PORTAL
start
Aktualności
Filmy polskie
Box office
Baza wiedzy
Książki filmowe
Dokument
Scenarzyści
Po godzinach
Blogi
Konkursy
SFP
start
Wydarzenia
Pożegnania
Zostań członkiem SFP
Informacje
Dla członków SFP
Kontakt
ZAPA
www.zapa.org.pl
Komunikaty
Informacje
Zapisy do ZAPA
Kontakt
KINO KULTURA
www.kinokultura.pl
Aktualności
Informacje
Repertuar
Kontakt
STUDIO MUNKA
www.studiomunka.pl
Aktualności
Informacje
Zgłoś projekt
Kontakt
AKTORZY POLSCY
www.aktorzypolscy.pl
Aktualności
Informacje
Szukaj
Kontakt
FILMOWCY POLSCY
www.filmowcypolscy.pl
Aktualnosci
Informacje
Szukaj
Kontakt
MAGAZYN FILMOWY
start
O magazynie
Kontakt
STARA ŁAŹNIA
www.restauracjalaznia.pl
Aktualności
Informacje
Rezerwacja
Kontakt
PKMW
start
Aktualności
Filmy
O programie
Kontakt
Portal
SFP
ZAPA
Kino Kultura
Studio Munka
Magazyn Filmowy
Stara Łaźnia
PKMW
Aktorzy Polscy
Filmowcy Polscy
MENU
Był jednym z najwszechstronniejszych kierowników produkcji filmowej, cenionym i lubianym profesorem łódzkiej Szkoły Filmowej.
Jego 88-letni życiorys to niemalże gotowy scenariusz filmowy, albowiem życie Kostka (tak go nazywali przyjaciele i znajomi z planów) było bogate w najrozmaitsze, niejednokrotnie dramatyczne doświadczenia, obfitowało też w sukcesy i wymierne osiągnięcia. Te ostatnie nie były znane szerszemu ogółowi, bo „kierownik produkcji” był przez lata osobą pozostającą w cieniu innych współtwórców filmu. Tak było i z Konstantym Lewkowiczem, który dopiero pod koniec życia (w 2012, gdy miał 83 lata) został uhonorowany nagrodą Stowarzyszenia Filmowców Polskich za całokształt osiągnięć artystycznych. A przecież w swojej karierze kierował produkcją prawie 40 fabuł i kilku seriali telewizyjnych. Współtworzył profesjonalizm i wysoki poziom polskiej kinematografii. Jako pedagog opiekował się realizacją ponad 20 debiutów.
Nic nie wskazywało, że Lewkowicz zwiąże swoje życie z X Muzą. Urodzony 10 lat przed wybuchem drugiej wojny światowej na Kresach, w Berezie Kartuskiej, w rodzinie wielodzietnej o skomplikowanych relacjach, nie był we wczesnej młodości kinomanem. Bardziej niż film interesowały go teatr, literatura i śpiew (potem na planach wzbudzał podziw, gdy z nostalgią wykonywał „Polesia czar”); miał też talent aktorski.


Konstanty Lewkowicz, fot. Kuba Kiljan / Kuźnia Zdjęć


Po wojnie trafił do Łodzi, z którą – jak się okazało – związał się na całe życie. Ukończył prawo, a potem dalej studiował – ekonomię. Porzucił ją jednak na rzecz nowoutworzonego kierunku w łódzkiej PWSF – organizacji produkcji filmowej. Razem z nim, w roku 1954, na Targowej 61, ale na Wydziale Reżyserii, pojawili się m.in. Roman Polański, Janusz Majewski, Henryk Kluba, a wykładowcami byli m.in. Jerzy Toeplitz, Antoni Bohdziewicz, Stanisław Wohl, Jerzy Mierzejewski. „Filmówka” sprawiła, że X Muza uwiodła Lewkowicza. Toteż jego drugim domem – choć czasami najbliższej rodzinie wydawało się, że pierwszym – były łódzka Wytwórnia Filmów Fabularnych i plany zdjęciowe. „Praca przy filmie to narkotyk. A ja na dodatek miałem poczucie, że uczestniczyłem w złożonym procesie twórczym i pracowałem w machinie »wyższej użyteczności«” – konstatował po latach.
Ci, którzy stykali się z Lewkowiczem w pracy wspominali, że był nie tylko pracowity, skrupulatny i rzetelny, ale także ujmował kulturą bycia i empatią. Zaprzyjaźnił się z wieloma znanymi reżyserami, aktorami, scenografami. Na planach wykształcił kilkunastu dobrych i znanych dzisiaj szefów produkcji.
Sam zadebiutował w 1960 przy filmie "Marysia i krasnoludki" Jerzego Szeskiego i Konrada Paradowskiego. Potem współpracował m.in. ze Stanisławem Różewiczem, Andrzejem Wajdą, wspomnianymi już Klubą i Majewskim, Andrzejem Kondratiukiem, Krzysztofem Zanussim, Andrzejem Konicem, Andrzejem Barańskim, Jerzym Domaradzkim, a także z Wojciechem Jerzym Hasem. Z nim zawodowo i towarzysko związany był najdłużej (przygotował przerwaną przez stan wojenny realizację Osła grającego na lirze, a potem kierował produkcją "Nieciekawej historii", "Pismaka", "Osobistego pamiętnika grzesznika przez niego samego spisanego"). Najtrudniejszym przedsięwzięciem produkcyjnym Kostka była, jak sam wspominał, realizacja 12-odcinkowego serialu "Królowa Bona" Janusza Majewskiego.
Przez ponad ćwierć wieku wykładał na łódzkiej PWSFTviT; w latach 1984-90 pełnił funkcję prorektora, a przez 15 lat (1990-2005 ) szefa produkcji Studia Filmowego „Indeks”. Na emeryturze był niezwykle aktywny. O swoich przyjaźniach i przygodach opowiadał wspaniale anegdoty. Dzielił się wiedzą o przemianach polskiej kinematografii, których był współuczestnikiem i świadkiem. Pozostawił po sobie spisane wspomnienia o trudnej i skomplikowanej drodze z Berezy Kartuskiej do Łodzi, w której stał się homo filmicus. Był dobrym, mądrym człowiekiem filmu.

Stanisław Zawiśliński
"Magazyn Filmowy. Pismo SFP" 73, 2017
  27.02.2018
Gruza: Dobroe utro, panie Jurek!
Andrzej Blumenfeld: wykapany aktor
Copyright © by Stowarzyszenie Filmowców Polskich 2002 - 2019
Scroll