PORTAL
start
Aktualności
Filmy polskie
Box office
Baza wiedzy
Książki filmowe
Dokument
Scenarzyści
Po godzinach
Blogi
Konkursy
SFP
start
Wydarzenia
Komunikaty
Pożegnania
Zostań członkiem SFP
Informacje
Dla członków SFP
Kontakt
ZAPA
www.zapa.org.pl
Komunikaty
Informacje
Zapisy do ZAPA
Kontakt
KINO KULTURA
www.kinokultura.pl
Aktualności
Informacje
Repertuar
Kontakt
STUDIO MUNKA
www.studiomunka.pl
Aktualności
Informacje
Zgłoś projekt
Kontakt
AKTORZY POLSCY
www.aktorzypolscy.pl
Aktualności
Informacje
Szukaj
Kontakt
FILMOWCY POLSCY
www.filmowcypolscy.pl
Aktualnosci
Informacje
Szukaj
Kontakt
MAGAZYN FILMOWY
start
O magazynie
Kontakt
STARA ŁAŹNIA
www.restauracjalaznia.pl
Aktualności
Informacje
Rezerwacja
Kontakt
PKMW
start
Aktualności
Filmy
O programie
Kontakt
Portal
SFP
ZAPA
Kino Kultura
Studio Munka
Magazyn Filmowy
Stara Łaźnia
PKMW
Aktorzy Polscy
Filmowcy Polscy
MENU
Kino to sztuka egalitarna, do której dostęp mają wszyscy. Przynajmniej w teorii. Włodarze kin przystosowują budynki dla osób niepełnosprawnych, dla rodziców z małymi pociechami kina organizują projekcje z wyciszonym dźwiękiem i lekko zapalonym światłem, a dla niewidomych i niedowidzących seanse z audiodeskrypcją. U nas te ostatnie należą – niestety – do rzadkości. Jeśli tego nie zmienimy, zaszkodzimy tylko i wyłącznie sobie.
Dłuższe życie, słabszy wzrok
Powód jest prosty, społeczeństwo starzeje się. „Długość życia ludzi, także w Polsce, wydłuża się, a co za tym idzie – zwiększa się liczba osób niewidzących i niedowidzących. Pogarszający się wzrok to naturalna konsekwencja procesu starzenia się. Jeżeli dziś nie zadbamy o to, by popularyzować dostęp do kultury audiowizualnej osób niewidomych i niedowidzących, możemy skazać w przyszłości samych siebie na wykluczenie z życia filmowego” – mówi producentka Aleksandra Sacharz, popularyzatorka audiodeskrypcji. Jeśli do jej słów dodać wzrastającą ilość czasu spędzanego przed komputerem, znakomita większość amatorów kina powinna dodać dwa do dwóch i zainteresować się poprawą kondycji audiodeskrpycji nad Wisłą.
Jak ta wygląda, zobrazuje prosty przykład. Kina w Polsce na swoich stronach internetowych wprowadziły bogate oznaczenia ikonograficzne, które informują widza o kategoriach wiekowych, o tym, że film można obejrzeć w sali przystosowanej dla osób poruszających się na wózkach i o innych udogodnieniach. Nie ma wśród nich ikonki informującej o możliwości zobaczenia filmu z audiodeskrypcją, która w Europie Zachodniej i USA jest obecna od lat. W regularnej dystrybucji nie wykształcił się w Polsce zwyczaj takich pokazów. Częściej pojawiają się one w formie jednorazowych wydarzeń specjalnych bądź są elementem festiwali filmowych.

