PORTAL
start
Aktualności
Filmy polskie
Box office
Baza wiedzy
Książki filmowe
Dokument
Scenarzyści
Po godzinach
Blogi
Konkursy
SFP
start
Wydarzenia
Pożegnania
Zostań członkiem SFP
Informacje
Dla członków SFP
Kontakt
ZAPA
www.zapa.org.pl
Komunikaty
Informacje
Zapisy do ZAPA
Kontakt
KINO KULTURA
www.kinokultura.pl
Aktualności
Informacje
Repertuar
Kontakt
STUDIO MUNKA
www.studiomunka.pl
Aktualności
Informacje
Zgłoś projekt
Kontakt
AKTORZY POLSCY
www.aktorzypolscy.pl
Aktualności
Informacje
Szukaj
Kontakt
NIEPODLEGŁOŚĆ
FILMOWCY POLSCY
www.filmowcypolscy.pl
Aktualnosci
Informacje
Szukaj
Kontakt
MAGAZYN FILMOWY
start
O magazynie
Kontakt
STARA ŁAŹNIA
www.restauracjalaznia.pl
Aktualności
Informacje
Rezerwacja
Kontakt
PKMW
start
Aktualności
Filmy
O programie
Kontakt
Portal
SFP
ZAPA
Kino Kultura
Studio Munka
Magazyn Filmowy
Stara Łaźnia
Niepodległość
PKMW
Aktorzy Polscy
Filmowcy Polscy
MENU
Na Festiwalu Filmowym w Gdyni prof. Krzysztof Kornacki opowiadał zgromadzonym słuchaczom czym jest plakat, jakie są jego funkcje i jak wyglądały przemiany tej sztuki w Polsce.
Plakat „to plastycznie zakomponowane ogłoszenie publiczne” (wg „Encyklopedii gier”). Musi mieć w sobie komponent graficzny, estetyczny. Nad całością piecze sprawuje grafik, czy plastyk, który może nadać mu artystyczną formę. Plakat spełnia kilka podstawowych funkcji: informacyjną, reklamową – zwraca na siebie uwagę w przestrzeni publicznej, estetyczną – co lokuje go w kręgu sztuki, czasem wychowawczo-propagandową (jak w PRL-u). Oprócz tego może pełnić funkcje społeczne, będąc nośnikiem pewnych informacji zrozumiałych tylko dla społeczeństwa (język ezopowy), niewidocznych na pierwszy rzut oka dla władzy. Taki plakat występował bardzo często w okresie PRL-u. Odnosi się to również do plakatu filmowego. Funkcje są często zależne od modelu kinematografii, czyli zleceniodawcy. Ważne jest kto filmy produkuje i jakie wiąże z nimi oczekiwania. W wielkoprzemysłowym amerykańskim kinie zawsze najważniejszy był komponent reklamowo-informacyjny. Plakat miał tym sposobem przyciągać jak najwięcej widzów. W PRL-u, gdzie nie było wymogu komercyjnego, film nie musiał się zwrócić. Miał wychowywać. Henryk Tomaszewski mówił, że jeżeli plakat jest niewidoczny to jest plakatem zmarnowanym. Plakat ma przyciągać – jakimś hakiem wizualnym. Plakat ma krzyczeć! Plakat bywa również zapisem swojego czasu. Przemyca pewne informacje pozafilmowe, odnoszące się do rzeczywistości społecznej. Językiem ezopowym komunikuje się z widzem. Dlatego bywa źródłem historycznym, zapisem stanu świadomości w danej epoce (patrz PRL).

Plakat filmowy jest również przekazem intersemiotycznym, ponieważ próbuje poprzez jedno medium pokazać drugie. Język (znak) plakatu jest całkiem odmienny od filmowego. Pierwszy jest językiem malarstwa i plastyki. Kino to sztuka czasowo-przestrzenna, audiowizualna. Kino odbiera się w czasie, śledzi się akcję i obraz w czasie. A malarstwo odbiera się intelektualnie. W historii malarstwa/plastyki zdarzali się twórcy, którzy pragnęli zaanonsować ruch, narrację na obrazie. Przykładem niech będzie malarstwo XIX wieku z realistycznymi, rozbudowanymi obrazami jak np. „Bitwa pod Grunwaldem” Jana Matejki. Takie dzieło trzeba było odczytywać po kolei tworząc narrację.


Plakat Jana Lenicy do filmu "Wyrok na Franciszka Kłosa" Andrzeja Wajdy, fot. www.galeriagrafikiiplakatu.pl.


