PORTAL
start
Aktualności
Filmy polskie
Box office
Baza wiedzy
Książki filmowe
Dokument
Scenarzyści
Po godzinach
Blogi
Konkursy
SFP
start
Wydarzenia
Komunikaty
Pożegnania
Zostań członkiem SFP
Informacje
Dla członków SFP
Kontakt
ZAPA
www.zapa.org.pl
Komunikaty
Informacje
Zapisy do ZAPA
Kontakt
KINO KULTURA
www.kinokultura.pl
Aktualności
Informacje
Repertuar
Kontakt
STUDIO MUNKA
www.studiomunka.pl
Aktualności
Informacje
Zgłoś projekt
Kontakt
AKTORZY POLSCY
www.aktorzypolscy.pl
Aktualności
Informacje
Szukaj
Kontakt
FILMOWCY POLSCY
www.filmowcypolscy.pl
Aktualnosci
Informacje
Szukaj
Kontakt
MAGAZYN FILMOWY
start
O magazynie
Kontakt
STARA ŁAŹNIA
www.restauracjalaznia.pl
Aktualności
Informacje
Rezerwacja
Kontakt
PKMW
start
Aktualności
Filmy
O programie
Kontakt
Portal
SFP
ZAPA
Kino Kultura
Studio Munka
Magazyn Filmowy
Stara Łaźnia
PKMW
Aktorzy Polscy
Filmowcy Polscy
MENU
BLOGI
Jerzy Gruza
  23.10.2012

Jakiś smutny amerykański film w telewizji. Puste dialogi, zimne i banalne. Nagle jedno zdanie strzela po ludzku, pięknie. Chłopak jedzie na front, ona:
- Uważaj na siebie!
Jest w tym wszystko. Na tle prymitywu komunikacji międzyludzkiej na amerykańskiej prowincji brzmi to jak coś z romantycznej literatury.
Uważaj na siebie. Troska o drugiego człowieka, zamiast wyznania miłosnego, schowanego pod tymi prostymi słowami.

Edgar Allan Poe, Fot. Wikipedia

Zapalenie oskrzeli. Teorie, jak leczyć. Mam jechać do Pizy. Po co? Co ja, Pizy nie widziałem, ale tylko tam leci samolot z Polski. I już bilety wykupione. Nie lecę, wolę zapłacić za przelot i siedzieć w domu.
I oglądać polską prezydencję. Kwaśniewski nie rozpacza, że nie będzie schabowego dla notabli z Europy, lansuje placki ziemniaczane.

Lektury na czas choroby.
Edgar Allan Poe. Nie mogłem przez niego przebrnąć w młodości. Teraz chłonę i smakuję.
Nowela  o  m o n o m a n i i, czyli w języku filozoficznym o  u w a d z e. Nerwowym natężeniu uwagi… baczności wywoływanej obserwacją najbanalniejszych przedmiotów w życiu codziennym. Bohater wpatruje się w piękne, olśniewająco białe zęby swojej żony, a gdy ta umiera wyrywa nieboszczce całe uzębienie i trzyma w szkatułce razem z narzędziami dentystycznymi.
Dentysta amator,  m o n o m a n i a k.

Etymologicznie w grece „hipokryta” znaczy „ten, kto bada rzeczy od dołu”.

Trudno ci zapamiętać twój PESEL? Zaśpiewaj go!
Naukowo nazywa się to  a k t  y w o w a n i e m  śladów pamięciowych. Śpiewam więc PESEL, śpiewam PIN, śpiewam Kod Dostępu do telefonu, do klatki schodowej, do sejfu, do poczty emailowej, śpiewam imiona swoich żon, kochanek, dzieci, wnuków  i ulicy, na której mieszkam i piętra, na które mam się wdrapać, gdy winda nie działa. Śpiewam.
Tenor Spinto!