PISF na ratunek
Jeszcze do niedawna brakowało jasnych wytycznych, określających przygotowanie przez dystrybutora bądź producenta (lub w ich porozumieniu) kopii filmowych z dodatkową ścieżkę dźwiękową dla osób z niepełnosprawnością sensoryczną. Od 2016 roku sytuacja ma ulec poprawie za sprawą Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej, który wprowadził nowelizację w regulaminie przyznawania dofinansowania na filmy. „W tym roku w Programach Operacyjnych PISF 2016 wprowadziliśmy jednoznaczny wymóg dla producentów. Producent filmu fabularnego i pełnometrażowego filmu animowanego musi wyprodukować jednocześnie ścieżkę z audiodeskrypcją oraz napisy w języku polskim dla osób niesłyszących. Audiodeskrypcja i napisy powinny być dołączone do kopii wzorcowej filmu będącej podstawą do produkcji kopii dystrybucyjnych” – mówi Rafał Jankowski, rzecznik prasowy PISF.
Co właściwie będzie obowiązywało producentów po tej nowelizacji? Przygotowanie audiodeskrypcji, czyli dodatkowej ścieżki dźwiękowej, w której lektor opisuje to, co dzieje się na ekranie. Jej koszt to około 5 tys. zł (przy milionowych budżetach filmów), na co składają się opłata za tekst, wynajem studia i honorarium lektora. Koszty te dałoby się obniżyć w przypadku hurtowych działań postprodukcyjnych. Taka ścieżka zawiera barwny opis scenografii i kostiumów, a także ruchów i gestów aktorów. Słowem – tego, co widać na ekranie, a czego nie można wywnioskować z dialogów. Dla osób korzystających z tego typu formy dostępu do kultury audiowizualnej szczególnie ważny jest sposób, w jaki lektor opisuje świat przedstawiony. Wyczuleniu podlegają zwłaszcza kwestie obiektywizmu zarówno w kwestii intonacji (może narzucać emocjonalne nastawienie), jak i słownej (przymiotniki typu „brzydki”, „ładny” zdradzające preferencje lektora). O błędach językowych wspominać nie trzeba. W takim przypadku są one bardziej rażące niż kiksy interpunkcyjne, na które cierpią napisy w tłumaczeniach wielu dystrybutorów.



Fot. Kuba Kiljan
 
Jedni słyszą kolor, a inni nie
Wśród niewidomych i niedowidzących w Polsce, zgoda co do światowych standardów ścieżek panuje jedynie w przypadku ostatniej kwestii. Jak pokazała debata poświęcona temu tematowi na V edycji Festiwalu Kultury i Sztuki (Dla Osób Niewidzących) w Płocku, preferencje bywają różne. Jedni widzowie wolą bardziej emocjonalny charakter czytania, inni mniej. Jedni chcą poznać dokładny opis świata przedstawionego, innych nadmierna dawka informacji wytrąca ze skupienia na właściwej akcji filmu. Różnice w oczekiwaniach wynikają przede wszystkim z różnic w pamięci świata wizualnego. Osoby tracące wzrok na pewnym etapie swojego życia mają inne potrzeby, niż osoby, które urodziły się niewidome (szacuje się, że tych jest 15 proc. pośród wszystkich osób z niepełnosprawnością tego zmysłu). Dla pierwszych duże znaczenie mają choćby kolor i kąt ustawienia kamery czy inne elementy języka filmu, które są jednocześnie nieczytelne dla drugich.
Dyskusja jest żywa, bo w Polsce audiodeskrypcja jako forma przeciwdziałania dyskryminacji dostępu do kultury jest bardzo młoda, w odróżnieniu od choćby Austrii, Francji, Niemiec, Włoch, Portugalii, Hiszpanii, Belgii, Czech, Holandii, Finlandii, Szwecji czy Litwy, gdzie funkcjonuje od lat. Niektóre z tych krajów mają w standardzie także audio subtitling, czyli odczytywanie napisów pojawiających się na ekranie. W Polsce wciąż jeszcze w powszechnej świadomości, o czym można przekonać się, czytając fora internetowe, pokutuje przekonanie, że seans z audiodeskrypcją nie różni się od słuchania audiobooka. Stawianie znaku równości pomiędzy tymi doświadczeniami osoby niewidzące i niedowidzące negują argumentem o tym, że seans kinowy to doświadczenie zbiorowe, a wspólnotowość to odwieczna cecha kina. „To tak, jakby zrównać ze sobą emocje przy grze w karty z komputerem i z żywymi ludźmi” – mówi jeden z uczestników płockiego festiwalu.
Wyzwania stojące przed osobami przygotowującymi ścieżki z audiodeskrypcją wiążą się najbardziej z kwestią selekcji. Wyodrębnienie najważniejszych elementów świata przedstawionego i ich opis stanowi klucz do sukcesu udanej ścieżki dźwiękowej. Izabela Künstler, autorka audiodeskrypcji, mówiła w Polskim Radiu, że dla osób przygotowujących takie ścieżki podstawą jest doskonała znajomość filmu. Obowiązkiem autora staje się wielokrotne obejrzenie go. Niektórzy na czas pierwszej projekcji zamykają oczy. Druga projekcja uświadamia im, na jaki temat brakowało im wcześniej wiedzy. Ważny jest też emocjonalny odbiór danego dzieła, który pozwala ocenić, skąd emocje wynikają: ze sfery wizualnej (miny, grymasy, gesty) czy audialnej (muzyka, słowa, odgłosy).
 
