PORTAL
start
Aktualności
Filmy polskie
Box office
Baza wiedzy
Książki filmowe
Dokument
Scenarzyści
Po godzinach
Blogi
Konkursy
SFP
start
Wydarzenia
Pożegnania
Zostań członkiem SFP
Informacje
Dla członków SFP
Kontakt
ZAPA
www.zapa.org.pl
Komunikaty
Informacje
Zapisy do ZAPA
Kontakt
KINO KULTURA
www.kinokultura.pl
Aktualności
Informacje
Repertuar
Kontakt
STUDIO MUNKA
www.studiomunka.pl
Aktualności
Informacje
Zgłoś projekt
Kontakt
AKTORZY POLSCY
www.aktorzypolscy.pl
Aktualności
Informacje
Szukaj
Kontakt
FILMOWCY POLSCY
www.filmowcypolscy.pl
Aktualnosci
Informacje
Szukaj
Kontakt
MAGAZYN FILMOWY
start
O magazynie
Kontakt
STARA ŁAŹNIA
www.restauracjalaznia.pl
Aktualności
Informacje
Rezerwacja
Kontakt
PKMW
start
Aktualności
Filmy
O programie
Kontakt
Portal
SFP
ZAPA
Kino Kultura
Studio Munka
Aktorzy Polscy
Filmowcy Polscy
Magazyn Filmowy
Stara Łaźnia
PKMW
MENU
BLOGI
Tomasz Raczek
  20.07.2012
Premierę dokumentalnego filmu „Wintertour” (reż. Leszek Dobrucki), przedstawiającego lamę Ole Nydahla, twórcę zachodniej ścieżki na diamentowej drodze wprowadzającej buddyzm w wiek XXI, zaprezentowano podczas letniego obozu medytacyjnego, zorganizowanego w pięknym parku w Kucharach, położonym wokół dworku należącego niegdyś do Heleny Mniszkówny. Mało która premiera filmowa ma taką widownię – jej świadkami było prawie 3 tysiące widzów, którzy zjechali z całej Europy. Wśród nich sam główny bohater.

W 1972 roku głowa tybetańskiej szkoły buddyzmu, linii Karma Kagyu, XVI Gjałła Karmapa poprosił swojego trzydziestoletniego wówczas ucznia z Danii, aby wraz z żoną Hannah, reprezentował go w całym zachodnim świecie. Ten ostatni wykonał polecenie tak skutecznie, że dziś istnieje już 640 ośrodków buddystycznych, kultywujących myśl i filozofię wywiedzioną z Tybetu. Lama Ole Nydahl bez wątpienia okazał się postacią charyzmatyczną, potrafiącą porywać ludzi wszystkich nacji, kultur i generacji.

 Kadr z filmu Leszka Dobruckiego, fot. archiwum autora

Stworzony przez Fundację Dharma Movie Projects cykl filmowy „Man of Freedom” to 4-częściowy film dokumentalny, prezentujący 40 lat rozwoju buddyzmu Diamentowej Drogi na Zachodzie. Paradoksalnie jego pierwsza część, zatytułowana właśnie „Wintertour” („Zimowa podróż”) opowiada o poszerzaniu Zachodu na… Wschód, co wydaje się być zadaniem lamy na najbliższe lata.

Oglądamy tu 72-letniego lamę, pokonującego zimą koleją transsyberyjską całą Rosję od wschodu na zachód. Po drodze są stacje i czekający na peronach opatuleni przed mrozem rosyjscy buddyści. Coraz liczniejsi, odważniejsi, ufniejsi, że i u nich powstaną stupy (budowle sakralne-relikwiarze), gompy (miejsca gdzie odbywają się medytacje) i sangi (wspólnoty buddyjskie). Gdy pociąg posapując zatrzymuje się na stacji, czuje się całe zimno i wielkość Rosji, ale gdy z wagonu wychyla się lama Ole, wszystko zaczyna zmieniać się w surrealistycznym wręcz trybie. Lama nie zwykł chodzić – on ciągle biegnie. Po peronie, po ulicach, przez podziemne tunele i nad brzegiem jeziora Bajkał. Zawsze w ruchu, pełen entuzjazmu i ciekawości, co znajdzie za rogiem, za drzwiami, pod powiekami napotkanych ludzi. Zawsze patrzy w oczy. Mocno, ale nie prowokacyjnie. Nie jest ani empatyczny, ani asertywny. Odrzuca akademickie rozmemłanie współczesnej psychologii. Dla niego liczą się czyny, nie słowa. Ma energię i rozdaje ją innym. Ale nie na zmarnowanie! Ma ona posłużyć temu, co jest według niego największą wartością w życiu – zbliżaniu się do prawdy o istocie umysłu; o jego potędze i jego sprawczej ponadczasowości.

Napotkani w rosyjskich miastach gospodarze pędzą za lamą, nie wierząc własnym oczom. Wtedy, gdy rozmawia z przypadkowo napotkanymi przechodniami, wtedy też gdy spotyka się z mnichami i wtedy, gdy z dzieciakami. Gdy rzuca się na śnieg i śmiejąc się głośno „robi orła” i gdy zrzuca z siebie ubranie, by nago wskoczyć do lodowatego Bajkału. Nie dowierzają, ale sami też robią to, co on; hartują się w lodzie, by rozgrzać się od środka i uwierzyć, że wszystko jest możliwe.


Kadr z filmu Leszka Dobruckiego, fot. archiwum autora


„Wintertour” to film, który zbudowano jak utwór muzyczny, z łatwo wyczuwalnym rytmem i precyzyjnie przeprowadzonym leit-motivem. Działa jak dynamo: im dłużej trwa, tym bardziej świeci pod wpływem energii, którą sam wytwarza. Jest więc zbudowany na tej samej zasadzie dramaturgicznej co medytacja. Gratulacje dla twórców: nie można było być bliżej buddyzmu. I słowa podziwu dla bohatera: ma w sobie coś co nie ma dzisiaj ceny: zaraźliwą radość życia, która łączy się z filozoficzną umiejętnością podążania do absolutu. Gdybym tam był podczas kręcenia filmu „Wintertour”, pewnie też bym wskoczył do Bajkału…

Tomasz Raczek
portalfilmowy.pl
Zobacz również
Box Office. Wysokie loty „Prometeusza”
Box Office. „Epoka lodowcowa” na drodze do miliona.
Copyright © by Stowarzyszenie Filmowców Polskich 2002 - 2018
Scroll