PORTAL
start
Aktualności
Filmy polskie
Box office
Baza wiedzy
Książki filmowe
Dokument
Scenarzyści
Po godzinach
Blogi
Konkursy
SFP
start
Wydarzenia
Komunikaty
Pożegnania
Zostań członkiem SFP
Informacje
Dla członków SFP
Kontakt
ZAPA
www.zapa.org.pl
Komunikaty
Informacje
Zapisy do ZAPA
Kontakt
KINO KULTURA
www.kinokultura.pl
Aktualności
Informacje
Repertuar
Kontakt
STUDIO MUNKA
www.studiomunka.pl
Aktualności
Informacje
Zgłoś projekt
Kontakt
AKTORZY POLSCY
www.aktorzypolscy.pl
Aktualności
Informacje
Szukaj
Kontakt
FILMOWCY POLSCY
www.filmowcypolscy.pl
Aktualnosci
Informacje
Szukaj
Kontakt
MAGAZYN FILMOWY
start
O magazynie
Kontakt
STARA ŁAŹNIA
www.restauracjalaznia.pl
Aktualności
Informacje
Rezerwacja
Kontakt
PKMW
start
Aktualności
Filmy
O programie
Kontakt
Portal
SFP
ZAPA
Kino Kultura
Studio Munka
Magazyn Filmowy
Stara Łaźnia
PKMW
MENU
O FILMIE NA ŚWIECIE
  29.10.2012

Sposób traktowania śmierci w Meksyku wzbudza u Europejczyków zdziwienie, a czasem nawet odrazę, choć z drugiej strony dostrzec w nim można połącznie tradycji prekolumbijskiej z chrześcijańską.

Meksykański cmentarz w Dniu Zmarłych. Fot Instytut Cervantesa

Splotły się one w niepokojący wzór czaszki z cukru, ołtarzyków z ofiarami dla zmarłych i innych makabrycznych osobliwości. Z drugiej jednak strony, mimo radosnej oprawy, obchodom meksykańskiego Święta Zmarłych towarzyszy metafizyczna refleksja o silnych związkach świata zmarłych ze światem żywych. Refleksja inspirująca filmowców, by wspomnieć niepokojącą fiestę z finału „Que viva Mexico!” Siergieja Eisensteina. Wielki filmowiec zdawał się fascynować meksykańskim rytuałem, choć nie do końca go rozumiał: miast skupić się na przeżywaniu refleksji o przemijaniu, stworzył na poły satyryczny obraz radosnego chaosu pod okiem tłustych kapłanów.
Inaczej było na planie "Pod wulkanem" (1984) Johna Hustona według powieści Malcolma Lowry’ego, gdzie dla snującego się po mieście bohatera płynące z cmentarza odgłosy fiesty stają się impulsem do skupienia się nad swym marnotrawionym życiem – chwilą jednak zbyt późną już, by zerwać z alkoholowym nałogiem.

Kadr z filmu "Que viva Mexico!". Fot. materiały prasowe

Echo radosnego przeżywania Święta Zmarłych powraca w tradycji europejskiej. W Tyrolu wystawia się ciastka na próg domu, we Włoszech podekscytowane dzieci czekają na prezenty od zmarłych, w Bretanii groby skrapiane są mlekiem, a resztki po wieczornym posiłku zostają na stole dla duchów zmarłych.
Jeszcze w czasach przedchrześcijańskich druidzi, celtyccy kapłani, urządzali święto w wigilię dnia zmarłych. Jego tradycja przetrwała w kulturze chrześcijańskiej jako Halloween – co w języku staroangielskim oznaczało właśnie wigilię Wszystkich Świętych. Dzieci i młodzież przebierają się w barwne kostiumy, wychodzą na ulice, krążą od domu do domu, domagając się słodyczy, skaczą przez świeczki, próbują wyłowić zębami pływające w miednicy jabłka. Wszystkie te zabawy mają wspólny podtekst   chodzi o oswojenie się ze śmiercią. Ta sama myśl przyświecała amerykańskim purytanom. Jednak obserwując radosny karnawał, przetaczający się przez ulice północnoamerykańskich miast, trudno w nim dostrzec refleksję i skupienie – raczej igranie z ogniem, zamkniętym w dyniowych lampionach, i szukanie dreszczyku. Nic więc dziwnego, że wokół Halloweenu narodził się cały przemysł, inspirujący także filmowców.

Kadr z filmu "Halloween". Fot. materiały prasowe

 Powszechnie wiadomo, że kiedy akcja filmu rozgrywa się w Halloween, będzie krwawo  i strasznie, a prześmiewcze "Miasteczko Halloween" (1993) Henry’ego Sellicka według pomysłu Tima Burtona jest tylko wyjątkiem potwierdzającym regułę. Dla prawdziwego kinomana nie ma święta Halloween bez dobrego horroru, najlepiej klasy B, zrealizowanego według przewidywalnych reguł. Ich nazwa – slasher ( od angielskiego „ciąć”) – wyjaśnia wszystko: ma być krwawo i strasznie, ale na końcu musi być happy end. Zupełnie jak w filmie "Halloween" (1978) Johna Carpentera – taniej produkcji o psychopacie, atakującym młodzież w wigilię Wszystkich Świętych. Film kosztował około 300 tysięcy dolarów, lecz w samych tylko Stanach i Kanadzie zarobił w kinach 60 mln, rozpoczynając tym samym serię podobnych produkcji i trwającą do dziś modę na tzw. młodzieżowy horror.

Konrad J. Zarębski
Portalfilmowy.pl
Ostatnia aktualizacja:  29.10.2012
Zobacz również
Z dala od najbliższych
Azja – nowa ojczyzna horroru
Copyright © by Stowarzyszenie Filmowców Polskich 2002 - 2026
Scroll