Nieświadomy pion produkcji
„Przygotowywanie ścieżek audiodeskrypcji jest osobną formą sztuki, z czego mało kto zdaje sobie dziś w Polsce sprawę” – mówi filmowiec Jagoda Turlik. „Pracuję na planach filmowych, znam powstawanie filmu od środka i wiem, że myślenie o audiodeskrypcji jest obce i na etapie udźwiękowiania, i na etapie postprodukcji” – dodaje, tłumacząc potrzebę promowania tematu na szczeblach produkcji. Na razie w Polsce ani w czasie zdjęć, ani w czasie montażu nie uczestniczą osoby przygotowujące audiodeskrypcje. Mierzą się one z gotowym dziełem, a więc tak samo jak widzowie odczytują i interpretują. Realnym zagrożeniem płynącym z takiej praktyki jest wypaczenie idei filmu, z jaką przygotowywała go ekipa (dotyczy to filmów powstających na terenie Polski, trudno sobie wyobrazić, by na planie zagranicznego filmu o niepewnych losach dystrybucji nad Wisłą pojawiali się autorzy audiodeskrypcji). Jednym z pierwszych pytań, jakie pada w czasie spotkania twórcy filmu z niewidomą i niedowidzącą publicznością (choćby na wspomnianej imprezie w Płocku) tyczy się tego, czy twórca uczestniczył w pokazie filmu z audiodeskrypcją razem z publicznością, a jeśli tak, co o niej myśli, czy oddaje to, co sobie zamierzył. Można problem zbagatelizować i powiedzieć, że w większości przypadków oczekiwania zostają zaspokojone. Ale warto pamiętać, że są też twórcy nie do końca usatysfakcjonowani, którzy chcieliby mieć wpływ także na kształt audiodeskrypcji. W przyszłości, wierząc w popularyzację audiodeskrypcji, taki konflikt interesów (reżyser próbujący wpływać na profesjonalnego twórcę audiodeskrpycji, bądź twórca audiodeskrypcji wypaczający ideę twórcy) może stać się jednym z problemów, na którym mogą stracić niewidzący i niedowidzący. Jest on odnotowywany w krajach Zachodu, gdzie jednym ze sposobów przeciwdziałania mu jest przygotowywanie audiodeskrypcji przez scenarzystę w pakiecie ze scenariuszem. Tam jednak audiodeskrypcja ma już stabilną i wyrobioną pozycję.

