PORTAL
start
Aktualności
Filmy polskie
Box office
Baza wiedzy
Książki filmowe
Dokument
Scenarzyści
Po godzinach
Blogi
Konkursy
SFP
start
Wydarzenia
Pożegnania
Zostań członkiem SFP
Informacje
Dla członków SFP
Kontakt
ZAPA
www.zapa.org.pl
Komunikaty
Informacje
Zapisy do ZAPA
Kontakt
KINO KULTURA
www.kinokultura.pl
Aktualności
Informacje
Repertuar
Kontakt
STUDIO MUNKA
www.studiomunka.pl
Aktualności
Informacje
Zgłoś projekt
Kontakt
AKTORZY POLSCY
www.aktorzypolscy.pl
Aktualności
Informacje
Szukaj
Kontakt
NIEPODLEGŁOŚĆ
FILMOWCY POLSCY
www.filmowcypolscy.pl
Aktualnosci
Informacje
Szukaj
Kontakt
MAGAZYN FILMOWY
start
O magazynie
Kontakt
STARA ŁAŹNIA
www.restauracjalaznia.pl
Aktualności
Informacje
Rezerwacja
Kontakt
PKMW
start
Aktualności
Filmy
O programie
Kontakt
Portal
SFP
ZAPA
Kino Kultura
Studio Munka
Magazyn Filmowy
Stara Łaźnia
Niepodległość
PKMW
Aktorzy Polscy
Filmowcy Polscy
MENU
BAZA WIEDZY
PRODUCENCI
O początkach Studia Munka rozmawiamy z Jackiem Bromskim, członkiem jego Rady Artystycznej oraz prezesem Stowarzyszenia Filmowców Polskich
Młodzi filmowcy od lat szukają różnych sposobów żeby zadebiutować. Montują pełny metraż ze szkolnych etiud ("Rysopis"), robią filmy parami ("Dotknij mnie") czy też decydują się na udział w produkcji nowelowej ("Oda do radości"). Pański pierwszy krok w świat profesjonalnej produkcji filmowej też nie był zwyczajny.
Tak, to prawda. Ja wybrałem wariant „dwójkowy”. Musical "Alicja" (1980), to właściwie pierwsza wielka polska koprodukcja międzynarodowa z budżetem wynoszącym kilka milionów dolarów. Producenci mieli obawy przed powierzeniem tak dużego projektu debiutantowi. Dlatego poprosiłem o pomoc Jerzego Gruzę, z którym współpracowałem przy festiwalach w Sopocie, i wspólnymi siłami jakoś ten film udało nam się zrobić (śmiech). Debiutowanie w PRL-u nie było takie proste, a zarazem, nie tak skomplikowane jak zaraz po zmianie ustrojowej. Wtedy w gruncie rzeczy młodzi filmowcy zostali pozostawieni sami sobie.


Jacek Bromski, fot. Borys Skrzyński

Stowarzyszenie Filmowców Polskich zidentyfikowało bardzo szybko ten problem i kiedy tylko nadarzyła się okazja podjął pan decyzję o podaniu debiutantom pomocnej dłoni. Jak to się zaczęło?
Wojciech Marczewski, który był już wtedy pedagogiem w Szkole Wajdy, a wcześniej pracował z młodzieżą w szkołach filmowych w Łodzi, Londynie, Niemczech, Danii, Szwajcarii i Holandii, wpadł na pomysł żebyśmy przy Stowarzyszeniu zaczęli produkować „trzydziestki”. Program Trzydzieści Minut wystartował w 2006 roku, na dwa lata przed formalnym utworzeniem Studia Munka.

Sukces Trzydziestu Minut był ogromny.

Dlatego postanowiliśmy pójść za ciosem i na jego fundamencie zbudować studio filmowe kompleksowo zajmujące się debiutantami. Tak powstało Studio Munka, które od dziesięciu lat jest częścią Stowarzyszenia Filmowców Polskich. Munk poza krótkometrażowymi fabułami rozpoczął także produkcję pełnometrażowych debiutów fabularnych (Debiut Pełnometrażowy). Później zdecydowaliśmy o uruchomieniu programów dla dokumentalistów (Pierwszy Dokument) i animatorów (Młoda Animacja). W tym roku, we współpracy z Canal+ , zainaugurowaliśmy program Sześćdziesiąt Minut przeznaczony dla fabularnych form telewizyjnych. Krok po kroku udało nam się stworzyć jedno z najprzyjaźniejszych miejsc dla filmowej młodzieży - nie tylko w Polsce, ale być może również i na świecie.