Więc jak przenieść medium filmu na język plakatu? Film ze swoją czasową narracją musi zostać zaadaptowany na plakacie. Mogą się tam znaleźć bohaterowie lub sceny z filmu. Grafik przekłada część akcji, aby pokazać na plakacie o czym jest film np. plakat Jana Lenicy do filmu „Wyrok na Franciszka Kłosa” Andrzeja Wajdy. Film ten opowiada o milicjancie w czasie wojny, który służy Niemcom. Plakat nie odnosi się do wojny, więc fabuły w nim nie rozpoznamy. Ale widzimy bujne kwiaty, a wśród nich węża, który ma oznaczać czające się zło. Przekład twórcy dotyczy wymowy filmu, czyli uniwersalnej przypowieści o złu.


Zanim artysta stworzy plakat musi zadać sobie kilka kluczowych pytań, aby jak najbardziej powiązać swoje dzieło z filmem:

Jaki jest temat filmu?

Jaki jest przebieg fabuły?

Co ten film próbuje przekazać?

Jaki jest styl filmu, jego aura?

Dla jakiej publiczności będzie to film?

Czego oczekuje ode mnie zleceniodawca? (czyli na co mogę sobie pozwolić?)

Czego oczekuje ode mnie odbiorca? (czy plakat zrymuje się z odczuciami społecznymi? Wtedy plakat nie jest tylko reklamą filmu, ale przekazuje językiem ezopowym coś, czego nie domyśli się władza. Chodzi o pewne porozumienie z widzem).

"Śpiewak jazzbandu" z 1927 roku, fot. www.pinterest.com.

 

Pierwsze plakaty były raczej kinowe, nie filmowe (projekcje braci Lumiere i Edisona w okresie początków kina). Reklamowały sam fakt projekcji. Częsty też był afisz, zwłaszcza w Polsce. W początkach XX wieku to Stany Zjednoczone wiodły prym w sztuce plakatu. Często wysyłano je również do innych krajów wraz z filmem, w tym do Polski. Nie umieszczano wtedy nazwisk aktorów, bo producenci bali się, że będą żądali większej gaży. Sytuacja zmienia się w połowie lat dziesiątych, kiedy następuję wysyp gwiazd w amerykańskim kinie. Ówcześnie umieszczano na plakacie scenkę z filmu, a u góry dużymi literami zapisywano imię i nazwisko gwiazd/gwiazdy np. „Śpiewak jazzbandu”. Plakaty były bardzo kolorowe, choć filmy nadal czarno-białe (choć już Melies stosował kolorowanie klatek). Im był bardziej kolorowy - tym lepiej. W latach 30. dominuje nadal przedstawianie scen, ale pojawia się większa różnorodność i bogactwo informacyjne o fabule filmu. Pojawia się dynamika, multiplikowanie scen. Plakaty oczywiście nadal są bardzo kolorowe, a tło często odzwierciedla nastrój filmu. Z kolei w latach 50. figuratywne przedstawienie staje się bardziej niekonwencjonalne, czasami wręcz awangardowe (plakat „Północ-północny zachód” z twarzą Hitchcocka wykutą w skale obok prezydentów Ameryki na górze Rushmore). Formuła staje się luźniejsza, a kluczem często jest proste przedstawienie fabuły, pokazanie dramatycznej sceny, najlepszej w danym filmie.


"Jaśnie Pan Szofer", fot. www.iluzjon.fn.org.pl.


 

W Polsce plakat narodził się tak naprawdę po odzyskaniu niepodległości w 1918 roku. Wcześniej dominowały afisze lub plakaty filmowe ściągnięte od zagranicznych producentów. W latach dwudziestych dominuje prosta formuła – na plakacie on i ona („Pan Tadeusz”, „Mogiła nieznanego żołnierza”) lub trzy najważniejsze postacie fabuły, często gwiazdy. Zostają one wyodrębnione z tła np. poprzez groteskowe przerysowanie jak w plakacie do filmu „Jaśnie pan szofer” (1935) z nienaturalnie wielkim Eugeniuszem Bodo przyciągającym uwagę z daleka. Popularne są również plakaty ze zdjęciem, raczej konserwatywne w tonie oraz fotomontaże („Pod Twoją obronę”). Na tle polskiej grafiki użytkowej, która była awangardowa i często bardzo dobra – plakat filmowy w Polsce lat trzydziestych jest oazą konserwatyzmu. W realiach gospodarki kapitalistycznej miał tylko przyciągać widzów.