Audiodeskrypcja – rocznik 80.
Pionierską projekcję urządzono w USA w 1981 roku w teatrze Arena Stage w Waszyngtonie. To właśnie tam, niewidoma od dziecka Margaret Pfanstiehl wraz ze swym mężem, opracowali i wdrożyli, wykorzystując istniejący sprzęt wzmacniający dźwięk, pierwszy na świecie system narracji opisowej dla niewidomych, który później zyskał miano audiodeskrypcji, o czym w tekście poświęconym zagadnieniu na stronie audiodeskrypcja.org.pl przypomina Barbara Szymańska. Kilka lat później, w połowie dekady, audiodeskrypcja dotarła do Europy. Na Starym Kontynencie zainteresowała zwłaszcza Brytyjczyków, którzy wykorzystali ją na scenie teatru „Robin Hood” w Averham, mieście w hrabstwie Nottinghamshire. To tam zapoznał się z nią jeden z mecenasów teatru, który, sugerując się tym, jak wiele korzyści przynoszą dodatkowe komentarze, zachęcił Teatr Królewski w Windsor do rozpowszechnienia audiodeskrypcji na większą skalę. Dzięki zastosowaniu miniaturowych odbiorników ze słuchawką, podobnych do tych, jakie stosuje się przy tłumaczeniach symultanicznych, widzowie teatralni w przerwach pomiędzy dialogami mogli usłyszeć dodatkowy opis słowny scen. W naturalny sposób metoda ta szybko rozprzestrzeniła się i zadomowiła w tamtejszych kinach.
Chociaż Wielką Brytanię i Polskę dzielą zaledwie dwie godziny lotu, dotarcie audiodeskrypcji nad Wisłę zajęło ponad dwie dekady. Pierwszy pokaz, adresowany do szerszego grona odbiorców, odbył się dopiero 27 listopada 2006 roku w białostockim kinie Pokój. Dzięki zastosowaniu tej techniki, niewidomi mieli okazję obejrzeć film Michała Kwiecińskiego"Statyści". Kilka miesięcy później, dokładnie 14 czerwca 2007, również Telewizja Polska za pośrednictwem telewizji interaktywnej iTVP udostępniła niewidomym i niedowidzącym audiodeskrybowane odcinki popularnego serialu "Ranczo". To ważne daty, od których rozpoczął się proces poszerzania zbiorów ścieżek do filmów i seriali.

Kopia filmowa to za mało
Rafał Jankowski oraz dystrybutorzy filmowi zwracają uwagę, że samo tłoczenie kopii filmowych z audiodeskrypcją nie wystarczy. „Nie można zapominać, że równie ważne jak sama audiodeskrypcja jest właściwe przygotowanie sal kinowych do takich projekcji (np. wysoka jakość dźwięku)” – podkreśla rzecznik PISF. Poprawa tych warunków jest jednym z celów wielu priorytetów Instytutu. W ramach „filmowych inicjatyw lokalnych” stawia się na tworzenie warunków do odbioru sztuki filmowej przez osoby niepełnosprawne. Zaś priorytet „modernizacja kin” ma na celu współfinansowanie zakupu i modernizację trwałego wyposażenia do prowadzenia działalności filmowej, w tym sprzętu umożliwiającego odbiór filmów przez osoby niepełnosprawne.
Sposobów prezentowania audiodeskrypcji jest kilka. Pierwszy z nich wiąże się z seansami, które przewidziane są tylko dla osób niewidomych i niedowidzących. Wówczas dodatkowa ścieżka dźwiękowa słyszalna jest w całej sali kinowej. Inną możliwością są seanse łączone, w których bez szkody mogą partycypować także osoby widzące. Wtedy niewidzący i niedowidzący korzystają ze słuchawek, z których słyszą ścieżkę dźwiękową. W obu przypadkach możliwości są dwie: albo odtwarza się wcześniej zarejestrowaną ścieżkę, albo deskrypcja czytana jest przez lektora na żywo. Na temat seansów odbywających się wyłącznie dla osób niedowidzących i niewidomych panuje zgodne przekonanie, że wypaczają one ideę wciągania ich w życie kulturalne – izolują zamiast integrować. Jednak z powodów technicznych możliwości kin często są jedynym rozwiązaniem.

