PORTAL
start
Aktualności
Filmy polskie
Box office
Baza wiedzy
Książki filmowe
Dokument
Scenarzyści
Po godzinach
Blogi
Konkursy
SFP
start
Wydarzenia
Pożegnania
Zostań członkiem SFP
Informacje
Dla członków SFP
Kontakt
ZAPA
www.zapa.org.pl
Komunikaty
Informacje
Zapisy do ZAPA
Kontakt
KINO KULTURA
www.kinokultura.pl
Aktualności
Informacje
Repertuar
Kontakt
STUDIO MUNKA
www.studiomunka.pl
Aktualności
Informacje
Zgłoś projekt
Kontakt
AKTORZY POLSCY
www.aktorzypolscy.pl
Aktualności
Informacje
Szukaj
Kontakt
NIEPODLEGŁOŚĆ
FILMOWCY POLSCY
www.filmowcypolscy.pl
Aktualnosci
Informacje
Szukaj
Kontakt
MAGAZYN FILMOWY
start
O magazynie
Kontakt
STARA ŁAŹNIA
www.restauracjalaznia.pl
Aktualności
Informacje
Rezerwacja
Kontakt
PKMW
start
Aktualności
Filmy
O programie
Kontakt
Portal
SFP
ZAPA
Kino Kultura
Studio Munka
Magazyn Filmowy
Stara Łaźnia
Niepodległość
PKMW
Aktorzy Polscy
Filmowcy Polscy
MENU
20 września 2011 roku przypada 50. rocznica śmierci Andrzeja Munka, twórcy filmów "Eroica", "Zezowate szczęście", "Pasażerka".

20 września 2011 roku przypada 50. rocznica śmierci Andrzeja Munka, twórcy filmów "Eroica", "Zezowate szczęście", "Pasażerka". Artysta zmarł tragicznie w 1961 r. Chociaż tworzył tylko przez kilka lat, jego filmy wywarły ogromny wpływ na polską kinematografię.


Przez cztery lata (1957-1961) Andrzej Munk wykładał reżyserię w łódzkiej PWSF. Wśród jego studentów byli Henryk Kluba, Roman Polański, Jerzy Skolimowski i Krzysztof Zanussi. I wydaje się, że na swój sposób Munk wciąż „kształci” młodych reżyserów. Nawet jeśli w ich filmach nie widać bezpośredniego wpływu kina autora „Zezowatego szczęścia”,to jego duch jest w nich obecny.

Dariusz Gajewski, dyrektor artystyczny założonego w 2008 Studia Munka, wyjaśnia - Żeby „widzieć” filmy naszego patrona, nie muszę ich na nowo oglądać - są cały czas pod moimi powiekami. To fantastycznie, że Studio nosi imię Andrzeja Munka, bo dla młodych filmowców jest to ważna świadomość, że mieliśmy tak wielkich twórców jak Munk i że mogą odwoływać się do jego dorobku.

Bartosz Konopka, który w Studiu zadebiutował pełnometrażową fabułą pt. „Lęk wysokości”, wspomina swoją pierwszą reakcję na twórczość Munka - Na tle innych dokonań polskiej szkoły filmowej jego filmy, zwłaszcza „Eroikę”, wyróżniała ironia, z jaką ukazywał poważne problemy. Ta ironia utkwiła mi w pamięci i stała się jedną z cegiełek, z których powstała moja miłość do kina.

Andrzej Munk urodził się 16 października 1921 r. w Krakowie. Jak przypomina Studio, wczesna młodość twórcy "Zezowatego szczęścia" przypadła na lata okupacji niemieckiej, podczas której przyszły artysta zmuszony był ukrywać się z powodu żydowskiego pochodzenia. Munk brał udział w Powstaniu Warszawskim. Po wyzwoleniu podjął studia w Warszawie, na wydziale architektury na Politechnice, potem zaś na wydziale prawa Uniwersytetu Warszawskiego.

Ostatecznie, w 1947 r., rozpoczął naukę w łódzkiej "filmówce", którą ukończył w 1951 r. Jako reżyser zadebiutował w 1955 r. - "Błękitnym krzyżem", paradokumentalnym filmem wojennym, rekonstruującym akcję Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego z 1945 roku. Obraz jest poświęcony "górskim partyzantom lat wojny i ratownikom TOPR - ludziom Błękitnego Krzyża".

