PORTAL
start
Aktualności
Filmy polskie
Box office
Baza wiedzy
Książki filmowe
Dokument
Scenarzyści
Po godzinach
Blogi
Konkursy
SFP
start
Wydarzenia
Komunikaty
Pożegnania
Zostań członkiem SFP
Informacje
Dla członków SFP
Kontakt
ZAPA
www.zapa.org.pl
Komunikaty
Informacje
Zapisy do ZAPA
Kontakt
KINO KULTURA
www.kinokultura.pl
Aktualności
Informacje
Repertuar
Kontakt
STUDIO MUNKA
www.studiomunka.pl
Aktualności
Informacje
Zgłoś projekt
Kontakt
AKTORZY POLSCY
www.aktorzypolscy.pl
Aktualności
Informacje
Szukaj
Kontakt
FILMOWCY POLSCY
www.filmowcypolscy.pl
Aktualnosci
Informacje
Szukaj
Kontakt
MAGAZYN FILMOWY
start
O magazynie
Kontakt
STARA ŁAŹNIA
www.restauracjalaznia.pl
Aktualności
Informacje
Rezerwacja
Kontakt
PKMW
start
Aktualności
Filmy
O programie
Kontakt
Portal
SFP
ZAPA
Kino Kultura
Studio Munka
Magazyn Filmowy
Stara Łaźnia
PKMW
Aktorzy Polscy
Filmowcy Polscy
MENU
Z Martą Habior rozmawia Artur Zaborski
Artur Zaborski: Jesteś orędowniczką wprowadzenia w Polsce ulg podatkowych dla producentów zagranicznych. Dlaczego?
Marta Habior: Korzyści z tego płynące są ogromne – to więcej produkcji i koprodukcji realizowanych w Polsce, a co za tym idzie – więcej pieniędzy. Oprócz tego, że mówimy tu o zyskach dla sektora, to również dla branży transportowej, budowniczej, przemysłowej czy hotelarskiej. Do tego dochodzi rozwój regionów, turystyki kulturalnej i promocji kraju. Nie można też zapominać o profesjonalizacji talentów wynikającej z dostępu do najnowszych technologii i wiedzy zawodowców z największych studiów filmowych. Dodatkowo, dzięki stabilnej sytuacji w branży, zaczniemy przyciągać inwestorów do budowy studiów filmowych.
 
Na co narażamy się, nie wprowadzając ulg?
Na to, że będą się powielać takie sytuacje, jak ta przy okazji hollywoodzkiej fabuły z udziałem Jessiki Chastain o małżeństwie Żabińskich, którzy podczas drugiej wojny światowej ukrywali Żydów w zoo. Akcja toczy się w Warszawie, bohaterami są Polacy, a film kręcony jest na Węgrzech.
 
Dlaczego?
Bo jesteśmy jako kraj dla zagranicznych producentów kompletnie niekonkurencyjni. Zostaliśmy ostatnim krajem w regionie – oraz jednym z nielicznych w Europie – bez zachęt.
 
Ale mamy przecież taką instytucję, jak PISF, zapewniającą stabilne finansowanie produkcji i koprodukcji.
Stabilny system finansowania, który gwarantuje PISF i fundusze regionalne, opiera się na systemie uznaniowym, arbitralnym. Nie mamy żadnego mechanizmu automatycznego wsparcia, pozwalającego na zaplanowanie gwarantowanego wsparcia w ramach struktury finansowania. Przez to tracimy zarówno szanse na usługi filmowe, jak i koprodukcje. Dodatkowo koprodukcje oraz produkcje pozaeuropejskie obciążamy 23 proc. stawką VAT. PISF podejmował próby już w 2007 roku, żeby ulgi wprowadzić, ale natrafił na opór ministerstwa finansów. Teraz podejmowana jest kolejna próba.

Jak bardzo w tyle jesteśmy w porównaniu z innymi krajami na kontynencie?
W siedemnastu krajach Europy funkcjonuje 26 różnych mechanizmów zachęt fiskalnych. Teraz osiemnasty kraj – Norwegia – ogłosił wprowadzenie ulg, w ślad za nią – Gruzja i Ukraina. Zostaliśmy więc sami ze Szwecją i Finlandią wśród krajów, które produkują i filmowo mają coś do zaoferowania, ale nie mają takiego systemu. Z tym, że trzeba pamiętać, iż kraje skandynawskie mają wysokie koszty produkcji, ulga musiałaby być tam bardzo wysoka. My nie dość, że mamy te koszty niższe, mamy też utalentowanych twórców, niezwykle różnorodne lokacje oraz stabilny system finansowania produkcji krajowych i koprodukcji. Nie mamy tylko zachęt.
 
Ale jednak na naszych ziemiach kręcili Steven Spielberg, David Lynch czy Andrew Adamson.
Adamson kręcił "Opowieści z Narnii" w Polsce, kiedy ulgi nie były aż tak powszechne w Europie.

 
Fot. No Sugar Films

To nowe udogodnienia?
Ulgi funkcjonują w Europie od pierwszej dekady XXI wieku. Sporo państw – i to jest trend – rozszerza je poza produkcję filmową – na produkcję telewizyjną, rynek gier. Wiele krajów również zwiększa pułap, jaki jest dostępny dla dofinansowań. Zauważa się korzyści płynące z takich rozwiązań.