Niewidomy to też widz?
Tak właśnie wyglądał pierwszy pokaz filmu z audiodeskrypcją w Białymstoku. Mimo to, na seansie Statystów zjawiły się także osoby widzące. Miały one możliwość założenia na oczy specjalnych gogli, które pozwoliły im na odbiór filmu w taki sposób, jak widzom z niepełnosprawnością sensoryczną. W tym miejscu warto zwrócić uwagę na kwestię nomenklatury. Rzeczownik „widz” etymologicznie wiążący się ze zmysłem wzroku, powoduje dyskomfort, kiedy stosuje się go w odniesieniu do osób niewidzących bądź niedowidzących. Prelegenci i moderatorzy dyskusji na festiwalu w Płocku często mówią o autocenzurze, która każe im szukać bardziej poprawnego politycznie synonimu. Niewidzący i niedowidzący, jak i osoby zajmujące się tematem audiodeskrypcji, przekonują, że przynosi to odwrotne do zamierzonych skutki – wyklucza, każąc czuć im się inaczej. Tak więc w Białymstoku po projekcji filmu Michała Kwiecińskiego, oba typy widzów miały możliwość wymienić się komentarzami i wrażeniami z projekcji.

Jednym z pomysłów obejścia problemu nagłośnienia jest przygotowywana przez Fundację Audiodeskrypcja aplikacja na telefon Movie Guide Dog. Użytkownik za jej pomocą mógłby w czasie seansu w kinie załadować audiodeskrypcję z bazy na serwerze i dzięki słuchawkom partycypować w regularnych seansach kinowych. „Aplikacja sama synchronizowałaby się z filmem za pomocą ścieżki dźwiękowej” – mówił „Gazecie Wyborczej” pomysłodawca appki, prezes fundacji, Tomasz Strzymiński. Białostocczanin stracił wzrok w 2000 roku, kiedy jako 19-latek zachorował na nowotwór centralnego układu nerwowego. Mimo to, nie zrezygnował z chodzenia do kina. Jednak nie zawsze wiedział, z czego śmieje się publiczność, a niektórych rozwiązań fabularnych wyrażonych bez pomocy dźwięku (jak wspomina, tak było z zakończeniem Pogody na jutro Jerzego Stuhra) nie był w stanie zrozumieć. Od tej pory aktywnie przyczynia się do promocji audiodeskrpycji w różnych dziedzinach sztuki, a także walczy z wykluczeniem i dyskryminacją osób niewidomych i niedowidzących (znana i nagłośniona w mediach była zgłoszona przez niego do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów sprawa bankomatów niedostosowanych do możliwości osób niewidomych, będących klientami banków).

Gdynia wita audiodeskrypcję
To dzięki staraniom fundacji Strzymińskiego doszło w Polsce do wydarzenia na skalę światową. Na Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni, 17 września 2007 roku, wyświetlono film "Świadek koronny" podpisany przez trio: Jarosław Sypniewski, Jacek Filipiak, Michał Gazda z audiodeskrypcją w kompleksie kinowym Silver Screen (dziś Multikino). Dzięki zastosowaniu słuchawek, których używa się przy tłumaczeniach symultanicznych, widzowie w przerwach pomiędzy dialogami mogli usłyszeć dodatkowy opis scen, czytany przez Dariusza Jakubaszka, aktora związanego z Teatrem Baj Pomorski w Toruniu, Olsztyńskim Teatrem Lalek i Teatrem 3/4 Zusno. „Po raz pierwszy na świecie audiodeskrypcja została zastosowana na tak ogromnej imprezie filmowej” – mówi portalowi audiodeskrypcja.org.pl Barbara Szymańska z fundacji Strzymińskiego. Dziś – jak zgodnie podkreślają specjaliści – trudno jest ten pokaz przecenić. Wiele osób ze środowiska filmowego usłyszało wtedy o audiodeskrypcji po raz pierwszy. Dzięki staraniom Strzymińskiego i jego współpracowników zagościła ona w Gdyni na stałe: w 2015 roku wyświetlono "Body/Ciało" Małgorzaty Szumowskiej, w 2014 – "Jacka Stronga" Władysława Pasikowskiego i "Obywatela" Jerzego Stuhra, w 2011 – "Lęk wysokości" Bartosza Konopki, w 2010 – Małą maturę 1947 Janusza Majewskiego, w 2009 – Nigdy nie mów nigdy Wojciecha Pacyny i "Rodzinę Leśniewskich" Janusza Łęskiego, a w 2008 roku – "Rysę" Michała Rosy i "Serce na dłoni" Krzysztofa Zanussiego. Także w sekcji Gdynia Dzieciom rokrocznie pojawiają się filmy dla najmłodszych z niepełnosprawnością sensoryczną wzroku.