Wszystko zmieniło się po II wojnie światowej. Kinematografia została znacjonalizowana. Od podstaw tworzyli ją ludzie związani z przedwojennym kinem artystycznym. Sztuka, w tym również filmowa, stała się bardziej artystyczna (z wyjątkiem okresu socrealizmu). To państwo produkowało i dystrybuowało filmy. Posiadało również kina. W sytuacji kiedy władza chciała wychować nowe pokolenia i przybliżyć widzów do zrozumienia czym jest państwo socjalistyczne, bardzo ważne stały się ideologiczne wymogi. Dochód zszedł na dalszy plan. Tym sposobem plakat uwolnił się od komercji, a twórcy zaczęli bardziej eksperymentować. Takim przykładem niech będzie plakat Tadeusza Trepkowskiego do filmu Wandy Jakubowskiej „Ostatni etap” (1947) – na tle pasiaka z numerem przedstawiono złamany kwiat. Przekaz jest niezwykle prosty – wiemy, że film opowiada o obozie, a że kwiat kojarzy się raczej z kobietą – więc film opowiada o obozie kobiet. Forma wyrazu oprócz prostoty posiada w sobie głębszą metaforę i walory artystyczne. W ogóle plakat w PRL-u stał się jednym z najważniejszych przekazów kulturowych. Trzeba pamiętać, że ówcześnie wielu ludzi było analfabetami, więc trzeba było w odpowiednim skrócie przemówić do ich świadomości. Najprostszym tego przykładem były plakaty do filmów socrealistycznych – dominował tam prosty kanon postaci, jasny przekład. Wszystko musiało być jak najbardziej czytelne.


Plakat Tadeusza Trepkowskiego do filmu Wandy Jakubowskiej „Ostatni etap” (1947, fot. Filmoteka Narodowa/Akademia Polskiego FIlmu.


Po okresie stalinizmu następuję najlepszy okres dla sztuki plakatu znany powszechnie jako Polska Szkoła Plakatu. To nasze rodzime podejście było hołubione na całym świecie. Twórczość stała się niezwykle różnorodna i to nie tylko biorąc pod uwagę wielość artystów. Często dzieła tego samego twórcy były odmienne. To właśnie po tym okresie plakaty filmowe zaczęli tworzyć tak wybitni artyści jak Henryk Tomaszewski, Eryk Lipiński, Roman Cieślewicz, Wojciech Fangor, Jan Lenica, Józef Mroszczak, Franciszek Starowiejski, Waldemar Świeży, Wojciech Zamecznik i wielu, wielu innych. Większość z nich kończyła Akademie Sztuk Pięknych i po studiach od razu zaczynała tworzyć grafikę użytkową.


Powstały wówczas przepiękne, artystyczne plakaty, które zaczęły budzić pewien niepokój kiniarzy. Jak tu przyciągnąć widza plakatem, który nic nie mówi o filmie? A przecież plan trzeba wyrobić. Niech tu przykładem będą propagandowe „Barwy walki” (1964) – widzimy jakieś bohomazy, które w żaden sposób nie odnoszą się do fabuły filmu. Może autor plakatu specjalnie chciał zrazić publiczność do filmu? Plakat ówczesny cechowała malarskość, skłonność do abstrakcji, lapidarna synteza, nawet rebus – często oglądający musiał zrozumieć ukrytą metaforę, znaleźć intelektualne rozwiązanie. Plakat można było określić jako pewną recenzję filmu np. polski plakat do „Posady” Ermanno Olmiego. Nastąpiło w ten sposób zerwanie z funkcją reklamową, będącą przecież podstawą plakatu.


Polski plakat do „Posady” Ermanno Olmiego


Bardzo długo broniono się od umieszczania na plakacie fotografii. Jak wreszcie pojawiła się w latach 70. Zaczęto mówić o upadku Polskiej Szkoły Plakatu. Choć często tworzono wtedy po kilka plakatów. Do Polski trafiał zwykły, a na eksport artystyczny. Miało to w pewien sposób podtrzymywać legendę Polskiej Szkoły. Plakat drugiej połowy lat 70. i początku lat 80. Cechuje również duża aluzyjność związana z ruchami społecznymi np. „Człowiek z żelaza” Andrzeja Wajdy.


Po przemianach ustrojowych kino znów musiało na siebie zarabiać. Plakat stał się ofiarą przemian ekonomicznych i znów reklamował film. Tym sposobem musiał być też bardziej komunikatywny. Znów zaczęto stosować fotografię, albo fotograficzne multiplikowanie postaci charakterystyczne dla kina amerykańskiego np. „Katyń” Andrzeja Wajdy. Doszły do tego przemiany technologiczne. Dzisiaj nawet grafik potrafi stworzyć plakat w programie komputerowym, naładowanym ogromną ilością opcji. Do tego rozwinęła się sfera kultury audiowizualnej, więc plakat pełni tylko małą rolę w całej machinie marketingowej. Badania producentów wskazują, że widz oczekuje plakatu prostego, mniej metaforycznego.


