PORTAL
start
Aktualności
Filmy polskie
Box office
Baza wiedzy
Książki filmowe
Dokument
Scenarzyści
Po godzinach
Blogi
Konkursy
SFP
start
Wydarzenia
Pożegnania
Zostań członkiem SFP
Informacje
Dla członków SFP
Kontakt
ZAPA
www.zapa.org.pl
Komunikaty
Informacje
Zapisy do ZAPA
Kontakt
KINO KULTURA
www.kinokultura.pl
Aktualności
Informacje
Repertuar
Kontakt
STUDIO MUNKA
www.studiomunka.pl
Aktualności
Informacje
Zgłoś projekt
Kontakt
AKTORZY POLSCY
www.aktorzypolscy.pl
Aktualności
Informacje
Szukaj
Kontakt
FILMOWCY POLSCY
www.filmowcypolscy.pl
Aktualnosci
Informacje
Szukaj
Kontakt
MAGAZYN FILMOWY
start
O magazynie
Kontakt
STARA ŁAŹNIA
www.restauracjalaznia.pl
Aktualności
Informacje
Rezerwacja
Kontakt
PKMW
start
Aktualności
Filmy
O programie
Kontakt
Portal
SFP
ZAPA
Kino Kultura
Studio Munka
Magazyn Filmowy
Stara Łaźnia
PKMW
Aktorzy Polscy
Filmowcy Polscy
MENU
Piotr Sobociński jr, o czym pisaliśmy w marcowym „Magazynie Filmowym”, został tegorocznym laureatem Nagrody PSC (Polish Society of Cinematographers – Stowarzyszenia Autorów Zdjęć Filmowych) za zdjęcia do Bogów Łukasza Palkowskiego. Sukcesem pochwalił się na Instagramie. Jako pierwszy pogratulował mu Emmanuel Lubezki, który tej samej nocy (czasu warszawskiego) otrzymał Oscara za zdjęcia do Birdmana. Kilkanaście dni później Bogowie przynieśli Sobocińskiemu Polską Nagrodę Filmową – Orła.
Jej laureat ukończył dopiero 31 lat (urodził się 3 listopada 1983 roku w Łodzi), a już ma na koncie kilka prestiżowych nagród. Ma też nominacje do Orła oraz do Nagrody PSC za ''Różę'' i ''Drogówkę'' Wojtka Smarzowskiego, a także cztery nominacje do Złotej Żaby na festiwalach Camerimage (za ''Różę', ''Drogówkę'', ''Nude Area'' Urszuli Antoniak i ''Bogów''), które ceni sobie szczególnie. ''Róża'' wróciła z nagrodami za zdjęcia z festiwali w Berdiańsku na Ukrainie, Nowym Jorku, Toronto i Zimbabwe.

Wszystko zaczęło się od Złotej Kijanki za etiudę studencką ''Zima'' na festiwalu Camerimage 2004. Piotr jr studiował wtedy w łódzkiej Szkole Filmowej. Jurorów urzekła czarno-biała impresja opowiedziana bez słów – obrazem,  kamerą, która niepostrzeżenie przechodzi od ujęć obiektywnych do subiektywnych i z powrotem.
To szkoła mojego ojca (Piotra Sobocińskiego, operatora nominowanego do Oscara za zdjęcia w ''Trzech kolorach. Czerwonym'' Krzysztofa Kieślowskiego, zmarłego w Kanadzie w 2001 roku, dop. A.B.), on pięknie robił takie przejścia Steadicamem. Mojemu dziadkowi ze strony ojca (Witoldowi Sobocińskiemu, legendarnemu autorowi zdjęć do filmów m.in. Romana Polańskiego, Andrzeja Wajdy i Krzysztofa Zanussiego, dop. A.B.), który bynajmniej nie pobłażał mi jako profesor Szkoły Filmowej, ''Zima'' się nie spodobała – mówi Piotr jr. Z rozbawieniem wspomina, jak dziadek po obejrzeniu tej etiudy stwierdził z właściwym sobie ironicznym poczuciem humoru: „No cóż, nie powinno się dawać kamery człowiekowi z ulicy”.

Stylem – brak stylu

Juniorowi sukcesy nie uderzyły do głowy - miło jest dostawać nagrody. Cieszą mnie zwłaszcza te za ''Bogów'', bo jedna jest od kolegów po fachu, a druga od całego środowiska filmowego. Ale dla mnie najważniejsze jest to, żeby robić zdjęcia do filmów, które będą podobać się widzom – wyznaje skromnie.

Choć z własnego dorobku najwyżej ceni ''Różę'', w której – jego zdaniem – udało mu się najlepiej dopasować obraz do historii opowiadanej na ekranie, bardzo lubi też ''Bogów''. Aby oddać klimat lat 80., w których toczy się akcja, sięgnął po będące w użyciu w tamtych czasach obiektywy Zeiss Opton. Ich trójkątne przysłony wytwarzają w nieostrych partiach obrazu filmowego takież bliki, a niedoskonałe powłoki delikatnie go zmiękczają. No i proszę: wystarczyło trochę efekciarstwa, a posypały się nagrody – śmieje się Piotr jr.