Strzymiński i jego fundacja przetarli także szlaki na rynku DVD w Polsce. Pierwsze wydanie tego nośnika ze ścieżką dla niewidzących i niedowidzących ujrzało światło dzienne w 2008 roku. Było to DVD z nominowanym do Oscara Katyniem Andrzeja Wajdy. W audiodeskrypcję wyposażony był cały nakład, a z jej uruchomieniem bez problemu radziły sobie osoby niewidzące, bo w menu głównym lektor informuje, jakie zastosować skróty klawiszowe, by włączyć narrację. Tę przygotował Dariusz Jakubaszek, który zwracał uwagę, że najtrudniejsze było oddanie pojawiających się w filmie licznych symboli. „Tekst opisujący musiał być na tyle zwięzły, by nie nakładał się na kolejną, inaczej udźwiękowioną scenę. Długo się zastanawiałem, jak opowiedzieć o drewnianym Chrystusie pod żołnierskim płaszczem. W końcu opisałem to po prostu: odsłoniła płaszcz swojego męża, nie ma pod nim ciała, jest drewniana figura Chrystusa. I tyle. Resztę uzupełni magia kina. Interpretacja symboli należy do widzów” – mówił „Rzeczpospolitej”.

O Tomaszu Strzymińskim jako pionierze audiodeskrypcji wypowiedziało się już wielu. Spośród rozlicznych głosów warto przytoczyć słowa Doroty Sieroń, specjalistki ds. PR w TiM Film Studio, dystrybutora Katynia na DVD, która tak mówiła o nim „Gazecie Wyborczej”: „To niesamowita osoba, nieugięta w tym, co postanowi. W kwestii audiodeskrypcji zrobił mnóstwo szumu, zmotywował nas wszystkich. Dla nas był to całkowity eksperyment, jeszcze rok temu w kwestii takiej narracji nie wiedzieliśmy właściwie nic. Ani nasza ekipa, ani tłocznia nie miały pojęcia, jak technicznie to ugryźć. Od pół roku pozostajemy w nieustającym kontakcie i przez ten czas pan Tomasz nam pomagał. Tak mnie nakręcił do pomysłu, że w końcu i mnie udało się przekonać szefa, a z czasem przedsięwzięcie znajdowało coraz więcej sympatyków. Poparł go Polski Instytut Sztuki Filmowej i sam reżyser. To była wspólna mobilizacja. Ja odpowiadałam za to głową, a pan Tomasz przez cały czas mnie wspierał. I udało się. Realizacja ma przepiękny tekst audiodeskrybowany, napisany przez pana Jakubaszka. Teraz jesteśmy dumni, że się zdecydowaliśmy na takie przedsięwzięcie”.

