Baza / Ludzie polskiego filmu
Baza / Ludzie polskiego filmu
Ryszard Antoniszczak. Mistrzowie Polskiej Animacji - część I
Gdy słyszymy o słynnych braciach uprawiających animację, przychodzą nam na myśl – przede wszystkim – Stephen i Timothy Quay, Amerykanie od wielu lat mieszkający w Londynie, często czerpiący inspiracje z kultury środkowoeuropejskiej. Ale i my mamy znanych braci animatorów.
Rówieśnikiem bliźniaków Quay jest Ryszard Antoniszczak, jeden z czołowych reżyserów – niestety już nieistniejącego – krakowskiego Studia Filmów Animowanych, od blisko trzydziestu lat mieszkający i tworzący – jako Antonius – w Sztokholmie. A kinem zaraził go starszy brat Julian, legenda rodzimej animacji, który – gdy obaj stali się już dość popularni – skrócił rodowe nazwisko o jedną sylabę (stąd Antonisz), by ich oraz ich filmów nie mylono.

Antonius z lolownikiem (urządzenia do wyświetlania "Sexi Lola Automatic") oraz kadry z filmu, fot. prywatne archiwum twórcy

Ryszard – podobnie jak Julian – urodził się w Nowym Sączu. Było to 65 lat temu, dokładnie 7 stycznia 1947 roku. Chłopcy często bawili się w kino, usiłowali też kręcić pierwsze filmy amatorską kamerą. Antoniszczakowie szybko stali się wiernymi bywalcami nowosądeckich kin. Uwielbiali zwłaszcza niedzielne seanse porankowe, podczas których wyświetlano krótkie filmy rysunkowe. Wychowali się na pełnych dydaktyzmu, ale i uroczych bajkach radzieckich oraz na kreskówkach Walta Disneya, które po październikowym przesileniu 1956 roku dość obficie pojawiły się na ekranach naszych kin. Później rodzina przeprowadziła się do Krakowa.


Zdrój Jana, 1969, fot. Antonius


Zdrój Jana (Piotr Łopalewski, Ryszard Antoniszczak, Piotr Walewski, Jacek Ukleja, Paweł Partyka i Jerzy Wójcik), 1969, fot. Antonius

Poza filmem braci Antoniszczaków połączyła jeszcze muzyka. Pasje muzyczne starszego brata, skierowane w stronę rock and rolla, podzielał Ryszard, późniejszy członek (instrumenty perkusyjne, wokal, teksty) legendarnego zespołu Zdrój Jana, udanie łączącego w swych piosenkach poetykę kabaretową z psychodelicznym rockiem (przed kilkoma miesiącami ukazała się ich... debiutancka płyta, zatytułowana po prosty „cd”). Zespół stał się autorem ścieżki dźwiękowej jego debiutanckiego filmu „Żegnaj paro!” (1974), a Marek Wilczyński i Jacek Ukleja, członkowie Zdroju Jana, napisali muzykę do pozostałych filmów Ryszarda Antoniszczaka. Notabene nazwę zespół przejął od... Juliana, który stworzył kabaret o tej nazwie w krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych nieco wcześniej.


„Żegnaj paro!”, fot. Antonius

Ryszard jest – podobnie jak brat – absolwentem Wydziału Malarstwa i Grafiki krakowskiej ASP. Skończył go w 1971 roku, sześć lat po Julianie. Po studiach związał się ze Studiem Filmów Animowanych w Krakowie, którego współzałożycielem i jednym z liderów był jego brat. Zadebiutował w 1974 roku niezwykle efektownym filmem muzycznym „Żegnaj paro!”. Ta odjazdowa – w przenośnym i dosłownym tego słowa znaczeniu – psychodeliczna opowiastka o dziadku kolejofilu nawiązywała poetyką, plastyką oraz muzyką do „Żółtej łodzi podwodnej” George'a Dunninga.

 
"Miki Mol", fot. Antonius
 
"Miki Mol", fot. Antonius


"Miki Mol", fot. Antonius

Kino Juliana to – przede wszystkim – non camera. Zupełnie inny rodzaj animacji uprawia Ryszard. To kino warsztatowej perfekcji, nie ma w nim miejsca na drgający czy brudny obraz, jak często się zdarza w animacjach starszego brata. W jego filmach („Żegnaj paro!”, 1974; „Miki Mol”, 1975; „Fantomobil”, 1976) widać wyraźną fascynację dorobkiem światowej animacji rysunkowej: od tradycyjnej kreski i plamy disneyowskiej po poetykę popartowską.


"Fantomobil", fot. Antonius


"Fantomobil", fot. Antonius
 
„Dla mnie mój brat był wtedy drugim, po Jeremim Przyborze, najdowcipniejszym człowiekiem w Polsce” – wspomina Ryszard, zawsze bardziej refleksyjny, choć również naładowany nie mniej zabawnymi co brat pomysłami. Mieli wiele wspólnych cech, choć robili tak różne filmy. Z tych powodów zresztą, by ich – i ich animacji – nie mylono, Julian skrócił swe nazwisko o jedną sylabę. Szczególnie mylącym filmem okazała się „Sexi Lola Automatic” (1978), którą kończy napis „Do it yourself – zrób to sam”. Nie nakręcił jej Julian, autor skandalizującej opowiastki „W szponach sexu” oraz namiętny wyznawca non camery nie tylko jako metody realizacyjnej, ale wręcz sposobu na życie (non camera, czyli „zrób to sam”), tylko Ryszard, twórca popartowskich historyjek typu „Żegnaj paro!” czy popularnej – uwiecznionej w filmach, książkach i na płytach – postaci ekscentrycznego Miki Mola.


Richard A. Antonius, "Ósma Wyspa, czyli tajemnice Qanarii", fot. Antonius
 
Jerzy Armata / Portalfilmowy.pl  5 stycznia 2012 17:30
Scroll