Portal
SFP
ZAPA
Kino Kultura
Studio Munka
Magazyn Filmowy
Stara Łaźnia
PKMW
W dniu rozpoczęcia festiwalu w Gdyni prezentujemy pierwszą część ciekawostek, anegdot i faktów z historii najważniejszej polskiej imprezy filmowej.
Wszystkie teksty pochodzą z książki "A statek płynie.... 30 lat Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych Gdańsk - Gdynia", wydanej w 2005 roku przez Stowarzyszenie Filmowców Polskich i Fundację Kino.
1974 – I Festiwal Filmów Fabularnych (Sopot, Gdańsk, 7-14 września)
Janusz Zaorski
Reżyserzy i władza mieszkali w Grand Hotelu (w Sopocie, gdzie odbywała się pierwsza edycja festiwalu - przyp. red.), a ja w Hotelu Dworcowym, gdzie pociągi hałasowały tak, że trudno było spać. Biuro Festiwalu mieściło się na kortach Sopockiego Klubu Tenisowego.
Sławomir Idziak
Nie było żadnych oficjalnych bankietów, przynajmniej ja ich sobie nie przypominam. Wszystkie przyjęcia i imprezy były organizowane przez uczestników festiwalu. Pamiętam, że utworzyliśmy Grupę Gwizdkową, której rada decydowała, gdzie danego wieczoru będziemy się bawić. Do naszych trwających do białego rana imprez przyłączali się także przypadkowi mieszkańcy Sopotu.
fot. Pomorska Fundacja Filmowa
1975 – II Festiwal Filmów Fabularnych (Gdańsk, 31sierpnia – 6 września)
Jerzy Antczak
(…)miałem zaprezentować „Noce i dnie” na Festiwalu w Gdańsku. Kopia ekranowa nie była gotowa do dnia premiery, musiałem ja dostarczyć samolotem do Gdańska. Pilot, który sterował Wilgą, był kapitanem lotnictwa wojskowego, wyrzuconym z wojskowego personelu latającego za to, że z zemsty nad rywalem, który opalała się na plaży sopockiej z jego dziewczyną, przeleciał kilka metrów nad ich głowami powodując kilka ataków serca. Kiedy dowiedział się, że w 36 pudełkach jest film oparty na „Nocach i dniach” jęknął: „O Jezu… Nigdy nie mogłem doczytać tej kolumbryny do końca…”. Kiedy na dwie godziny przed projekcją złożyłem pudła z filmem w kabinie, kabiniarz „a wszyscy wiemy, jaką wagę mają opinie kabiniarzy” zobaczywszy 36 rolek jęknął, „O Chryste Panie… ale to tasiemiec… Panie Antczak, kto wysiedzi cztery i pół godziny?”. Stanąłem razem z moimi aktorami przed widownią, która przywitała nas ponurym milczeniem. Grzecznościowe brawa i… rozpoczęła się projekcja. (…)A kiedy pojawiły się napisy końcowe sala huknęła oklaskami, które trwały do końca napisów.
Fot. Pomorska Fundacja Filmowa
Wszystkie teksty pochodzą z książki "A statek płynie.... 30 lat Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych Gdańsk - Gdynia", wydanej w 2005 roku przez Stowarzyszenie Filmowców Polskich i Fundację Kino.
1974 – I Festiwal Filmów Fabularnych (Sopot, Gdańsk, 7-14 września)
Janusz Zaorski
Reżyserzy i władza mieszkali w Grand Hotelu (w Sopocie, gdzie odbywała się pierwsza edycja festiwalu - przyp. red.), a ja w Hotelu Dworcowym, gdzie pociągi hałasowały tak, że trudno było spać. Biuro Festiwalu mieściło się na kortach Sopockiego Klubu Tenisowego.
Sławomir Idziak
Nie było żadnych oficjalnych bankietów, przynajmniej ja ich sobie nie przypominam. Wszystkie przyjęcia i imprezy były organizowane przez uczestników festiwalu. Pamiętam, że utworzyliśmy Grupę Gwizdkową, której rada decydowała, gdzie danego wieczoru będziemy się bawić. Do naszych trwających do białego rana imprez przyłączali się także przypadkowi mieszkańcy Sopotu.
fot. Pomorska Fundacja Filmowa
1975 – II Festiwal Filmów Fabularnych (Gdańsk, 31sierpnia – 6 września)
Jerzy Antczak
(…)miałem zaprezentować „Noce i dnie” na Festiwalu w Gdańsku. Kopia ekranowa nie była gotowa do dnia premiery, musiałem ja dostarczyć samolotem do Gdańska. Pilot, który sterował Wilgą, był kapitanem lotnictwa wojskowego, wyrzuconym z wojskowego personelu latającego za to, że z zemsty nad rywalem, który opalała się na plaży sopockiej z jego dziewczyną, przeleciał kilka metrów nad ich głowami powodując kilka ataków serca. Kiedy dowiedział się, że w 36 pudełkach jest film oparty na „Nocach i dniach” jęknął: „O Jezu… Nigdy nie mogłem doczytać tej kolumbryny do końca…”. Kiedy na dwie godziny przed projekcją złożyłem pudła z filmem w kabinie, kabiniarz „a wszyscy wiemy, jaką wagę mają opinie kabiniarzy” zobaczywszy 36 rolek jęknął, „O Chryste Panie… ale to tasiemiec… Panie Antczak, kto wysiedzi cztery i pół godziny?”. Stanąłem razem z moimi aktorami przed widownią, która przywitała nas ponurym milczeniem. Grzecznościowe brawa i… rozpoczęła się projekcja. (…)A kiedy pojawiły się napisy końcowe sala huknęła oklaskami, które trwały do końca napisów.
Fot. Pomorska Fundacja Filmowa
Cytaty pochodzą z książki "A statek płynie. 30 lat FPFF Gdańsk-Gdynia". Fundacja Kino, Warszawa, 2005.
Fragmenty wybrała Paulina Mikler
WRÓB
SFP / Fundacja Kino
Ostatnia aktualizacja: 20.06.2012
Gdynia Dzieciom: oGrom wrażeń!
Kawalerowicz. Whisky z mlekiem poproszę!
Copyright © by Stowarzyszenie Filmowców Polskich 2002 - 2026