Dumni albo zawstydzeni
Poczucie dumy albo wstydu za (nie)zrealizowane projekty z audiodeskrypcją często towarzyszy dystrybutorom płyt DVD. Dużym (jak na polskie standardy) katalogiem filmów z audiodeskrypcją, jak i zaangażowaniem w promocję tej techniki oglądania, chwali się Kino Świat. „Już od kilku lat angażujemy się w promocję i dystrybucję filmów z audiodeskrypcją. Jesteśmy jednym, o ile nie jedynym, z dystrybutorów z tak bogatą biblioteką. Wydaliśmy ponad 10 tytułów ze swojego katalogu, które zawierają audiodeskrypcję. Pierwszym naszym filmem był "Czarny czwartek – Janek Wiśniewski padł" Antoniego Krauzego, wydany w 2011 roku. Od tamtej pory audiodeskrypcję można znaleźć na naszych tytułach: "Obława" Marcina Krzyształowicza, "Jesteś Bogiem" Leszka Dawida, "Imagine" Andrzeja Jakimowskiego, "Dziewczyna z szafy" Bodo Koxa, "W imię…" oraz "Body/Ciało" Małgorzaty Szumowskiej, "Chce się żyć" Macieja Pieprzycy, "Pod Mocnym" Aniołem WojciechaSmarzowskiego, "Miasto 44" Jana Komasy, "Carte Blanche" Jacka Lusińskiego. Wśród swoich wydań filmów z audiodeskrypcją mamy też tytuł zagraniczny – francuski "Dwa dni, jedna noc" w reżyserii Jean-Pierre'a i Luca Dardenne'ów z Marion Cotillard w roli głównej. Premiera miała miejsce w 2015 roku” – mówi Maciej Bechta, odpowiedzialny w firmie za rynek DVD. „Staramy się, aby najpopularniejsze tytuły, filmy głośne i znane, wybitne były dostępne również dla tych grup odbiorców. Współpracując z fundacjami i stowarzyszeniami chcemy rozwijać te działania dalej. Nie tylko na polach dystrybucyjnych jak kino czy DVD, ale także VoD” – dodaje. Z audiodeskrypcją na DVD jeden ze swoich największych hitów – "Nietykalnych" Oliviera Nakache’a i Erica Toledana, który w kinach zobaczyło ponad 750 tys. widzów – wydał Gutek Film we współpracy z Fundacją Kultury bez Granic. Z kolei Monolith Video ma tak wydane w ofercie "Różę" Wojciecha Smarzowskiego czy "Pokłosie" Władysława Pasikowskiego, a NEXT FILM swój wielki przebój – "Bogowie" Łukasza Palkowskiego. Ostatni dystrybutor we współpracy z producentami filmu, kinem Kultura i PISF przygotował pokazy w wersji z polskimi napisami dla osób niesłyszących oraz z audiodeskrypcją w kinie Kultura. „Odbyło się kilka takich pokazów, a dystrybutor powtórzył je w kilku innych miastach w Polsce” – przypomina Jankowski.

