PORTAL
start
Aktualności
Filmy polskie
Box office
Baza wiedzy
Książki filmowe
Dokument
Scenarzyści
Po godzinach
Blogi
Konkursy
SFP
start
Wydarzenia
Komunikaty
Pożegnania
Zostań członkiem SFP
Informacje
Dla członków SFP
Kontakt
ZAPA
www.zapa.org.pl
Komunikaty
Informacje
Zapisy do ZAPA
Kontakt
KINO KULTURA
www.kinokultura.pl
Aktualności
Informacje
Repertuar
Kontakt
STUDIO MUNKA
www.studiomunka.pl
Aktualności
Informacje
Zgłoś projekt
Kontakt
AKTORZY POLSCY
www.aktorzypolscy.pl
Aktualności
Informacje
Szukaj
Kontakt
FILMOWCY POLSCY
www.filmowcypolscy.pl
Aktualnosci
Informacje
Szukaj
Kontakt
MAGAZYN FILMOWY
start
O magazynie
Kontakt
STARA ŁAŹNIA
www.restauracjalaznia.pl
Aktualności
Informacje
Rezerwacja
Kontakt
PKMW
start
Aktualności
Filmy
O programie
Kontakt
Portal
SFP
ZAPA
Kino Kultura
Studio Munka
Magazyn Filmowy
Stara Łaźnia
PKMW
Aktorzy Polscy
Filmowcy Polscy
MENU
BLOGI
Marta Syrwid
  30.04.2012
Kiedy myślę o Teresie Tuszyńskiej widzę Margueritte stojącą obok wpatrzonego w nią Jacka (Zbigniewa Cybulskiego) w "Do widzenia, do jutra". Barbara Kwiatkowska to dla mnie m.in. zmęczona i zagubiona Ewa, która chce spać, a Ewa Krzyżewska to Krystyna z hotelowego baru w „Popiele i diamencie”. A kiedy myślę o Marcjannie Bób, to widzę Marcjannę Bób i jej kopertówkę.

Wymienione aktorki pojawiły się tu w kontekście ich debiutanckich, głównych ról w filmach polskich sprzed ponad pół wieku. Pamięta się o nich nadal, bo stanowią część historii kina polskiego, nawet jeżeli kariery skończyły szybko lub kontynuowały je w zagranicznych produkcjach, z konieczności rezygnując z udziału w polskich filmach. Jednak ten felieton nie będzie ani o zniknięciu z kina Teresy Tuszyńskiej, ani o szybkim zakończeniu kariery przez Ewę Krzyżewską. Ten felieton będzie m.in. o „pasji” i „pozytywnej energii”, które to siedzą w Marcjannie Bób i wciąż z niej wyłażą przy okazji kolejnych wywiadów, sesji zdjęciowych i spotkań śniadaniowych.


"Do widzenia, do jutra", fot. www.100latpolskiegofilmu.pl

Kim jest Marcjanna Bób? Otóż Marcjanna Bób pochodzi z rodziny o tradycjach artystycznych: ojciec jej gra na klawesynie, matka kocha teatr. Albo odwrotnie. Jako dziewczynka chciała być Marilyn Monroe lub kowbojem. Poszła więc do szkoły teatralnej i została aktorką. Najważniejsi są dla niej bliscy. Kocha psy, a w swojej pracy najbardziej ceni kontakt z ludźmi. Marcjanna Bób jest kobietą z pasją. Wie, że dużo jeszcze musi się nauczyć, wie, czego chce, nigdy nie mówi nigdy. Marcjanna Bób zaczyna swój dzień aktywnie. Kiedyś była gruba. Z Jawy przywiozła amulet, który zawsze ma przy sobie. Marcjanna Bób lubi się czasem wyciszyć. Marcjanna Bób się zaręcza, się rozstaje, Marcjanna Bób nałożyła kobaltowe sandałki do nude sukienki i dobrała do tego kopertówkę w kolorze świeżej marchwi. Tylko naszemu magazynowi Marcjanna Bób zdradza, jak odpowiednio doprawić masło.

