PORTAL
start
Aktualności
Filmy polskie
Box office
Baza wiedzy
Książki filmowe
Dokument
Scenarzyści
Po godzinach
Blogi
Konkursy
SFP
start
Wydarzenia
Pożegnania
Zostań członkiem SFP
Informacje
Dla członków SFP
Kontakt
ZAPA
www.zapa.org.pl
Komunikaty
Informacje
Zapisy do ZAPA
Kontakt
KINO KULTURA
www.kinokultura.pl
Aktualności
Informacje
Repertuar
Kontakt
STUDIO MUNKA
www.studiomunka.pl
Aktualności
Informacje
Zgłoś projekt
Kontakt
AKTORZY POLSCY
www.aktorzypolscy.pl
Aktualności
Informacje
Szukaj
Kontakt
NIEPODLEGŁOŚĆ
FILMOWCY POLSCY
www.filmowcypolscy.pl
Aktualnosci
Informacje
Szukaj
Kontakt
MAGAZYN FILMOWY
start
O magazynie
Kontakt
STARA ŁAŹNIA
www.restauracjalaznia.pl
Aktualności
Informacje
Rezerwacja
Kontakt
PKMW
start
Aktualności
Filmy
O programie
Kontakt
Portal
SFP
ZAPA
Kino Kultura
Studio Munka
Magazyn Filmowy
Stara Łaźnia
Niepodległość
PKMW
Aktorzy Polscy
Filmowcy Polscy
MENU
BAZA WIEDZY
ANIMACJA
Kino Jerzego Kuci, jednego z najoryginalniejszych mistrzów światowej animacji, ma w sobie pewną ambiwalencję – jest ascetyczne, a zarazem niezwykle gęste, przepełnione emocjami, ale także intelektualną zadumą, nieraz pełne ekspresji, nieraz zwalniające czy wręcz zatrzymane w kadrze, budujące z rekwizytów otaczającej rzeczywistości wewnętrzny świat swego bohatera. Człowieka.
Jerzy Kucia jest absolwentem Wydziału Malarstwa i Grafiki krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych (1967), gdzie uczył się w Pracowni Filmu Animowanego, którą od 1981 – przez trzy dekady – osobiście prowadził. W 1970 roku związał się ze Studiem Filmów Animowanych w Krakowie, w którym dwa lata później zadebiutował obrazem Powrót. Szybko został jego liderem, realizując wiele wspaniałych filmów, które przyniosły mu istną lawinę prestiżowych nagród, m.in. w Annecy, Chicago, Espinho, Grenoble, Huesce, Melbourne, Oberhausen, Toronto, Warnie i Krakowie.

Studio Filmów Animowanych zajmowało wówczas niezwykle ważne miejsce na mapie nie tylko polskiej, ale i światowej animacji. Powstawały w nim niemal wyłącznie dzieła autorskie, które w blisko 30-letniej historii krakowskiego Studia przyniosły swoim twórcom ponad 130 nagród i wyróżnień na zagranicznych i krajowych festiwalach (duży w tym udział Kuci). Na początku nowego wieku Studio – w wyniku transformacji ustrojowej – rzucone w wir gospodarki rynkowej, musiało zaprzestać swej działalności. Kucia nie czekał na upadek Studia, usamodzielnił się produkcyjnie znacznie wcześniej. Już w realizowanym w Studiu w 1992 roku filmie Przez pole pełnił rolę współproducenta. Samodzielnie wyprodukował swoje kolejne animacje: Strojenie instrumentów (2000) i Fugę na wiolonczelę, trąbkę i pejzaż (2014). Kolejne dzieła też zdobyły wiele cennych nagród, m.in. na festiwalach w Dreźnie, Hiroszimie, Huesce, Kijowie, Korfu, Lipsku, Montrealu, Ottawie, Szanghaju i Krakowie.

Poza perfekcją w obrazie, krakowski artysta podczas pracy nad filmem dużo uwagi poświęca zakomponowaniu ścieżki dźwiękowej. Muzyka, szmery, strzępki słów, dramaturgicznie użyte momenty ciszy sprawiają, że warstwa dźwiękowa, w pełni zespolona z wizualną, poszerza ją często o tzw. przestrzeń pozakadrową. Wszystkie filmy Kuci pochodzą z jednego pnia, jeden wynika z drugiego. Ta uwaga dotyczy zarówno ścieżki obrazowej, jak i dźwiękowej.