Efekciarstwo to ostatnia rzecz, o jaką można by go posądzić. Jego dewizą jest „przezroczystość” zdjęć, by nie zwracały uwagi same na siebie, lecz na fabułę i emocje bohaterów - stylem operatora powinien być brak stylu. To film ma mieć styl, a operator tylko go współtworzy. Na szczęście nie muszę się powtarzać, bo filmy różnią się od siebie stylistycznie. Wprawdzie dotąd współpracowałem głównie z reżyserami hołdującymi naturalizmowi, który i mnie bardzo odpowiada, ale przecież naturalizm ''Róży'' jest odmienny do naturalizmu ''Drogówki'', a ten z kolei inny niż w ''Układzie zamkniętym'' Ryszarda Bugajskiego. Trafiły mi się jednak filmy – ''Nude Area'' Uli Antoniak i ''Ojciec'' Artura Urbańskiego, diametralnie różniące się od tamtych – mówi Piotr Sobociński jr. 

Wcześniejszym nietypowym doświadczeniem okazał się dokument zainspirowany przez Jana Komasę ''Powstanie Warszawskie''. Rolą Sobocińskiego, z której wywiązał się znakomicie, było sprawowanie nadzoru nad koloryzacją powstańczych materiałów archiwalnych. Wyszła rewelacyjnie.

Skazany na kamerę

W dzieciństwie Piotr jr przesiadywał na zapleczu Teatru Nowego w Łodzi, w którym grali jego dziadkowie ze strony mamy, aktorki Hanny Mikuć, również aktorzy – Wanda Chwiałkowska i Bohdan Mikuć. Później „przeniósł się” do warszawskiego Teatru Rozmaitości, gdzie występowała mama. Jednak kiedy na świat przyszedł jego młodszy brat, Michał, obecnie również operator, zrezygnowała z grania w teatrze i poświęciła się rodzinie (w której wkrótce pojawiła się siostra braci, Maria, dziś studentka Wydziału Aktorskiego Akademii Teatralnej w Warszawie).

Piotr jr spędzał coraz więcej czasu z ojcem na planach zdjęciowych - w tej sytuacji mógł mi przyjść do głowy tylko jeden pomysł na moją przyszłość: zostanę operatorem. Ojciec nie zdążył nauczyć mnie sztuki operatorskiej, za to wpoił mi umiejętność cieszenia się drobiazgami. A dostrzeganie w filmowanym otoczeniu właśnie drobiazgów, detali, jest przecież jedną z  nieodłącznych cech pracy operatora – mówi Piotr jr.

We wczesnej młodości chodził na lekcje rysunku. Potem, mając swój pierwszy aparat fotograficzny, z pasją robił zdjęcia. W filmach zaczął zwracać uwagę na dokonania operatorów – podziwiał Emmanuela Lubezkiego, Rogera Deakinsa, Conrada Halla. Został chyba najmłodszym polskim fotosistą i szwenkierem: kamerę dla Grzegorza Kuczeriszki w ''Ławeczce'' Macieja Żaka prowadził będąc jeszcze licealistą!

Trafił potem pod skrzydła innych uznanych operatorów: Krzysztofa Ptaka, Pawła Edelmana, Artura Reinharta, Mariana Prokopa, Piotra Śliskowskiego - wtedy paliłem się do zadebiutowania jako autor zdjęć, a teraz widzę, że terminowanie u nich, przeważnie w charakterze szwenkiera, m.in. przy ''Generale Nilu'', ''Placu Zbawiciela'', ''Katyniu'', ''Domu złym'', ''Wenecji'', wiele mnie nauczyło – przyznaje dzisiaj.

Na planie ''Wygranego'' Wiesława Saniewskiego początkowo też był operatorem kamery. Zdjęcia robił Piotr Kukla, lecz gdy z powodu innych zobowiązań opuścił tę produkcję, jego miejsce zajął Piotr i w ten sposób w 2011 roku prawie bezstresowo zadebiutował jako autor zdjęć. Saniewski był bardzo zadowolony z efektów jego pracy - mam szczęście do reżyserów. Największe wyzwania, od ''Róży'' po realizowany obecnie ''Wołyń'', stawiają przede mną filmy Smarzowskiego, kręcone z ręki, długimi ujęciami. Ciekawą odmianę przynoszą spotkania z innymi indywidualnościami, Palkowskim czy Antoniak – uważa Sobociński.

Operator nie jest sam

Bez ekipy wypróbowanych współpracowników byłbym nikim – podkreśla Piotr jr. - od większości z nich kiedyś sam uczyłem się dobrej roboty filmowej. Na planie mogę zawsze liczyć na ostrzyciela Tomka Habrewicza, mistrza oświetlenia Marka Modzelewskiego, wózkarza Robert Łukowskiego. Do moich nieocenionych szwenkierów zaliczam Maćka Lisieckiego, Bartka Bieńka, Klaudiusza Dwulita i mego brata Michała. W postprodukcji pomocą służą mi Jędrzej Sabliński i Marcin Kryjom oraz koloryści: Ewa Chudzik, Michał Herman, Martyna Laskowska, Wiktor Sasim – wylicza – natomiast to, że otrzymuję interesujące propozycje zawodowe, zawdzięczam w dużej mierze mojej agentce
i doradczyni także w zwykłych życiowych sprawach, Aleksandrze Sikorze – dodaje.


Andrzej Bukowiecki
Magazyn Filmowy SFP, 44/2015
  23.10.2015
fot. Borys Skrzyński/ SFP
Jerzy Kamas: znak szczególny – powściągliwość
Pieczka wszechstronny
Copyright © by Stowarzyszenie Filmowców Polskich 2002 - 2019
Scroll