PORTAL
start
Aktualności
Filmy polskie
Box office
Baza wiedzy
Książki filmowe
Dokument
Scenarzyści
Po godzinach
Blogi
Konkursy
SFP
start
Wydarzenia
Komunikaty
Pożegnania
Zostań członkiem SFP
Informacje
Dla członków SFP
Kontakt
ZAPA
www.zapa.org.pl
Komunikaty
Informacje
Zapisy do ZAPA
Kontakt
KINO KULTURA
www.kinokultura.pl
Aktualności
Informacje
Repertuar
Kontakt
STUDIO MUNKA
www.studiomunka.pl
Aktualności
Informacje
Zgłoś projekt
Kontakt
AKTORZY POLSCY
www.aktorzypolscy.pl
Aktualności
Informacje
Szukaj
Kontakt
FILMOWCY POLSCY
www.filmowcypolscy.pl
Aktualnosci
Informacje
Szukaj
Kontakt
MAGAZYN FILMOWY
start
O magazynie
Kontakt
STARA ŁAŹNIA
www.restauracjalaznia.pl
Aktualności
Informacje
Rezerwacja
Kontakt
PKMW
start
Aktualności
Filmy
O programie
Kontakt
Portal
SFP
ZAPA
Kino Kultura
Studio Munka
Magazyn Filmowy
Stara Łaźnia
PKMW
Aktorzy Polscy
Filmowcy Polscy
MENU
Nie miała szczęścia do filmu. Wystąpiła w dwudziestu produkcjach, ale lżejszego kalibru i w rolach przeważnie drugoplanowych.
Do niezpomnianych należy ta w komedii sensacyjnej Lekarstwo na miłość Jana Batorego, gdzie wraz z Kaliną Jędrusik stworzyły parę przezabawnych przyjaciółek, następnie w Rzeczpospolitej babskiej Hieronima Przybyła, w niezwykle lubianym serialu familijnym Rodzina Leśniewskich Janusza Łęskiego czy w telewizyjnym filmie satyrycznym Jerzego Zarzyckiego To jest twój nowy syn, w którym jej matkę zagrała Danuta Szaflarska, a kolejnych mężów: Wojciech Pokora, Czesław Wołłejko i Bogumił Kobiela. Obsadzano ją przeważnie w repertuarze komediowym.

Jakżeby można dać jej rolę typu Felicja (Barbara Krafftówna) w Jak być kochaną Wojciecha Jerzego Hasa? Tej podfruwajce, motylowi estrady, „różowemu zjawisku Studenckiego Teatru Satytryków“ – jak pisał o niej Krzysztof Teodor Toeplitz. Nikt nie spróbował.

Harowała zawodowo. Czterdzieści spektakli teatralnych, dwadzieścia Teatrów Telewizji, osiemnaście seriali, setki występów na estradach w kraju i na całym świecie. Nie musiała aż tak. Obsesyjnie. Do zenitu. Zagłuszała być może drugą stronę życiorysu – tragiczną. Była krnąbrna, odważna, cięta w języku, ale też słodka i liryczna. I przeraźliwie smutna.


Krystyna Sienkiewicz, fot. Kuba Kiljan / Kuźnia Zdjęć

Miała kota Marcysia, którego uśpiła, bo chorował na raka. Lata później mówiła znajomym: „śmierć Marcysia to nieustająca rana“. Raną była z pewnością śmierć matki w dzieciństwie i zaginięcie ojca osadzonego w hitlerowskim obozie śmierci. Nie wiadomo było, czy umarł, czy ocalał i nie chciał wrócić do rodziny. Dla kogoś tak wrażliwego jak Krystyna, ta druga perspektywa mogła być o wiele gorsza od tej pierwszej. „Z sieroctwa się nie wyrasta“ – mówiła. Dla różnych ludzi nie wyrasta się z tego mniej lub bardziej. Dla niej – z pewnością bardziej.

Kochała kilku mężczyzn, którzy jej – uwielbianej przez panów jak Polska długa i szeroka – nie chcieli, albo nie mogli chcieć. Z tych uwielbiających nie umiała wybrać, parę razy próbowała: jak kulą w płot. Adoptowana córka pisała do niej pod koniec życia straszne, okrutne sms-y.

To wszystko zagłuszała, jak sądzę, na scenie estrady, kabaretu – tańczeniem, fruwaniem, sowizdrzalskim gadaniem z widzami, głosem, który był równie rozpoznawalny jak ten Piotra Fronczewskiego. Nikt nie spróbował podskórnego tragizmu Krystyny wyciągnąć na światło dzienne w kinie. Jej podwójności. Piekielnej inteligencji. Poetyckiej kreatywności. Byłaby Massiną, Stenką, Kuleszą – kto wie?

Mocno stała na ziemi. Nie prowadząc samochodu, nie używając komputera, z oczami, którym wciąż coś dolegało, potrafiła kupować sobie nowe siedziby, sprzedawać, kiedy jej spowszedniały, nabywać kolejne. I instalować w nich wystroje niczym sceniczne inscenizacje. Ze starymi meblami wielkiej urody, które umiała też wyciągać jak spod ziemi. Na kilka miesięcy przed śmiercią kupiła ogromnego gipsowego pierrota. Nie zamierzała umierać. Walczyła z wylewem krwi do mózgu, rakiem czerniakiem w oku – harda i zacięta do końca. Umarła 12 lutego 2017. Odeszła jak żyła, w biegu, szybko, w parę dni, na banalną grypę. Motyla śmierć – coś w jej stylu.

Barbara Pietkiewicz
"Magazyn Filmowy. Pismo SFP" 67, 2017
  31.03.2018
Witold Adamek – człowiek kina
Aneta Brzozowska: sztuka charakteryzowania
Copyright © by Stowarzyszenie Filmowców Polskich 2002 - 2020
Scroll