PORTAL
start
Aktualności
Filmy polskie
Box office
Baza wiedzy
Książki filmowe
Dokument
Scenarzyści
Po godzinach
Blogi
Konkursy
SFP
start
Wydarzenia
Komunikaty
Pożegnania
Zostań członkiem SFP
Informacje
Dla członków SFP
Kontakt
ZAPA
www.zapa.org.pl
Komunikaty
Informacje
Zapisy do ZAPA
Kontakt
KINO KULTURA
www.kinokultura.pl
Aktualności
Informacje
Repertuar
Kontakt
STUDIO MUNKA
www.studiomunka.pl
Aktualności
Informacje
Zgłoś projekt
Kontakt
AKTORZY POLSCY
www.aktorzypolscy.pl
Aktualności
Informacje
Szukaj
Kontakt
FILMOWCY POLSCY
www.filmowcypolscy.pl
Aktualnosci
Informacje
Szukaj
Kontakt
MAGAZYN FILMOWY
start
O magazynie
Kontakt
STARA ŁAŹNIA
www.restauracjalaznia.pl
Aktualności
Informacje
Rezerwacja
Kontakt
PKMW
start
Aktualności
Filmy
O programie
Kontakt
Portal
SFP
ZAPA
Kino Kultura
Studio Munka
Magazyn Filmowy
Stara Łaźnia
PKMW
Aktorzy Polscy
Filmowcy Polscy
MENU
MŁODZI MÓWIĄ
  22.02.2013
Stowarzyszenie FILM 1,2 istnieje od 2005 roku. Skupia młodych filmowców po szkole (lub pod koniec edukacji), a przed długometrażowym debiutem.  Jest absolutnie nieformalne, członkowie nie płacą składek i nie mają legitymacji “partyjnych”. Ta luźna struktura ma swoje zalety, ale też i wady.

Z Katarzyną Klimkiewicz, zasiadającą w zarządzie Stowarzyszenia FILM 1,2 oraz członkiem Europejskiej Akademii Filmowej,  rozmawia Agnieszka Sadurska.


Katarzyna Klimkiewicz, fot. kortfilmfestivalen.no

Portalfilmowy.pl: Z których działań i inicjatyw jesteście szczególnie dumni?

Katarzyna Klimkiewicz: Naprawdę, nie sposób wszystkiego wymienić. Nasze inicjatywy są widoczne na stronie internetowej Stowarzyszenia (www.film12.org). Od kilku lat organizujemy warsztaty pomagające rozwijać umiejętności nabyte w szkołach  i konsolidować środowisko młodych filmowców.

Dzięki współpracy z zaprzyjaźnionym łódzkim Toya Studios od kilku lat możliwe są spotkania (w Łodzi i w Koszalinie, podczas festiwalu "Młodzi i Film" ) przybliżające zagadnienia związane z dźwiękiem i muzyką w filmie. Podczas warsztatów „Dźwięki w filmie - muzyka”, młodzi kompozytorzy, reżyserzy i producenci uczyli się jak współpracować i skutecznie komunikować. Wśród zaproszonych gości znaleźli się między innymi: Stanisław Syrewicz, Leszek Dawid, Greg Zgliński i Maciej Pawłowski. To, co dla doświadczonych filmowców jest dość trywialnym zagadnieniem, dla początkujących jest problemem: jak znaleźć kompozytora muzyki do filmu, jak zdobyć zlecenie na skomponowanie ścieżki dźwiękowej, jak reżyser i kompozytor mają porozumiewać się ze sobą, by efekty ich wspólnej pracy były jak najlepsze, w którym momencie powstawania filmu najlepiej zabrać się za komponowanie, jak podkreślić muzyką stosowne momenty w filmie, etc.

Drugi łódzki warsztat skierowany był do tercetu realizatorskiego: reżyser, operator, dźwiękowiec („Trzej muszkieterowie na planie dokumentu”). Udało nam się ściągnąć naprawdę ciekawych twórców: Marcin Koszałka, Wojciech Staroń, Agata Chodyra, Radek Ochnio.

Ponieważ w Polsce nie ma profesjonalnych script-doctorów, zorganizowaliśmy też cykl warsztatów, podczas których uznani na świecie specjaliści pokazali techniki pracy ze scenarzystą nad tekstem. Uczestnicy zrozumieli różnicę pomiędzy współscenarzystą a script-doctorem. Gwiazdami tych warsztatów byli Martin Daniel - międzynarodowy autorytet - oraz Sarah Golding, na stałe współpracująca m.in. z Ridleyem Scottem.

Jestem bardzo dumna z warsztatów scenariopisarskich opartych na metodach psychologii zorientowanej na proces, tym bardziej, że jest to metoda autorska i pionierska. To propozycja skierowana głównie do scenarzystów, ale wśród uczestników zeszłorocznej edycji byli też piszący reżyserzy, kreatywni producenci, twórcy na tzw. rozdrożu, chcący poszerzyć swoje umiejętności. Po krótkich wykładach uczestnicy uczyli się stosowania metod psychologii procesu na własnej skórze, a następnie przenosili te doświadczenia na swoje teksty.  Warsztaty pod nazwą „Film jak sen”, zorganizowaliśmy we współpracy z warszawską Akademią Psychologii Zorientowanej na Proces. Rezultaty są zadziwiające, a znajomości zawarte w tak egzotycznych okolicznościach mają szansę przerodzić się w dalszą współpracę.

Niewielu zdaje sobie sprawę z tego, że większość zasad ubiegłorocznej (2011/2012) reformy  systemu eksperckiego PISF zostało opracowanych i przeforsowanych  przez członków  Stowarzyszenia FILM 1,2. To naprawdę duży sukces, bo nowy system funkcjonuje już rok i wszystko wskazuje, że jest skuteczniejszy niż poprzedni.