Jerzy Kucia, fot Kuba Kiljan / Kuźnia Zdjęć


Tak było od samego początku. Debiutancki Powrót (1972) to przejmująca wędrówka do krainy dzieciństwa, do której Jerzy Kucia będzie – w późniejszych dziełach – często powracał. „Gdy byłem studentem Akademii Sztuk Pięknych, chciałem zostać malarzem, nigdy nie myślałem, że będę zajmował się filmem. Stało się to przez przypadek, przejściowo zajmowałem się grafiką i trafiłem do Pracowni Filmu Animowanego” – wspominał w programie telewizyjnym Jerzego Kapuścińskiego „Inne Kino”. I dodawał, że w malarstwie nie mógł jednak wprost wypowiadać się o człowieku, o jego psychologii i emocjach. Właśnie z tych dążeń zrodził się Powrót, który razem z jego późniejszymi tytułami – Winda (1973) i Krąg (1978) – tworzy charakterystyczny tryptyk, w którym krakowski artysta wykorzystuje trzy rodzaje ruchu: poziomy, pionowy i po okręgu, by dzięki nim odbywać swe kolejne „wewnętrzne” wędrówki.

Motywem, do którego często powraca, jest – pojawiająca się niezwykle wyraziście w Kręgu – opozycja pomiędzy naturą a cywilizacją, udanie kontynuowana we wspaniałej Paradzie (1986), w której pora żniw przywołuje czas dawno miniony, rodzi refleksje i wspomnienia, oraz w Przez pole (1992), poetyckiej impresji o przemijaniu, gdzie wędrówce przez rozległe przestrzenie towarzyszą obrazy minionych zdarzeń, bliskich ludzi, marzeń. Wcześniejsze Odpryski (1984) to z kolei przejmujące studium ludzkiej samotności oraz dotkliwości przemijania. Czas teraźniejszy miesza się z przeszłym, tryb oznajmujący z przypuszczającym, rzeczywistość z wyobrażeniem. Pojawiają się stałe elementy znane z wcześniejszych filmów Jerzego Kuci: krople kapiącej wody, przelatujące owady, jadący pociąg, koliste refleksy rozchodzące się po wodzie... A wszystko sfotografowane w ciemnej, migotliwej tonacji, nerwowym montażu. Dobiegają strzępki muzyki mieszające się z odgłosami dnia codziennego. Ten film to niezwykle ekspresyjna, poetycka impresja na temat upływającego czasu, procesu starzenia się, „odnawiania” swej egzystencji poprzez wracanie do zdarzeń minionych.

Te motywy, i tę poetykę, pogłębia w ostatnich filmach, moim zdaniem najlepszych, prawdziwych arcydziełach – Strojeniu instrumentów (2000) i Fudze na wiolonczelę, trąbkę i pejzaż (2014). W tej pierwszej przejmującej opowieści obrazowo-dźwiękowej artysta „nastroił instrumenty”, by w tej drugiej mógł popłynąć pełnym głosem krystaliczny, bez żadnego fałszywego dźwięku, fantastyczny koncert. Ten film to „The best of Jerzy Kucia…” – skomentował go po premierowym pokazie jeden z młodych fanów jego twórczości. I trafił w dziesiątkę.

Prawie wszystkie obrazy Kuci mają impresyjną formę. Pewien wyjątek, ale potwierdzający regułę, stanowią Refleksy (1976), w których przedstawiona jest wyrazista fabuła, oparta na montażu przyczynowo-skutkowym. Pozostałe animacje pozbawione są akcji w tradycyjnym rozumieniu tego terminu. To kino filozoficznej refleksji, wnikające w obszary do tej pory niepenetrowane przez animację, jakim jest świat przeżyć wewnętrznych człowieka. Logikę następstw zdarzeń zastępuje artysta często logiką pamięci. To swoiste dokumenty ludzkiego wnętrza. „Logika skojarzeń, przeżyć, emocji jest w moich filmach ważniejsza od logiki faktów” – stwierdził reżyser w rozmowie z prof. Marcinem Giżyckim na łamach „Kina” (nr 4/2001).

W 2009 roku Rada Programowa Krakowskiego Festiwalu Filmowego przyznała Jerzemu Kuci Smoka Smoków za całokształt twórczości. Warto dodać, że artysta ma w kolekcji swoich cracovianów m.in. trzy Złote Smoki, Srebrnego Lajkonika i dwa Brązowe Lajkoniki. Niezła menażeria.

Nasze drogi często się przecinały: w 1981 roku odbyłem tygodniową podróż po Republice Federalnej Niemiec z artystą i jego dziełami, później spotkaliśmy się w krakowskim Studiu Filmów Animowanych, gdzie realizował swoje znakomite dzieła, a ja przez pewien czas pracowałem jako kierownik literacki, następnie kilka lat spędziłem w Pracowni Filmu Animowanego na Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie, prowadząc zajęcia z historii i teorii animacji dla jego studentów. To były niezwykle ważne dla mnie chwile, bo Jerzy Kucia to fantastyczny artysta, pedagog, człowiek. Z okazji 75. urodzin, wszystkiego najlepszego, Panie Profesorze.
Jerzy Armata
"Magazyn Filmowy. Pismo SFP" 67, 2017
  31.03.2018
Marek Serafiński – mistrz fotoanimacji
Plakaty Piotra Dumały
Copyright © by Stowarzyszenie Filmowców Polskich 2002 - 2019
Scroll