Czyżby sztuka plakatu filmowego w Polsce powoli zanikała? Miejmy nadzieję, że nie. Cały czas przecież powstają intersujące artystycznie plakaty do festiwali filmowych chociażby dla Camerimage w Bydgoszczy czy Festiwalu Filmowego w Gdyni.


Fot. Borys Skrzyński/SFP.


WYSTAWY PLAKATÓW W GDYNI


Andrzej Wajda 40/90

Podczas 41. Festiwalu Filmowego w Gdyni zaprezentowana zostanie wyjątkowa wystawa plenerowa „ANDRZEJ WAJDA 40/90”, którą będzie można oglądać podczas całego festiwalowego tygodnia przy ul. Armii Krajowej między Teatrem Muzycznym a Gdyńskim Centrum Filmowym.


fot Borys Skrzyński/SFP.


6 marca 2016 roku Andrzej Wajda skończył 90 lat; zrealizował jak dotychczas 40 filmów fabularnych – stąd tytuł wystawy: 40/90. Prezentuje ona w porządku chronologicznym wszystkie fabularne filmy Andrzeja Wajdy, które powstawały przez ponad 60 lat: od „Pokolenia” – debiutu z 1954 roku aż do „Powidoków” – najnowszego filmu o Władysławie Strzemińskim, którego przedpremierowy zamknięty pokaz specjalny odbędzie się podczas 41. Festiwalu Filmowego w Gdyni.



Wystawa składa się z 11 podświetlanych, prostopadłościennych stelaży o podstawie 1x1 m i wysokości 2,5 m. Na planszach, oprócz fotosów, werków (czyli zdjęć z planu) i plakatów, znajdują się także fotokody odsyłające do fragmentów filmów i zwiastunów.

Andrzej Pągowski podczas wernisażu wystawy "Krzysztof Kieślowski odczytany na nowo – Plakaty do filmów w 20. rocznicę śmierci reżysera", fot. Borys Skrzyński/SFP.


Wystawa Andrzeja Pągowskiego "Krzysztof Kieślowski odczytany na nowo – Plakaty do filmów w 20. rocznicę śmierci reżysera"


Sam Kieślowski pisał w katalogu do wystawy Pągowskiego „Miasto Plakatów” w Warszawskiej Zachęcie – „…To nie jest wszystko jedno, kto robi plakat. Do jednych mam zaufanie – jeżeli zrobił plakat staram się o bilet. Do innych nie mam – Wszystko mi jedno co im się podoba…”. Współpraca Kieślowskiego z Pągowskim trwała wiele lat. Jej efektem było powstanie całej serii plakatów m.in. do „Amatora”, „Przypadku”, czy „Krótkiego filmu o miłości”.


Z okazji 20. rocznicy śmierci reżysera Andrzej Pągowski podejmuje niezwykłe zadanie, wraca po latach do tych samych filmów. Ogląda je na nowo, bogatszy o doświadczenia przeżytych lat. Tworząc plakat do filmu „Amator” artysta miał 26 lat, a do filmu „Niebieski” – 40. W tym roku skończył 63 lata. Uważa, że zupełnie inaczej odebrał te filmy i inaczej projektuje swoje prace. Dostrzegł, że Kieślowski na co innego położył akcent, niż wydawało mu się wcześniej. Pągowski zauważa to teraz, gdy ma za sobą inne przeżycia, doświadczenia.

Kolekcja będzie obejmować plakaty do wszystkich filmów, jakie wyreżyserował Kieślowski łącznie z krótkometrażowymi i dokumentalnymi oraz całym „Dekalogiem”. Składa się z około 50 plakatów. Projekt jest merytorycznie wspierany przez Studio „TOR”. Współorganizatorem wystawy jest Muzeum Kinematografii w Łodzi. W planach jest również wydanie książki prezentującej całość kolekcji i poszczególne filmy. Za stronę ekspozycyjną odpowiada firma AMS.


Wykład prof. Krzysztofa Kornackiego odbył się w ramach Filmoteki Szkolnej.

Albert Kiciński
FFG
  22.09.2016
fot. Borys Skrzyński/SFP
Niewiarygodne przygody polskiego filmu: Beatlemania story
Andrzej Haliński: Połknąłem bakcyla kina
Copyright © by Stowarzyszenie Filmowców Polskich 2002 - 2019
Scroll