Powracającym argumentem przeciwko wprowadzeniu ulg jest zagrożenie dla narodowej produkcji filmowej.
To nieuzasadniony lęk. W najnowszym raporcie European Observatory są dowody na to, że w większości przypadków udział branży filmowej w rynku, w krajach, które wprowadziły ulgi, zwiększa się sukcesywnie. Jest tylko jeden wyjątek – Włochy, które po wprowadzeniu ulg obniżyły dotacje na krajowe produkcje, ale to był wynik recesji. Teraz wszystko zdążyło wrócić do normy. Zwroty z inwestycji są też pozytywne dla krajowej branży. Oprócz tego, że wspierają usługi filmowe, wspierają również koprodukcje. A to jest szalenie istotne. Biorąc bowiem pod uwagę dzisiejszą mapę finansowania i trudności z tego wynikające w produkcjach europejskich, korzyści płynące z mechanizmów ulg podatkowych mają ogromną rolę dla konstruowania budżetów koprodukcyjnych. My, jako koproducent, również przestajemy być atrakcyjni dla krajów Europy. Raport European Observatory bardzo wyraźnie pokazuje ogromny spadek produkcji po wycofaniu ulg podatkowych w Danii i wysoki wzrost, nawet trzykrotny, w Czechach i na Węgrzech po ich wprowadzeniu. Nie dziwi więc decyzja duńskich władz o przywróceniu zachęt.

Czego w takim razie powinniśmy się obawiać po wprowadzeniu ulg?
Jest jedno zagrożenie – podniesienie stawek polskich ekip. Ale ono dotyczy zazwyczaj tylko ekip wyspecjalizowanych do pracy w serwisach i tylko, jeśli branża, mówiąc potocznie, nie nadąża. Jeśli wraz z napływem produkcji, które będą automatycznym efektem wprowadzenia ulg w sposób sensowny, nie będziemy się właściwie rozwijać jako sektor, wtedy jest ryzyko inflacji cen. Ale to zagrożenie dotyczy tych krajów, w których ilość produkcji przekracza możliwości realizacyjne. Nie podejrzewam, żeby ogromnemu krajowi jak nasz, mogło to zagrozić.
 
Wprowadzenie ulg może stworzyć dla specjalistów alternatywę dla migracji na Zachód?
Absolutnie. Polskie produkcje opiewają na niskie lub średnie budżety. W ramach choćby efektów specjalnych nie ma w kraju szczególnych wyzwań, więc twórcy decydują się na pracę dla Brytyjczyków, Kanadyjczyków czy Amerykanów. Nie musieliby tego robić, gdybyśmy od czasu do czasu mogli wyprodukować dużą hollywoodzką fabułę.
 
Używasz terminu zachęty fiskalne zamiennie z ulgami podatkowymi.
Ulga podatkowa kojarzy się z jednostronnym benefitem określonego środowiska. A dane i raporty jednoznacznie pokazują, że zachęty fiskalne są samofinansujące. Są trzy ich rodzaje wśród funkcjonujących w Europie mechanizmów, z których najskuteczniejszy jest model "cash rebate". Polega on na refinansowaniu określonej części inwestycji w danym kraju. Jeśli producent zainwestuje w nim 50 mln, to 10 mln, czyli 20 proc., po opodatkowaniu tej kwoty dostanie jako zwrot kosztów. Biorąc pod uwagę, że zanim to refinansowanie otrzyma, zapłaci szereg podatków, tak naprawdę ten fundusz może się samofinansować, co pokazują przykłady sąsiadów, którzy taki mechanizm wprowadzili.

Ale skoro jesteśmy zapóźnieni w stosunku do sąsiadów, to czy zagraniczni inwestorzy będą nami w ogóle zainteresowani, skoro już od wielu lat współpracują z innymi krajami?
Żeby się o tym przekonać, wystarczy spojrzeć na Litwę, która wprowadziła rok temu zachęty i notuje bardzo duży wzrost produkcji. My mamy bardzo wiele do zaoferowania, jeśli chodzi o talenty i lokacje, znacznie więcej niż nasi sąsiedzi. A poza tym produkcja filmowa zawsze potrzebuje świeżości i nowości, szczególnie w ramach obiektów.
 
Co jest największym wyzwaniem, jeśli chodzi o wprowadzenie zachęt?
Zdecydowanie się na jeden mechanizm, konkretny oraz korzystny i dla branży, i dla gospodarki, i dla regionów, które też są bardzo ważne, bo przecież produkcja filmowa nie ma centralizacji. Następnie opracowanie strategii lobbowania tego mechanizmu i połączenie sił z samorządami lokalnymi i funduszami regionalnymi. W ramach tych działań powinna zostać powołana grupa ekspercka, która zaangażuje się w tę sprawę i wesprze PISF w działaniach.
 
Kto powinien znaleźć się w takiej grupie?
Na pewno producenci, którzy już serwisują i pracują przy koprodukcjach, tacy, którzy chcą serwisować lub koprodukować, domy postprodukcyjne, Film Commission Poland, regionalne komisje i w zależności od tego, czy chcemy się otworzyć na rynek telewizji i gier, także przedstawiciele tych środowisk.

Zważywszy na nadchodzące wybory, taka grupa powinna powstać natychmiast.
To jest działanie na tu i teraz. Agnieszka Odorowicz na ostatnim walnym zebraniu Krajowej Izby Producentów Audiowizualnych zasugerowała, że warto właśnie teraz dyskutować z politykami po to, żeby już w swoich programach kulturalnych wprowadzili punkt o zachętach fiskalnych dla branż kreatywnych. Jedna partia już to zrobiła.
Artur Zaborski
Magazyn Filmowy SFP, 48/2015
  13.03.2016
fot. No Sugar Films
Silesia Film, czyli regionalny crowdfunding filmowy
Polsko-Niemiecki Fudusz Filmowy zainaugurowany
Copyright © by Stowarzyszenie Filmowców Polskich 2002 - 2020
Scroll