PORTAL
start
Aktualności
Filmy polskie
Box office
Baza wiedzy
Książki filmowe
Dokument
Scenarzyści
Po godzinach
Blogi
Konkursy
SFP
start
Wydarzenia
Pożegnania
Zostań członkiem SFP
Informacje
Dla członków SFP
Kontakt
ZAPA
www.zapa.org.pl
Komunikaty
Informacje
Zapisy do ZAPA
Kontakt
KINO KULTURA
www.kinokultura.pl
Aktualności
Informacje
Repertuar
Kontakt
STUDIO MUNKA
www.studiomunka.pl
Aktualności
Informacje
Zgłoś projekt
Kontakt
AKTORZY POLSCY
www.aktorzypolscy.pl
Aktualności
Informacje
Szukaj
Kontakt
FILMOWCY POLSCY
www.filmowcypolscy.pl
Aktualnosci
Informacje
Szukaj
Kontakt
MAGAZYN FILMOWY
start
O magazynie
Kontakt
STARA ŁAŹNIA
www.restauracjalaznia.pl
Aktualności
Informacje
Rezerwacja
Kontakt
PKMW
start
Aktualności
Filmy
O programie
Kontakt
Portal
SFP
ZAPA
Kino Kultura
Studio Munka
Magazyn Filmowy
Stara Łaźnia
PKMW
Aktorzy Polscy
Filmowcy Polscy
MENU
BLOGI
Józef Gębski
  29.10.2014
I tak dotarłem do ulicy Chełmskiej. Ta banalna nazwa ulicy na Mokotowie, jest symbolem polskiej sztuki filmowania.
Rachityczny kinematograf poczęty w Lublinie i Krakowie, zrazu przeniósł się do Łodzi, gdzie lokowały się wszystkie instytucje kulturalne: wydawnictwa, prasa ,teatr... zatem dlaczego nie miała by tam przewędrować  kinematografia. W niezburzonym pałacyku fabrykanta Kohna, zagnieździły się biura, oraz ich szef wszechwładny Aleksander Ford (który chciał zrealizować wszystkie możliwe do zrobienia pierwsze polskie filmy), na koniec – na zawsze osiadła tam fantastyczna i nieporównywalna z niczym w Europie – Szkoła Filmowa. Tkwi tam do dzisiaj, wszyscyśmy przeszli przez jej magiel. Jakkolwiek była na nas silna presja  ideologiczna (która złamała kilka posłusznych talentów), to silniejsza była w niej oryginalna koncepcja szkoły artystycznej, jednocześnie politechnicznej, akademii sztuk pięknych i profesjonalnej filmowej. Studenci taranowani przez rychły socrealizm, dowiadywali się tam wszystkiego o historii nurtów artystycznych końca XIX i XX wieku. Dowiadywali się o dziejach malarstwa od impresjonistów, poprzez abstrakcjonizm do surrealizmu (powszechnie uznawanego wszędzie za dekadencki), dowiadywali się o dziejach literatury nie tylko soc, znali wszystkie estetyczne zwroty teatru, między innymi znali postępowego Brechta (nikt nie poszedł dalej niż zagadkowy efekt obcości Bertolda Brechta – postępowego obywatela) teraz zamieszkałego... w NRD. Studenci oglądali w sali kinowej (dawniej służącej jako salon recepcyjny) nieznane szerzej filmy nowatorskiego neorealizmu, awangardy francuskiej oraz... Eisensteina-mistrza i wizjonera kinematografu.

Możliwość dotknięcia prawdziwej kamery filmowej i prawdziwej taśmy 35 mm, to były atuty wzbudzające podziw i zazdrość młodzieży z Zachodu, która starała się przedostać przez sito egzaminacyjne i uczyć się sztuki kina, a nie doktryny socrealizmu. Szkołę odwiedzali wielcy postępowi filmowcy, toteż absolwenci – o ile mieli w sobie wolę sztuki... kończąc studia, nie pogruchotani przez presje polityki...  potem pewnie szli – często z „nakazem pracy" – na Chełmską.

Czerniaków był terenem  zaciętych działań militarnych, po Powstaniu  nie pozostało tam nic poza cmentarzem pośrodku ruin. Jedno takie cmentarzysko, gdzie poległo ponad dwustu powstańców w improwizowanym szpitalu, zostało pierwszą  inwestycją budowlaną… na Mokotowie – Wytwórnią Filmów  Dokumentalnych.