Kolejne dzieła Munka to filmy "Człowiek na torze" (1956), "Eroica" (1957), "Zezowate szczęście" (1960) i "Pasażerka" (1963, premiera po śmierci reżysera). W dramacie psychologicznym "Człowiek na torze" opowiedziana została historia doświadczonego maszynisty, którego zwolniono pod urojonym zarzutem sabotowania nowych metod pracy. Munk zdobył za ten film nagrodę dla najlepszego reżysera na festiwalu w Karlowych Varach.

"Eroica" (podtytuł: "Symfonia bohaterska w dwóch częściach") jest jednym z czołowych osiągnięć Polskiej Szkoły Filmowej. To swoisty rozrachunek z mitologizowaniem wojennej przeszłości Polski. Film składa się z dwóch nowel. Część pierwsza opowiada o warszawskim cwaniaku, granym przez Edwarda Dziewońskiego "Dzidziusiu", który przypadkowo wciągnięty w Powstanie Warszawskie zdobywa się na czyn bohaterski, choć właściwie - niepotrzebny. Akcja części drugiej rozgrywa się w niemieckim oflagu; do legendy wśród polskich oficerów urasta tam rzekoma bohaterska ucieczka porucznika Zawistowskiego. Tylko najbardziej wtajemniczeni wiedzą, że porucznik wcale nie uciekł i cały czas jest w obozie - ukryty w przewodzie wentylacyjnym.

Komedię "Zezowate szczęście", zrealizowaną na podstawie scenariusza Jerzego Stefana Stawińskiego, krytycy nazwali "filozoficzną powiastką filmową". Film, w groteskowo-karykaturalnym ujęciu, przedstawia losy oportunisty, który w różnych warunkach, na przestrzeni wielu lat, usiłuje przypodobać się aktualnym władzom. Grany przez Bogumiła Kobielę Jan Piszczyk, polski antybohater, pechowiec, swoich kolejnych bezkrytycznych "przemian" dokonuje zawsze za późno. Za wszelką cenę chce dostosować się do wymagań aktualnej sytuacji politycznej. Jednak, z różnych powodów, to mu się nie udaje.

"Zezowate szczęście"  jest nie tylko opowieścią o dziejach oportunisty, ale również, a może głównie, o dziejach kraju, który ten oportunizm uwarunkował - pisał krytyk Aleksander Jackiewicz.

Munk był współtwórcą "polskiej szkoły filmowej". Jednak jego styl wyraźnie odcinał się od liryzmu całej prawie  szkoły polskiej, a jego filmy, pod względem gatunku, nasuwają raczej porównanie z osiemnastowieczną powiastką filozoficzną niż, jak dzieła Wajdy, z poematem  - zauważył Jackiewicz.

Ostatnim tytułem w dorobku Munka jest "Pasażerka", nad którą prace reżyser rozpoczął w 1961 roku.  Zdjęcia do filmu przerwała tragiczna śmierć reżysera. 20 września 1961 r. Andrzej Munk, w wieku 39 lat, zginął w wypadku samochodowym koło Łowicza. Realizację filmu dokończył współpracownik Munka,Witold Lesiewicz. Premiera "Pasażerki" odbyła się w 1963 r. Obraz zdobył Honorowe Wyróżnienie Jury i prestiżową nagrodę krytyków FIPRESCI na festiwalu w Cannes oraz nagrodę Stowarzyszenia Dziennikarzy Włoskich na festiwalu w Wenecji.

Marek Hendrykowski, autor książki "Andrzej Munk", zalicza autora "Pasażerki" do najwybitniejszych twórców w historii polskiej sztuki.
Od niego właśnie kino polskie lat 50. i następnych dekad uczy się nie tylko sztuki racjonalnego diagnozowania, ale i kunsztu błazeńskiej terapii przeprowadzanej, w znieczuleniu śmiechem, na chorym organizmie społecznym - pisał o Munku Hendrykowski.

EJ
PAP
  19.09.2011
Ostatnia droga, własna droga. Pożegnanie Magdy Teresy Wójcik
Zmarł Tomasz Zygadło
Copyright © by Stowarzyszenie Filmowców Polskich 2002 - 2019
Scroll