PF: Czy formuła stowarzyszenia, jako formy grupującej ludzi o podobnych celach i poglądach na produkcję filmową sprawdza się w konfrontacji z instytucjami “zarządzającymi kulturą i budżetami” (Ministerstwo Kultury, Komisja sejmowa, PISF)?

KK: Zdecydowaliśmy się powołać stowarzyszenie o dość luźnej i otwartej formule, trochę  w alternatywie do innych organizacji. Członkowie nie płacą składek, więc nie mamy żadnego źródła finansowania, z wyjątkiem dotacji (dwa lata temu z PISF, rok temu z Ministerstwa Kultury i Sztuki).

Może byłoby dobrym pomysłem powołać do życia jakąś oficjalną strukturę, ale kto miałby się tym zająć? Ilość papierkowej roboty związana z pisaniem raportów, w których musieliśmy wytłumaczyć na co i jak wydaliśmy przyznane dotacje, drobiazgowa kontrola wszystkich kwitków, faktur i pieczątek, nieco nas wyczerpuje. Tak naprawdę koordynacją działań stowarzyszenia zajmuje się dosłownie kilka osób. Ale my nie jesteśmy przecież urzędnikami! Każde z nas ma swoją filmową karierę, rozpoczęte projekty... Nie zawsze mamy czas i energię, żeby zabiegać np. o organizację warsztatów, czy imprez, na które de facto trudno znaleźć chętnych, bo trzeba zapłacić te 150 zł...

Raz na rok zgromadzenie członków wybiera spośród siebie Zarząd, który w jego imieniu reprezentuje środowisko “na zewnątrz”. Zasada jest taka, że ci, którym się udało zrealizować pierwsze fabuły (Marcin Wrona, Sławomir Fabicki, Andrzej Jakimowski) ustępują pola młodszym koleżankom i kolegom i pozostają "członkami honorowymi". Obecnie trzon stowarzyszenia to Sebastian Buttny, ja, Kuba Cuman, Justyna Tafel i nasza niezastąpiona menadżerka Narmina Hebanowska. Część z nas ma za sobą realizację “filmu nr 1” i czekamy na następców, którzy będą mogli ciągnąć dalej wózek.

Zapraszamy wszystkich związanych z filmem, którzy chcą coś zmienić, coś zdziałać, zrealizować dwa pierwsze „duże” filmy i pomóc w tym innym kolegom. Taki cel przyświecał „ojcom założycielom". Nie dzielimy środowiska na fabułę, dokument, czy animację. Fajnie byłoby, żeby świat debiutantów dalej się konsolidował.

PF: Co was najbardziej niepokoi w tendencjach i planowanych zmianach, jakim ma podlegać polska kinematografia w najbliższym czasie?

KK: Przyglądamy się z niepokojem przekształcaniom państwowych wytwórni i studiów filmowych. Dążyliśmy do tego, żeby były to procesy jawne, ale do tej pory nie udało nam się namówić na to decydentów. Moment przekształcenia ich w państwowe instytucje kultury był najlepszym momentem na przeprowadzenie reform. Zaproponowaliśmy konsultacje z udziałem naszego środowiska, PISF i KIPA. Wystosowaliśmy w tej sprawie pismo do Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego, które praktycznie pozostało bez odpowiedzi. Uważamy, że środowisko ma prawo dowiadywać się o zmianach przed a nie po. Trudno przewidzieć, co przyniesie przekształcenie WFDiF w instytucję zajmującą się edukacją i po co nam w Warszawie Polskie Centrum Kinematografii, skoro oddalona o 130 km Łódź miałaby szansę na modernizację i rozbudowę Muzeum Kinematografii w budynkach nowego kompleksu kulturalno-biznesowego.

Wyraziliśmy także stanowisko w sprawie planowanych zmian w programach operacyjnych PISF i sformułowaliśmy uwagi, które opublikowaliśmy na naszej stronie, po otwartych konsultacjach z udziałem dyrektor Agnieszki Odorowicz.

PF: Jakie plany ma Stowarzyszenie na najbliższy rok?

KK: W Wielkiej Brytanii od ponad roku działa instytucja „Creative England”, skupiająca różne fundusze i instytucje. Ma na na celu wsparcie projektów trudnych i ryzykownych, a więc debiutanckich oraz z pogranicza kina i innych dziedzin sztuki. Twórcy i producenci mogą się tam ubiegać o stypendium, liczyć na pomoc script-doctora, dotację na udział w targach itp. Na ostatnim zebraniu padł pomysł, by powołać podobną inicjatywę w naszym kraju. Niestety, mimo całej masy chętnych do przystąpienia i czerpania profitów z takiej inicjatywy, nie ma nikogo, kto chciałby się zająć przyziemnymi sprawami organizacyjnymi.

Często ludzie czekają aż ktoś, coś za nich wymyśli, zrobi... Gdy ktoś mi mówi: "Trzeba by coś zrobić", to odpowiadam "Proszę, zrób, śmiało". Frustruje mnie, gdy ludzie patrzą na Stowarzyszenie jak na instytucję, która ma coś za nich załatwiać, a nie jak grupę, której siła bierze się z wysiłku wszystkich jej członków i ich konkretnych działań na rzecz wspólnoty.

Agnieszka Sadurska
portalfilmowy.pl
Ostatnia aktualizacja:  6.05.2013
Zobacz również
Studio Munka, czyli nowa wersja zespołów filmowych
"Gwizdek": reżyser i bohater o nagrodzie Sundance
Copyright © by Stowarzyszenie Filmowców Polskich 2002 - 2021
Scroll