Tak naprawdę, to była autentyczna polska Wieża Babel. Zarządzała nią pani Radkiewiczowa, żona szefa Bezpieki. Była zarazem stróżem i nadzorcą ideowym. Zgromadziła przy sobie zastęp wiernych wice-dozorców.., ale – jak się okazuje – kino nie jest nader sprawnym aparatem do totalnego zarządzania. Obraz jest obrazem, nie słowem. Polityka ufa tylko słowu. I jakkolwiek operatorzy filmowali uroczystości, parady, narady i czyny... to mimo woli filmowali utrudzonych robotników, przestraszonych chłopów i zdziczałe dzieci. I to jest prawda święta, prawda zaklęta w taśmę filmową. Pani Radkiewicz i jej doradcy, bardziej niż obrazowi nawet ruchomemu wierzyli pustemu słowu, a to okazało się być ich kardynalnym błędem. Komentarz w filmie, z rosyjska zwany diktorskim tekstem, był w tamtej epoce warstwą naczelną indoktrynacji publiczności. Patetycznego lektora-aktora Władysława Krasnowieckiego, zamieniono wkrótce na słodkiego Andrzeja Łapickiego. Jego głos nie pozostawiał wątpliwości. Był przekonywujący, narzucający jedyną, możliwą interpretację. Tamtejsza Polska Kronika Filmowa, oglądana dzisiaj... jest żenująca. Ale po zdjęciu z niej dźwięku, każde kolejne wydanie stanowi wręcz materiał oskarżający… tak, to ewidentny koszmar tamtych lat. To „beznadzieja" i nadludzki trud. Polska Kronika Filmowa, miała stały zespół operatorski  i... dołączający do nich... sztab stażystów po Szkole Filmowej. Ci, uczeni budowy kadru, powstającego  pod wpływem  zdjęć włoskich neorealistów… utrwalali prawdziwy klimat tamtych nędznych czasów.

Polska  Kronika Filmowa dzisiaj poddawana jest rozmaitym zabiegom. Młodzież filmowa nauczona nowoczesnej metody Found Footage, przerabia jej materiały na zupełnie inne, swoje  filmy, już nie apologetyczne, a wręcz na filmowe oskarżenia. To święte prawo dialektyki taśmy filmowej. Operatorem Kroniki był... Andrzej Munk. Ten potencjalny geniusz kina, zaczynał od wypraw w głąb kraju gdzie utrwalał wygląd kolejarzy, górników i rolników. Munk dobrze poznawszy zawód operatora, niejako z marszu przekonał się, że film to jest narzędzie obosieczne. Zależy wszystko od pozycji kamery. Z oglądanych w Szkole filmów Eisensteina wiedział jak dobrze stawiać kamerę, aby ostateczny efekt był tropem emocjonalnym.

Tuż obok, podobnych doświadczeń nabierał Tadeusz Makarczyński, otoczony gronem wnikliwych asystentów. Gdyby nie jego analityczny umysł i oko kształcone na najwyższej wiedzy o malarstwie… jego debiutancka "Suita warszawska" nie miała by takiego wiecznego rezonansu. Jednorodność stylistyczna wszystkich ujęć złożyła się na wyjątkowe dzieło sztuki.

Polska Kronika przyciągała najzdolniejszych absolwentów do tego swojego „przedszkola twórczego". Adolf Forbert (później  profesor w Szkole Filmowej) zdawał sobie sprawę, że uroda kadru i jego stylistyczna jedność z innymi kadrami stanowią o sile dzieła. Film Stanisława Różewicza i Wojciecha Jerzego Hasa "Ulica Brzozowa", do której robił zdjęcia stoi u podstaw narodzin gatunku filmu dokumentalnego. Silna inspiracja neorealistycznymi dokonaniami włoskich – jeszcze nie mistrzów – decydowały o wyjątkowej wartości dzieła. Wykonując kilkuosobowo zdjęcia do "Powodzi" Jerzego Bossaka, relacji z katastrofy przyrodniczej, operatorzy wykonywali ujęcia… historyczne. Operator Karol Szczeciński widząc lód napierający na filary mostu i przewidując rychłe, nieuchronne uszkodzenie mostu na Wiśle... czekał  na moment, kiedy trzeba będzie włączyć kamerę z cenną taśmą. I odniósł sukces. "Powódź" to autentyczne arcydzieło kina dokumentalnego, zrodzonego w ramach... Polskiej Kroniki Filmowej. Do Polski przybył wtedy Joris Ivens, mistrz nad mistrze, ażeby filmować... ludzi w ich codziennym trudzie.

Trzeba wiedzieć, że unikalne kadry to nie jest wszystko, co zostało z tamtych lat. Archiwizowano dla potomności odrzuty i ścinki. Wiele tematów, które z racji nawet i krytycyzmu politycznego było odkładane – mówiło się wtedy „na półkę" – jako tzw. nieużyte pozytywy, teraz oczekuje na swojego odkrywcę. I to nie jest przypadek odosobniony. Wszystkie kinematografie na świecie dysponują takimi odłożonymi zasobami, które dopiero teraz  świecą nowym blaskiem. Na pasmach telewizji Discovery, National Geographic czy na Planete oglądamy filmy zmontowane z taśm niegdyś zaniechanych. Rewelacją festiwali światowych, w tym roku był film przypisywany Alfredowi Hitchcockowi... który razem z wojskową  ekipą podjechał do drutów zapomnianego przez Boga i  ludzi, obozu koncentracyjnego w Belsen-Bergen. I tam sfilmowali z marszu, góry rozkładających się ludzkich ciał oraz pośpieszne użycie spychacza  do zepchnięcia ich do masowego grobu w obawie przed zarazą. A film ze względów… strategiczno-politycznych został złożony do archiwum  na... drobiazg, 6o lat.


Józef Gębski
Magazyn Filmowy SFP, 32/2014
Zobacz również
fot. Filmoteka Narodowa
"Bogowie" wciąż niezwyciężeni
"Bogowie" poprawili wynik z weekendu otwarcia
Copyright © by Stowarzyszenie Filmowców Polskich 2002 - 2019
Scroll