Czym różni się proces tworzenia filmów krótkometrażowych w Studiu Munka od tych realizowanych w szkołach filmowych?
Film szkolny, to jest jednak film szkolny. Jego twórca nie ponosi praktycznie żadnej odpowiedzialności. Jak mu nie wyjdzie, to w najgorszym przypadku dostanie „dwójkę”, co się zdarza niezwykle rzadko. W Studiu Munka mamy do czynienia z profesjonalną produkcją filmową, zarówno w przypadku filmów krótko i średniometrażowych, jak i pełnometrażowych. „Trzydziestki” uczą dyscypliny realizacyjnej, bo ich budżety nie są zbyt duże, a przede wszystkim pozwalają debiutantom zmierzyć się z konkurencją, bo zgłoszeń mamy dziesięciokrotnie więcej niż możliwości produkcyjnych. Później, gwarantując debiutantom swobodę twórczą, oferujemy im jednocześnie wsparcie ze strony opiekunów artystycznych i Rady Artystycznej Studia. Obejmuje ono pracę nad scenariuszem, kolaudację i ewentualne poprawki montażowe. Wszystko zgodnie z ideą dawnych Zespołów Filmowych. Dzisiaj poza Studiem Munka nie ma już takich metod pracy z młodzieżą filmową.

Śledząc losy reżyserów, którzy zrobili w Studiu Munka swoje filmy (Jan P. Matuszyński, Agnieszka Smoczyńska, Bartosz Konopka, Borys Lankosz, Maria Sadowska, Kuba Czekaj czy Piotr Domalewski), można śmiało powiedzieć, że Munk stał się dla polskiego kina czymś w rodzaju Doliny Krzemowej.
Najlepszym dowodem na to jest spektakularny sukces "Cichej Nocy" - najpierw Złote Lwy w Gdyni, a potem 10 Orłów na 10-lecie Studia Munka. Ten pełnometrażowy debiut wyprodukowany w Studiu Munka został wyreżyserowany przez Piotra Domalewskiego, który wcześniej miał za sobą krótki film zrealizowany właśnie w Munku. Zresztą filmy z logiem Studia Munka regularnie zdobywają nagrody w Polsce i na świecie. Jestem przekonany, że tak samo będzie z nowymi produkcjami. Już wiemy na przykład, że debiut Ewy Bukowskiej "53 wojny" pokazany zostanie w sekcji konkursowej East of the West festiwalu w Karlowych Warach. Podkreślę jeszcze raz, te wszystkie sukcesy filmów Studia Munka, poza oczywistym talentem ich twórców, w dużej mierze są zasługą dobrze sprawowanej zespołowej opieki artystycznej. Staramy się pomóc debiutantom znaleźć najlepsze rozwiązania. Jeśli sytuacja tego wymaga jesteśmy w stanie wydać dodatkowe pieniądze na dokrętki. Tak było właśnie przypadku "53 wojen", a wcześniej przy "Dniu kobiet" Marii Sadowskiej – wiele scen zostało dokręconych i uporządkowanych, dzięki temu te filmy są lepsze. Czegoś takiego na pewno nie zrobiłby producent prywatny.

  Pierwszą dekadę Studio Munka ma już za sobą. Co z tej perspektywy uznałby pan za jego największy sukces?
Studio Munka stało się bardzo ważnym elementem funkcjonowania naszego rynku filmowego. Razem z koszalińskim festiwalem Młodzi i Film tworzy dziś efektywny system wsparcia młodych twórców. Cieszę się, że debiutanci tak licznie z tej pomocy korzystają.

 

Grzegorz Wojtowicz
"Magazyn Filmowy. Pismo SFP", 82/2018
  31.03.2019
Wojciech Marczewski o Studiu Munka
Studio Munka: Sukces to ciężka praca
Copyright © by Stowarzyszenie Filmowców Polskich 2002 - 2019
Scroll