona jedna absolutnie nie powinna się tam znaleźć" - pisze tam internautka o pseudonimie nana. "Jedyny rozsądny juror to MM ( z całym szacunkiem dla MG). Pani AS i jej komentarzy i min aż szkoda komentować. Mam tylko nadzieję, że program się z czasem rozkręci. No i jeszcze wyciąganie życiorysów uczestników, co to kogo obchodzi, kto z kim sypia lub jakiego ma brata. To ma być program o gotowaniu! Australijczycy pewnie uznaliby to za parodię MasterChefa" - dodaje. "Na drugim odcinku zakończyłem oglądanie. Nuda, nuda i jeszcze raz nuda" - stwierdza z kolei niejaki Fatman. Zdarzają się głosy zachwytu, pochwał ale giną one pośród uwag o wiele ostrzejszych niż przytoczone. Czy to tylko przejaw internetowego "hejterstwa"?

Na razie "MasterChef Polska" nie sprostał wyzwaniu i oczekiwanoim. Wyszła trochę taka telenowela z kuchnią w tle. Ale może jeszcze nie wszystko stracone i kuchnia wróci na plan pierwszy, gdy zawodnicy staną do ostrzejszej rywalizacji?
Dagmara Romanowska
Ostatnia aktualizacja:  12.09.2012
Zobacz również
"Prawo Agaty": Między nami, prawnikami
Kiepski jest ten świat
Copyright © by Stowarzyszenie Filmowców Polskich 2002 - 2021
Scroll