PORTAL
start
Aktualności
Filmy polskie
Box office
Baza wiedzy
Książki filmowe
Dokument
Scenarzyści
Po godzinach
Blogi
Konkursy
SFP
start
Wydarzenia
Komunikaty
Pożegnania
Zostań członkiem SFP
Informacje
Dla członków SFP
Kontakt
ZAPA
www.zapa.org.pl
Komunikaty
Informacje
Zapisy do ZAPA
Kontakt
KINO KULTURA
www.kinokultura.pl
Aktualności
Informacje
Repertuar
Kontakt
STUDIO MUNKA
www.studiomunka.pl
Aktualności
Informacje
Zgłoś projekt
Kontakt
AKTORZY POLSCY
www.aktorzypolscy.pl
Aktualności
Informacje
Szukaj
Kontakt
FILMOWCY POLSCY
www.filmowcypolscy.pl
Aktualnosci
Informacje
Szukaj
Kontakt
MAGAZYN FILMOWY
start
O magazynie
Kontakt
STARA ŁAŹNIA
www.restauracjalaznia.pl
Aktualności
Informacje
Rezerwacja
Kontakt
PKMW
start
Aktualności
Filmy
O programie
Kontakt
Portal
SFP
ZAPA
Kino Kultura
Studio Munka
Magazyn Filmowy
Stara Łaźnia
PKMW
Aktorzy Polscy
Filmowcy Polscy
MENU
BLOGI
Jerzy Armata
  12.02.2015
Zmarł w katowickim szpitalu na Ligocie. Jak podał „Dziennik Zachodni”, śląski bluesman trafił tam tydzień wcześniej z udarem mózgu.
Wydawało się, że stan jego zdrowia się poprawia, bo odzyskał świadomość i zaczął się komunikować z otoczeniem. Niestety, w nocy z 28 na 29 stycznia doszło do tragedii.

Dzień wcześniej – całkowicie przypadkowo – zamówiłem w jednym z internetowych sklepów jego nową płytę „Kolory bluesa”, którą kończy kompozycja Leszka Windera „Ostatni blues”…

Był młodszym bratem Józefa Skrzeka, profesjonalnie wykształconego, uznanego muzyka i kompozytora, bliskiego współpracownika Tadeusza Nalepy i Czesława Niemena, lidera legendarnej formacji SBB. Notabene, w 2008 roku Skrzekowie nagrali w Ośrodku Kultury „Andaluzja” w Piekarach Śląskich wspólną płytę live zatytułowaną „Dwa braty”.


Jan Skrzek (po prawej) w "Komediantach z wczorajszej ulicy", fot. materiały prasowe.

Biografia Jana, zwanego „Kyksem”, jest całkowicie inna. Zamiast do szkoły muzycznej trafił do kopalni, bo przecież ktoś musiał kontynuować rodzinne tradycje, a ojciec Skrzeków był sztygarem. Ale muzyka nie dawała mu spokoju, namiętnie słuchał radia, podziwiał Beatlesów i Rolling Stonesów, wreszcie założył z kolegami własny zespół. Nazwali go Bluesmeni. W pewnym momencie drogi górnika i muzyka musiały się rozejść.

Sztajger jest mi trocha wstyd,
już na dole nie fedruja,
sztajger jest mi trocha wstyd,
bluesa grom i bluesa czuja,
czorno ziemia, czorny blues,
sztajger jest mi trocha wstyd

– śpiewał w jednym ze swych przejmujących bluesów.

O śląskim artyście pięknie opowiada Adam Sikora w swym debiutanckim dokumencie „Bluesmeni. Ballada o Janku «Kyksie» Skrzeku” (1999). To niezwykle oryginalna próba sportretowania górnika i muzyka, udanie łączącego w swych artystycznych produkcjach śląską tradycję z bluesową stylistyką. Reżyser buduje filmowy wizerunek Skrzeka w sposób niekonwencjonalny, tworząc dokument, używa środków wyrazowych typowych dla kina fabularnego. Jego kreacja służy jednak dokumentalnej prawdzie, jest próbą zobrazowania barwnych opowieści artysty. Słuchamy – i oglądamy – zatem wiele uroczych wspomnień z przedszkola („dużo kompotu lubioł pić i mioł całe galotki mokre"), szkoły (zwłaszcza poświęconych Danusi, z którą siedział w jednej ławce), opowieści o rozdzinnych stronach (Skrzek urodził się w Michałkowicach, dzielnicy Siemianowic Śląskich), o pierwszej dziewczynie, seksualnej inicjacji, pierwszym zespole (nazywał się właśnie Bluesmeni), pracy w kopalni, wielkim podziwie dla starszego brata, muzycznych inspiracjach.

„Kyks” ma na swoim koncie kilkanaście płyt oraz wiele udanych występów na prestiżowych festiwalach bluesowych. Swe utwory poświęcał najczęściej codziennym problemom zwykłych ludzi, mieszkańców Śląska. Już same tytuły najpopularniejszych z nich świadczą o treściowej zawartości: „Górnik blues", „W Siemianowicach jest dzielnica", „Blues bardzo śląski", „O mój Śląsku".
Jako aktor wystąpił w kilku „śląskich” filmach, m.in. w „Komediantach z wczorajszej ulicy” (1986) Janusza Kidawy, „Śmierci jak kromka chleba” (1994) Kazimierza Kutza, „Wojaczku” (1999) i „Angelusie” (2001) Lecha Majewskiego, „Ewie” (2010) Adama Sikory i Ingmara Villqista. Jego muzyki możemy słuchać m.in. w "Bajlandzie" (2000) Henryka Dederki, "Sercu z węgla" (2001) Ireny i Jerzego Morawskich, „Sówce Erwinie” (2005) Adama Sikory. 

Nie ma chopa, a wcoraj był z nami,
co tu duzo godać, taki juz los,
doma wdowa z dzickami płace,
zostoł ino górnicy znacek

 – tak zaczyna się jeden z jego śląskich bluesów.
To był chop.
To był chop.
To był chop jak mało kto…




Jerzy Armata
SFP
Zobacz również
fot. materiałt prasowe
Rekordy pana Greya
"Pingwiny" o krok od miliona
Copyright © by Stowarzyszenie Filmowców Polskich 2002 - 2020
Scroll