TVP audiodeskrybuje
Katalog filmów z audiodeskrypcją do oglądania w pojedynkę lub z najbliższymi w domu rośnie powoli, acz systematycznie. Podobnie sprawa ma się z telewizją, w której największą bazą produkcji opatrzonych audiodeskrypcją dysponuje TVP. Kluczową rolę w zainteresowaniu tematem odegrała Izabela Künstler jako kierownik redakcji napisów dla niesłyszących TVP, której Tomasz Strzymiński i Barbara Szymańska z Fundacji Audiodeskrypcja przekazali informacje na ten temat. Dzięki nawiązanej współpracy między TVP i Krzysztofem Szubzdą, który stworzył ścieżkę opisową do pierwszego kinowego seansu z audiodeskrypcją, w roku 2007 na stronie internetowej telewizji interaktywnej ukazał się pierwszy filmowy serial z audiodeskrypcją – Rancho. Od tamtej pory telewizja powiększyła bazę seriali i spektakli ze ścieżką audiowizualną i zaczęła nadawać programy w regularnej ramówce, wyposażone w dodatkowe ścieżki (najwięcej programów nadaje w ten sposób telewizja TVP ABC, skierowana do widzów najmłodszych).
Zwiększająca się dostępność do telewizji osób wykluczonych przez utratę wzroku jest w dużej mierze konsekwencją Partnerstwa „Telewizja bez Barier”, zainicjowanego przez Fundację Widzialni. Partnerstwo zostało zawiązane przez cztery podmioty: TVP SA, Fundację Widzialni, Polski Związek Głuchych oraz Towarzystwo Pomocy Głuchoniewidomym w celu znaczącego zwiększenia dostępności pozycji programowych TVP, przez użycie technologii wspierających i ich rozwoju, pozwalającego na korzystanie z nich przez jak największą grupę odbiorców. W ramach współpracy prowadzone są prace badawcze nad rozwijaniem: napisów dla osób głuchych, audiodeskrypcji dla osób niewidomych, niedowidzących i głuchoniewidomych oraz tłumaczeń migowych, a ich realizacja jest jednym z działań misyjnych publicznego nadawcy.
W przeciwdziałanie wykluczeniu cyfrowemu osób niepełnosprawnych, wpisującego się w zapisy Konwencji Organizacji Narodów Zjednoczonych o prawach osób niepełnosprawnych, czynnie włącza się także Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego. „W ramach Programu Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego »Wydarzenia artystyczne« – priorytet FILM – w 2015 roku wśród dofinansowanych projektów, znalazły się również takie, które w swoim programie miały działania adresowane do osób z niepełnosprawnością wzroku i słuchu. Uzyskane dofinansowanie ze środków ministra kultury były przeznaczane również na dostosowanie przekazu dla osób niepełnosprawnych. Dofinansowanie uzyskało także zadanie skierowane głównie do osób z niepełnosprawnością wzroku i słuchu np. II Festiwal Wyobraźni. Film bez barier. Festiwal Filmowy dla niewidomych i niesłyszących” – mówi rzecznik prasowy ministerstwa.

Wciąż za mało
Wciąż jednak nie są wykorzystywane wszystkie możliwości, jakie dają państwowe instytucje wspierające działania na rzecz kultury audiowizualnej, o czym przypomina Rafał Jankowski. „W mojej ocenie zainteresowanie wnioskodawców środkami z PISF niestety nadal nie jest wystarczające. Przez ostatnie lata średnio rocznie wpływało zaledwie kilka wniosków o wsparcie inicjatyw związanych z potrzebami osób niedosłyszących lub niewidomych (audiodeskrypcja), zwykle dotyczy to kilku lub kilkunastu tysięcy złotych” – mówi. Jednym z dofinansowanych festiwali w 2015 roku był płocki Festiwal Kultury i Sztuki (Dla Osób Niewidomych), organizujące go Stowarzyszenie „De Facto” aplikowało do PISF o 31 tys. zł (50 proc. budżetu wydarzenia) i tyle otrzymało na organizację piątej edycji. „Warto przypomnieć, że w 2014 roku, uznając znaczenie i wagę festiwalu, kapituła nominowała III edycję festiwalu do Nagród PISF w kategorii »krajowe wydarzenie filmowe«” – przypomina Jankowski.

Chętnych do pójścia w ślady „De Facto” w pierwszej kolejności należy odesłać właśnie do PISF. „Od kilku lat apelujemy do środowiska filmowego, producentów, dystrybutorów, a także organizacji społecznych, aby składali do PISF wnioski – z chęcią będziemy wspierali inicjatywy zmierzające do ułatwienia dostępu dla osób niewidomych i niedosłyszących, w tym audiodeskrypcję oraz tworzenie napisów w kopiach filmowych przeznaczonych do eksploatacji kinowej” – nawołuje Jankowski. A jest komu ten dostęp ułatwiać – liczbę niewidomych w Polsce szacuje się na ok. 100 tys., a poważnie niedowidzących na ok. 300 tys. (dane za GUS). I obie te liczby rosną.


Artur Zaborski
Magazyn Filmowy 2/2016
  28.01.2017
fot. Kuba Kiljan/Magazyn SFP
Cinematic VR: Podróż do wnętrza czyjejś głowy
Proces powstawania gry "Wiedźmin III: Dziki Gon"
Copyright © by Stowarzyszenie Filmowców Polskich 2002 - 2020
Scroll