PORTAL
start
Aktualności
Filmy polskie
Box office
Baza wiedzy
Książki filmowe
Dokument
Scenarzyści
Po godzinach
Blogi
Konkursy
SFP
start
Wydarzenia
Komunikaty
Pożegnania
Zostań członkiem SFP
Informacje
Dla członków SFP
Kontakt
ZAPA
www.zapa.org.pl
Komunikaty
Informacje
Zapisy do ZAPA
Kontakt
KINO KULTURA
www.kinokultura.pl
Aktualności
Informacje
Repertuar
Kontakt
STUDIO MUNKA
www.studiomunka.pl
Aktualności
Informacje
Zgłoś projekt
Kontakt
AKTORZY POLSCY
www.aktorzypolscy.pl
Aktualności
Informacje
Szukaj
Kontakt
FILMOWCY POLSCY
www.filmowcypolscy.pl
Aktualnosci
Informacje
Szukaj
Kontakt
MAGAZYN FILMOWY
start
O magazynie
Kontakt
STARA ŁAŹNIA
www.restauracjalaznia.pl
Aktualności
Informacje
Rezerwacja
Kontakt
PKMW
start
Aktualności
Filmy
O programie
Kontakt
Portal
SFP
ZAPA
Kino Kultura
Studio Munka
Magazyn Filmowy
Stara Łaźnia
PKMW
Aktorzy Polscy
Filmowcy Polscy
MENU
Dziś mija 40 lat od premiery filmu Stanisława Barei "Poszukiwany, poszukiwana", jednej z najsłynniejszych, polskich komedii obyczajowych lat 70. z Wojciechem Pokorą w roli głównej.
W latach 60. Stanisław Bareja reżyserował głównie lekkie komedie sytuacyjne, jak choćby "Mąż swojej żony", "Żona dla Australijczyka" czy "Przygoda z piosenką". Jednak z czasem reżyser postanowił nieco zmienić charakter swojej twórczości. - Moje pierwsze filmy były słodkimi komediami, aż w końcu zaczęło mnie od tego mdlić i postanowiłem dodać trochę goryczy - tak podsumowywał pierwszy okres swojej twórczości Stanisław Bareja w  książce "Miś czyli świat według Barei" Macieja Łuczaka.

Pierwszym filmem, w którym miała się pojawić bardziej zdecydowana kpina z peerelowskiej rzeczywistości, był "Poszukiwany, poszukiwana". Pomysł, z którego zrodził się scenariusz, pochodził od żony reżysera, kustosza oddziału rzeźby Muzeum Narodowego w Warszawie. - Pewnego dnia wezwał mnie dyrektor, abym wydała artyście tzw. obiekt muzealny: rzeźbę Alfonsa Karnego, po którą ów się zgłosił. Okazało się, że rzeźby nie ma, zrobiła się straszna awantura. Ponieważ nie dopełniono jakichś papierkowych formalności, cień podejrzenia padł na mnie. W końcu udało mi się wyjść cało z opresji - znalazłam kopię przepustki zezwalającej artyście na wyniesienie
z muzeum rzeźby - wspominała Hanna Kotkowska-Bareja w książce Macieja Łuczaka.


Wojciech Pokora w filmie "Poszukiwany,poszukiwana". Fot. Materiały prasowe.

Także wątek z pracą w charakterze gospodyni domowej był osadzony w rzeczywistości. - To jest historia wzięta z życia, oparta na pamiętniku dziewczyny, która po skończeniu studiów, nie mogąc otrzymać pracy w swoim kierunku specjalistycznym, zaczęła pracować jako pomoc domowa - twierdził reżyser podczas kolaudacji filmu. Scenariusz napisał Stanisław Bareja wspólnie z Jackiem Fedorowiczem. Początkowo tekst nazywał się "Kariera Stanisława Marii R.", ale ostatecznie film zatytułowano "Poszukiwany, poszukiwana". Twórcy nie byli pewni, czy uda się nakręcić film pełnometrażowy i alternatywę widzieli w serialu telewizyjnym albo sztuce teatralnej. Fabuła koncentrowała się na przygodach Stanisława Marii Rochowicza, historyka sztuki niesłusznie posądzonego o kradzież obrazu. Bohater postanawia ukrywać się w przebraniu kobiety - Marysi, do czasu aż namaluje kopię zaginionego płótna. Aby zarobić na życie, zatrudnia się w charakterze pomocy domowej i trafia do kolejnych domów, m.in. rzekomego profesora pędzącego bimber czy "zawodowego" dyrektora.