Eventy.
Minęło znowu trochę czasu, a właściwie już dwa lata. Miernikiem naszego życia towarzyskiego są nowe książki Hanny Bakuły i ich promocje. Jak festiwale, rocznice powstań, Konkursy Chopinowskie i wyjazdy do Cannes polskich filmowców bez filmów.
Jutro  promocja nowej książki Bakuły w Marriocie. Czekam na relacje, bo leżę chory zmożony zapaleniem oskrzeli.
W starych materiałach na dysku komputera znajduję opis eventu sprzed lat.

Bakuła za słupem

„Event” w żargonie bywalców, klubowiczów i niektórych dziennikarzy to „wydarzenie”. Hanna Bakuła jest eventem sama w sobie. Jej ostatnia książka  „Hazardzistka”, którą promowała ostatnio w „Trafice” to event towarzyski i wydawniczy.
Był tłum. Jedyne wolne miejsca zostały za słupami. Usiadłem. Event się zjawił i zniknął mi za słupem. Słyszałem tylko głos „ rabina z cyckami” jak nazywa  sama siebie bohaterka jej najnowszej powieści, podobno całkowicie autobiograficznej z wyjątkiem jednej sceny, gdzie występuje jako „piękna i wysmukla” .
Autorce towarzyszył profesor Bralczyk, który obliczył, ile razy Bakuła w powieści wspomina profesorów, którzy mają wytarte marynarki i pieprzą głupstwa. Potem było dużo o jedzeniu za czasów Gierka, o ubiorach i seksie. Jedna z prowadzących mówiła, że Bakuła jako malarka w tych sprawach jest czuła na szczegół. Było też o modelkach na Akademii, że modelowały studentom, aby mieć zaświadczenie o pracy i móc spokojnie zarabiać jako kobity do wynajęcia na mieście.
Fragment prozy o początkach pobytu bohaterki powieści w Warszawie czytała gwiazda telenowel i ostatnich sukcesów polskiej kinematografii. Niestety, fatalnie. Przekręcała najprostsze wyrazy, nie widziałem miny Bakuły, bo schowana była za słupem, musiała cierpieć.
Gwiazda czytała mniej więcej tak: „Zobaczyłam, przepraszam ....spotkałam, natrafiłam na gmach Akademii, który... która była budynkiem, pałacem, rezydencją wydającym, przepraszam ... przypominającym, mi coś, ktoś, czegoś podobnego, innego...” - i tak przekręcała słowa autorki do końca. Złe oświetlenie? A może dialogi z polskich telenowel lepiej jej leżą?
Przypomniało mi to, właśnie z czasów Gierka, pewną spikerkę, która zapowiadała podobnie program telewizyjny:
-  A teraz drogie dzieci zobaczycie Miszkę Kiki  przepraszam Kiszkę Kiki przepraszam Myszkę Fiki ...Kiki  Miki, ale to dopiero o siedemnastej…
Była to ówczesna Miss Polonia, która się wzięła za spikerowanie.

Na końcu Bakuła wyznała, że od dziecka jest namiętnym graczem. Zaczynała od „Chińczyka”, potem przyszły gry miłosne. Pozdrowiła swoją byłą teściową, mamę, swego byłego męża, obecnego męża, byłego profesora i obecnego profesora i wreszcie przyszłe teściowe. Zaprosiła wszystkich obecnych do konsumpcji gierkowskiego jadła i picia: chleb ze smalcem, śliwki zawijane w boczek i czysta wódka.
Siedząca obok mnie Zosia Czerwińska:
- Bakuła prosiła mnie, żeby przynieść na to spotkanie coś z PRL-u. Przyniosłam... siebie.

 

Jerzy Gruza
Portalfilmowy.pl
Zobacz również
Box Office. „Obława” lepsza niż hollywoodzki horror.
Box Office. Klęska pod Wiedniem.
Copyright © by Stowarzyszenie Filmowców Polskich 2002 - 2020
Scroll