Wyimki z wypowiedzi Marcjanny Bób można układać w dowolne wariacje i zawsze nic z tego nie wyjdzie, z wyjątkiem oczywiście „pozytywnej energii”. Mogłoby to być tak kiepskie, jak jest, gdyby Marcjanna Bób była nikim, znanym z tego, że jest nikim i chodziła na bankiety z pluszowym koniem. Celebryta to w końcu ktoś w rodzaju pasożyta, a te są w naturze potrzebne, na przykład dla równowagi. Czemu jednak Marcjanna Bób chce być celebrytką? Jeżeli tylko uda jej się trafić z ekranu na kwietniową okładkę albo opakowanie rajstop – to już tam zostanie,  aż jej nie wytną. Czemu aktorka Marcjanna Bób staje się dodatkiem do szamponu? Jakby jej zawód był tylko przygotowaniem do spełniania zachcianek reklamodawcy. Z tego jest kasa, oczywiście, chociaż nie wiem, czy kredyt na mieszkanie może usprawiedliwić tak wiele.


"Ewa chce spać", fot. 100latpolskiegofilmu.pl

„Dziewczyny z okładek trafiają na ekran” czy „Piękne dziewczyny na ekrany” – te hasła, rzucane przez „Przekrój” i „Film” na przełomie lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych, proponowały, aby przyszła aktorka spełniała przede wszystkim warunek estetyczny – miała być piękna, fotogeniczna. To rozwiązanie okazało się szczęśliwe, chociaż kuriozalne jest opieranie się podczas castingu do filmu na urodzie kandydatek. Prawie sto lat temu jeden z pierwszych krytyków filmowych, ale również reżyser i scenarzysta, L. Delluc, pisał o rodzimym, francuskim kinie: Liczne aktorki uważane są za fotogeniczne, w istocie zaś pozbawione jakiegokolwiek wyrazu czy talentu, wyrobiły sobie w kinematografii nazwisko dzięki temu, że ich reżyserzy odkryli je. W rezultacie wysuwa się na czoło młode osoby, których bezosobowość wyraża się poprzez twarz, to znaczy: negatywnie. Pomimo ostrej przenikliwości, niemiłej ówczesnym gwiazdom, Louisowi Dellucowi do głowy by nawet nie przyszło, że może być jeszcze inaczej i gorzej. Że kino zacznie funkcjonować jako dodatek, element kariery rozumianej jako konglomerat reklam, poporodowych wywiadów i ról filmowych. Granie w filmie powoli przestaje być celem, osiągnięciem, którego prestiż przewyższa renomę sesji zdjęciowej na szezlongu. Teresa Tuszyńska trafiła co prawda do filmu „z okładki”, ale to film dał jej status gwiazdy i zachwyt fanów.


"Popiół i Diament", fot. Fototeka Filmoteki Narodowej

Nie pisałam tego na gorąco, pod wpływem jednego konkretnego wywiadu z Marcjanną Bób czy billboardu z nią i jogurtem. Szkoda. Bo gdyby to był ewenement, jednorazowa wpadka, załamanie nerwowe aktorki, to wówczas łatwiej byłoby traktować to z przymrużeniem oka albo usprawiedliwić. Tymczasem, całkiem normalne jest, że Marcjanny Bób nikt nie kojarzy z żadnej roli filmowej, choć wszyscy wiedzą, że zagrała w kilku produkcjach. Tytuły ich zlewają się ze sobą i łatwiej ją skojarzyć z mahoniową farbą do włosów.

Nie pisałam tego na gorąco, pod wpływem jednego konkretnego wywiadu z Marcjanną Bób czy bilboardu z nią i jogurtem, bo wiedziałam, że i tak trafię. A teraz w dodatku nadchodzi maj i w kioskach pojawiają się kolejne numery kolorowych magazynów. Znajdziecie tam z pewnością Marcjannę Bób, która opowiada, dokąd jeździ na wakacje i oczywiście co nieco o nowym filmie, przecież jest aktorką.
Marta Syrwid
Portalfilmowy.pl
Zobacz również
Box Office. Na majówkę, nie do kina
Box Office. „Nietykalni” na czele stawki!
Copyright © by Stowarzyszenie Filmowców Polskich 2002 - 2022
Scroll