Jacek Fedorowicz początkowo sam chciał wystąpić w głównej roli. Zrezygnował jednak po sesji zdjęciowej z makijażem, peruką i okularami. Zdjęcia próbne nakręcono także z Januszem Gajosem. Ostatecznie do roli Stanisława Marii Rochowicza zaangażowano jednak  Wojciecha Pokorę. - Nie chciałem grać tej roli. Miałem świeżo w pamięci Lemmona i Curtisa z "Pół żartem, pół serio". Byłem pewien, że lepiej już nie można zagrać i nie trzeba. Ale Staszek Bareja nie dawał za wygraną. Wydzwaniał i przychodził do nas dniami i nocami. W końcu moja żona powiedziała: + Weź tę rolę, bo inaczej nie dadzą nam spokoju+   - wspominał Wojciech Pokora w wywiadzie dla "Gazety Wyborczej".

W pozostałych rolach wystąpili m.in.: Mieczysław Czechowicz, Jerzy Dobrowolski, Wiesław Gołas, Adam
Mularczyk i Filip Łobodziński. - Film śmieszy dzięki wspaniałym aktorom komediowym, których zawsze
mieliśmy i pewnie nadal mamy, ale tylko Bareja ich kochał i cenił - podkreśla Zdzisław Pietrasik, krytyk filmowy tygodnika "Polityka".

Zdjęcia trwały trzy tygodnie. "Plenery miały być położone w odległości najwyżej stu metrów od jego domu, aby w przerwie mógł zjeść ugotowany przez siebie obiad. Nic dziwnego, był w gruncie rzeczy zarówno jowialnym sybarytą, jak i natchnionym kucharzem" - wspominał Jacek Fedorowicz.

Filmowa Marysia swój wizerunek zawdzięczała żonie Wojciecha Pokory - Hannie. - W filmie grałem w sukienkach i peruce Hani, bo wtedy peruki były modne. Kupowane miałem tylko buty, bo żona ma małą stopę, a ja bardzo dużą. Zrobiłem to, choć nie miałem do tego serca, nie przyłożyłem się. Gdybym inaczej do niego podszedł, to może byłbym jeszcze lepszy - tak aktor wspominał po latach pracę nad filmem na łamach "Super Expressu".

Na planie "Poszukiwany, poszukiwana" doszło do pierwszego spotkania Stanisława Barei ze Stanisławem Tymem. Stało się to dzięki Jerzemu Dobrowolskiemu, który poprosił Bareję o zatrudnienie kolegi choćby w epizodycznej roli. Do nakręcenia pozostała jednak już tylko jedna scena, w której miało być widać rękę przybijającego pieczątkę i "zagrał" ją właśnie Stanisław Tym.

Film, mocno krytykowany przez władze kinematografii, trafił do kin 22 kwietnia 1973 roku. Sukces frekwencyjny stał się dla Wojciecha Pokory źródłem popularności, ale i nieprzyjemności. - Kilkakrotnie zmieniałem numer telefonu, bo ludzie robili sobie żarty. Dzwonili i pytali, czy gosposia nie potrzebuje pracy. Na ulicy dzieci wołały za mną: + Marysiu!+   - wspominał aktor w wywiadach.

- "Poszukiwany, poszukiwana" jest dosyć błahą komedią, opartą na jednym z najbardziej sprawdzonych gagów komediowych - mamy tu mężczyznę przebranego za kobietę, co zawsze nieodparcie śmieszy, choć dokładnie niewiadomo, dlaczego. Chwyt znany jest z literatury, z teatru i filmu (najlepszy przykład to "Pół żartem, pół serio", ale też z czasów nam bliższych "Pani Doubtfire" z Robinem Williamsem), tak więc to wielkiej ujmy naszemu reżyserowi nie przynosi. Tym bardziej że w filmie mamy już zapowiedź + tego lepszego+ Barei, którego do dziś uwielbiamy - ocenia Zdzisław Pietrasik.
MZ
PAP
Ostatnia aktualizacja:  4.02.2018
Zobacz również
"Zakazane piosenki" według Danuty Szaflarskiej
Cyfrowa "Matka Królów"
Copyright © by Stowarzyszenie Filmowców Polskich 2002 - 2021
Scroll